Wołodymyr Zełeński po wizycie w USA wraca na wojnę z Rosją. Wizyta prezydenta Ukrainy w rezydencji Donalda Trumpa na Florydzie i kolejna runda negocjacji na razie nie przyniosły efektów i porozumienia. Przywódcy zapewniają, że plan jest uzgodniony w 90 procentach, ale wciąż wydaje się, że te ostatnie 10, to kwestie najtrudniejsze.
Jak przebiegło spotkanie w USA?
Delegacje ukraińska i amerykańska spotkały się w rezydencji prezydenta USA Mar-a-Lago w Miami na Florydzie. Rozmowy trwały około trzech godzin za zamkniętymi drzwiami.
Po nich prezydenci Trump i Zełeński przeprowadzili ponad godzinną rozmowę telefoniczną z europejskimi przywódcami. Uczestniczyli w niej prezydent Finlandii Alexander Stubb, prezydent Francji Emmanuel Macron, premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer, kanclerz Niemiec Friedrich Merz, premier Włoch Giorgia Maloni, premier Norwegii Jonas Gahr Støre, przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen, sekretarz generalny NATO Mark Rutte oraz – po raz pierwszy w tym formacie – prezydent Polski Karol Nawrocki.
Podczas wspólnej konferencji prasowej po rozmowach Donald Trump pochwalił europejskich przywódców i stwierdził, że spotkanie było doskonałe i że omówiono na nim „wszystkie aspekty”. Zełenski powiedział również, że odbył „wspaniałą rozmowę” i podziękował stronie amerykańskiej za postępy w negocjacjach, jakie osiągnięto w ciągu ostatnich kilku tygodni.

Ukraińcy bez złudzeń na przełom
Jeszcze przed wizytą Zełeńskiego w USA wielu Ukraińców nie spodziewało się przełomu na tym spotkaniu i choć obaj przywódcy podczas konferencji prasowej zapewniali o postępach i bliskości pokoju, to jednym są słowa innym niestety fakty. Komunikaty wystosowywane przez strony biorące udział w rozmowach zdają się raczej być ukierunkowane na zaspokojenie ego amerykańskiego prezydenta, którego marzenia o pokoju, dobrym dealu i powojennym biznesie, nie wiele mają wspólnego z frontową, wschodnią rzeczywistością. Trwa więc swoisty festiwal przerzucania odpowiedzialności za fiasko pomysłów Trumpa to raz na Ukrainę, to raz na Rosję. Ani jedna strona, ani druga nie chcą być oskarżone o utrudnianie zawieszenia broni. Taki scenariusz byłby najbardziej niekorzystny dla Ukrainy i wodą na młyn dla propagandy Kremla.
Prawda jest jednak taka, że Putin nie zgadza się na żadne ustępstwa i kompromisy, a Ukraina z kolei nie kapituluje. Moskwa upiera się, że plan pokojowy został już uzgodniony z Trumpem na Alasce i nie widzi sensu w dyskusji nad innymi propozycjami. Kreml nie szuka żadnych innych kompromisów, poza tym, że przestanie bombardować ukraińskie miasta i zabijać ludzi, jeśli Kijów odda bez walki to, czego chce Putin, a także zrzeknie się de facto części swojej suwerenności i decyzyjności.
Czytaj także: Przymusowa rusyfikacja okupowanych terytoriów Ukrainy. Putin ogłosił plan 10-letni
Referendum w Ukrainie ws planu pokojowego?
Kluczową sprawą, omawianą w USA, są losy terenów okupowanych i części Donbasu, nad którą Ukraina nadal ma kontrolę. Po spotkaniu w USA oświadczono, że Kijów otrzyma gwarancje bezpieczeństwa, chociaż nie do końca wiadomo w jakiej formie, poza tym, że większość odpowiedzialności miałaby spoczywać na krajach Starego Kontynentu. „Nie lubię mówić o procentach. Myślę po prostu, że robimy bardzo dobre postępy. Jesteśmy bardzo blisko. Jest jedna lub dwie bardzo trudne kwestie, ale idziemy do przodu” – powiedział Donald Trump, cytowany przez BBC.
