Już ponad 16 godzin (stan na 15.00, 8 lipca 2026 roku) trwa rosyjski atak na Kijów. Pierwsze rakiety i drony nadleciały nad stolicę około wpół do pierwszej w nocy. Od tej pory alarmy przeciwlotnicze włączają się systematycznie. W kilku miejscach w Kijowie rozgorzały pożary, są ranni i zabici.
Ukraina w nocy z 10 na 11 czerwca sparaliżowała Krym. Jak podają rosyjskie kanały informacyjne oraz ukraińskie media, drony zaatakowały wszystkie mosty lądowe prowadzące na nielegalnie okupowany przez Rosję półwysep.
Tzw. złota godzina, czyli czas konieczny na ewakuację rannego z pola boju, to przeżytek dawnej ery. Można było nauczać tego w szkołach wojskowych "przed wojną". Napaść Rosji na Ukrainę, drony, ataki na szpitale, medyków, karetki zmieniły wszystko.
Rośnie napięcie wokół Ukrainy. Ostatnie ataki dronowe na Moskwę, brak sukcesów Rosji na froncie, a także pogarszająca się dla Putina koniunktura wewnątrz kraju i w stosunkach międzynarodowych sprawiają, że Kreml staje się coraz bardziej agresywny. Na razie tylko w słowach, ale na tyle, że groźby odwetu płyną już nie tylko z Moskwy, ale i z NATO.
Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa wezwała zagranicznych dyplomatów i cudzoziemców przebywających w Kijowie do gotowości do pilnej ewakuacji z miasta, jeśli Ukraina zdecyduje się na atak podczas parady z okazji Dnia Zwycięstwa 9 maja. Strach w Rosji rośnie.