„Znacie nasze stanowisko: musimy szanować nasze prawo i nasz naród. Szanujemy terytorium, które kontrolujemy. I oczywiście nasze stanowisko jest jasne. Dlatego prezydent Trump powiedział, że to bardzo złożona kwestia. I oczywiście my i Rosjanie mamy w tej sprawie różne stanowiska” – odpowiedział prezydent Ukrainy, odnosząc się tym samym do zapisów ukraińskiej konstytucji, która zabrania tego typu zmian terytorialnych.
Nową propozycją jest przeprowadzenie referendum w sprawie terenów spornych oraz planu pokojowego, podczas którego to Ukraińcy sami mieliby zdecydować o losie kraju. Kiedy mogłoby się to udać? Zdaniem Kijowa po zawieszeniu broni i ustaniu działań wojennych. Być może więc za kilka miesięcy. Tym samym marzenia o szybkim pokoju, jakiego chciałby Trump, zdają się oddalać.
„Jeśli plan jest zbyt trudny do zaakceptowania dla naszego społeczeństwa, to oczywiście społeczeństwo powinno zdecydować o tym i zagłosować. To ich ziemia, a nie własność jednej osoby. Jest ona ziemią naszego narodu od wielu i na wiele pokoleń. Dlatego cały plan pokojowy prawdopodobnie będzie musiał zostać zatwierdzony przez parlament lub właśnie w ogólnokrajowym referendum. Myślę, że tego chcą ludzi” – powiedział prezydent Ukrainy i lider partii Sługa Narodu.
Czytaj także: Czy „plan pokojowy” Trumpa to etap wojny Rosji z Zachodem metodami dyplomatycznymi?
Rosyjska propaganda garściami czerpie ze słów prezydenta USA
Zdaniem Donalda Trumpa Putin okazuje dobrą wolę i chce sukcesu Ukrainy. Wyrazem tego ma być to, że nie zbombardował dotychczas elektrowni atomowej w Zaporożu. Jej losy także zostały omówione na spotkaniu na Florydzie. Także zapewniono o postępach i zbliżaniu się do porozumienia, ale nie podano żadnych konkretów, kto miałby sprawować nad nią kontrolę.
Kolejna runda rozmów pokojowych między delegacjami z USA i z Ukrainy zapowiadana jest na styczeń, prawdopodobnie w Waszyngtonie. Trump powiedział, że w skład amerykańskiej grupy zadaniowej wejdzie specjalny wysłannik Steve Witkoff, zięć Trumpa Jared Kushner, sekretarz stanu USA Marco Rubio, szef Pentagonu Pete Hegseth i „kilka innych osób”. Zełenski z kolei poinformował, że zespół ukraiński będzie kontynuował prace z udziałem sekretarza Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Rustema Umerowa, pierwszego wiceministra spraw zagranicznych Serhija Kysłycy i szefa Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych Ukrainy Andrija Hnatowa. „Mam nadzieję, że w styczniu zapadną decyzje w sprawie wszystkich sześciu dokumentów, nad którymi pracujemy” – powiedział prezydent Ukrainy, cytowany przez Ukraińską Prawdę.
Donald Trump rozmawiał telefonicznie z Władimirem Putinem przed spotkaniem z delegacją ukraińską. Rozmowa miała trwać około 75 minut. Kolejny telefon rosyjski dyktator miał otrzymać od Trumpa po wizycie Wołodymyra Zełeńskiego. Moskwa na razie nie wydała żadnego komunikatu i nie skomentowała oficjalnie obecnych propozycji pokojowych, poza lakonicznymi słowami rzecznika Kremla, że docenia wysiłki amerykańskiego prezydenta.
Rosyjskie, reżimowe media natomiast szeroko rozpisują się o słowach Donalda Trumpa, w których starał się on w pozytywnym świetle pokazywać kraj agresora, mówiąc na przykład, że to nie tylko Rosja bombarduje Ukrainę, ale że Ukraina także zadaje ciosy Rosji. „To chyba nie Kongo, ani nie USA stoją za tymi atakami” – stwierdził Amerykański prezydent, relatywizując po raz kolejny sytuację i nie definiując, że to przecież Rosja napadła na Ukrainę, a Kijów broni się przed tą agresją na wszelkie możliwe sposoby.
Wołodymyr Zełeński zaprosił Donalda Trumpa z wizytą do Ukrainy. Prezydent USA odpowiedział, że nie ma z tym żadnego problemu, ale na razie nie widzi takiej potrzeby.
Czytaj także: Negocjacje z Rosją. Pokój jako narzędzie wojny – rosyjska strategia od 100 lat [ANALIZA]


