Z dziennika bojowego medyka ZSU: Dezercja w armii. Darek uciekł i schował się w domu [ODCINEK 4]

Był młody, niski, bardzo aktywny. Otrzymaliśmy rozkaz wziąć go do siebie do batalionu, jako kierowcę. Od razu zapytał, czy to prawda, że dostajemy 100 tysięcy hrywien na rękę. To jakieś 2500 dolarów miesięcznie. Tak, dostajemy, ale szybko tracisz ochotę na kasę i chcesz raczej po prostu siedzieć w domu.

Po dwóch dniach się przyzwyczajasz do wybuchów

Dowódca dał rozkaz, żeby od razu go wysłać na dyżur, czyli na pozycje. Wtedy tam było jeszcze w miarę OK. Pociski moździerzowe często latały nad chatą, gdzie stacjonowała nasza ewakuacyjna ekipa. Czasem, nawet blisko przylatywały duże pociski lub rakiety z wyrzutni Grad. Ale do takich warunków szybko się dostosowujesz — następnego dnia już w zasadzie normalnie możesz spać. I chowasz się do piwnicy tylko wtedy, kiedy już zaczyna spadać bardzo blisko.

Wydawało się, że Darek też się przystosował.

Miejsce naszej pracy niestety nie było zbyt fajne, ale innego nie pozwolili nam szukać. To był zwykły trzypiętrowy blok, bez piwnicy. Okna zastawiliśmy drewnianymi pudłami po pociskach artyleryjskich, do środka nasypaliśmy ziemi. Pudeł nam nie brakowało, bo obok były pozycje naszej artylerii, która często waliła w kierunku Bachmutu. Z drugiej strony, wesoło nie było, bo Ruscy też regularnie bili ku nam. W mieszkaniu piętro wyżej, pośrodku pokoju leżał niewybuch, a ściana bloku od strony wroga cała była w dziurach, przez które my wyrzucaliśmy śmieci i reklamówki z naszymi odchodami. Kanalizacja w budynku oczywiście nie działała.

Trzeba powiedzieć prawdę, że Darek był dobrym kierowcą. Naprawić samochodu co prawda nie potrafił, ale mieliśmy i gorszych szoferów w ekipie. Jeździć za to z rannymi umiał. Jak trzeba było, to wyjechał nawet w nocy bez świateł. Noktowizorów do tego oczywiście nie mieliśmy.

Każdy ostrzał okolic naszego bloku sprawiał, że Darek chował się w korytarzu, zakładał hełm i kamizelkę kulodporną. Cały czas było słychać, jak krzyczy: „kiedy to się skończy, kiedy to się skończy”. Koledzy nie bardzo starali się go uspokajać. Śmiali się, że chowa się od całkiem dalekich ostrzałów i dołączali do niego w korytarzu tylko wtedy, kiedy już odłamki biły po ścianach bloku — i to też nie za każdym razem. Przez to, że ostrzały były częste, to Darek większość czasu spędzał w tym korytarzu, a nie w łóżku, jak robili to inni.

Choć się bał, to na ewakuację rannych jechał i nie odmawiał.

Dyżury mieliśmy co dwie doby. Dwa dni pilnujesz frontu, dwa dni odpoczywasz na chacie. 10 kilometrów w tyle.

Czytaj także: Z dziennika bojowego medyka ZSU: „ja tu ze śmiecią pracuję” [ODCINEK 1]

dezercja, ukraina, darek, zsu, czasiw jar, donbas
Na zdj. widok z bloku, gdzie pozycje mieli medycy 30. Brygady ZSU, Czasiw Jar na Donbasie, fot. arch. własne autora.

Moment, kiedy nie dajesz rady wytrzymać na froncie

Był taki jeden dyżur, że ostrzały były faktycznie bardzo mocne. Obok nas spadło coś dużego. Po trafieniu ziemię wybiło gdzieś na metrów trzydzieści, a potem ona spadała i wydawała dźwięk podobny do lekkiego szelestu. Prawie, jak liście jesienią. Nie od razu skojarzyliśmy, że to właśnie tak powoli spada ziemia uniesiona wybuchem.

Po kolejnym wyjeździe z ewakuacją rannego Darek powiedział, że nie da rady tego wytrzymać. Ja mu na to, żeby się nie nakręcał, bo nic tu strasznego nie ma. Potem mieliśmy dwa dni odpoczynku na chacie. Na następny dyżur Darek powiedział, że już nie pojedzie. Wkurwiło mnie to bardzo. Przez to, że powiedział to przed samym wyjazdem. Że jest tchórzem, że nie mam nikogo w tym momencie, kto mógłby go zmienić. Że teraz ma to zrobić za niego inna osoba. A szczególnie wkurwiłem się przez to, że inne chłopaki są w dużo gorszych warunkach. Dalej siedzą w okopach, a ten, co kiedyś opowiadał, że jest prawdziwym chłopem z jajami, zrezygnował ze swoich obowiązków.

Powiedziałem mu sporo bardzo niemiłych słów i pojechaliśmy na dyżur we dwójkę, bez kierowcy. I przez to musiał zostać na dyżurze na te dodatkowe dni koleś, który już swoje dwie doby się tam męczył.

O tym, że Darek zrezygnował z wyjazdu na dyżur, musiałem poinformować kierowników batalionu. Pogadali z nim, postraszyli konsekwencjami. Za parę dni wysłano go na tyły i polecono znaleźć sposób, jak zwolnić się z wojska i już nigdy nie wracać.

Czytaj także: Z dziennika bojowego medyka ZSU: „Tutaj nie ma świąt. Czekamy, żeby wywieźć rannego kolegę i na urlop” [ODCINEK 3]

dezercja, ukraina, darek, zsu, czasiw jar, donbas
Na zdj. samochód do ewakuacji rannych należący do medyków 30. Brygady ZSU, Czasiw Jar na Donbasie, fot. arch. własne autora.

Dezercja

Nie zwolnił się. Za jakiś czas wysłali nas w inne miejsce, gdzie już nie było tak głośno i ewakuacja rannych odbywała się w spokojniejszych warunkach. Darek znowu jeździł na dyżury i o tamtej historii zapomnieliśmy. Ale po roku służby, kiedy trzeba było wysłać kogoś na zmianę bliżej zera z zagłuszarką antydronową, to Darek uciekł. Poszedł w tzw. samowolkę. Zdezerterował i się chowa.

Nie wiem, jak go oceniać. Wiadomo. Jest tchórzem. Ale na wojnie nie boi się tylko wariat albo martwy. Choć wiem po sobie, że bez względu na warunki, tak bym się nie zachował. Darek raczej przetrwa wojnę i będzie żył. Kiedyś będzie opowiadać dzieciom i wnukom, że był wielkim bohaterem. Prawdy nikt się nie dowie. Zresztą po co dzieciom wiedzieć, że tata był tchórzem? Uważam, że trzeba im wbijać do głów, że jaja trzeba mieć zawsze. Dzieci muszą wierzyć, że ich przodkowie byli bohaterami, a nie normalnymi ludźmi, którzy czasem się boją, a nawet uciekają.

Czytaj także: Z dziennika bojowego medyka ZSU: Jedzenie w armii. „W ukraińskim wojsku nieźle karmią” [ODCINEK 2]

O Autorze cyklu z dziennika bojowego medyka ZSU

Volodymyr Huliuk jest bojowym medykiem 30. Brygady Sił Zbrojnych Ukrainy. Zgłosił się do armii jako ochotnik w lutym 2022 roku. Do napaści Rosji na Ukrainę był przewodnikiem po Strefie Czarnobylskiej oraz po stolicy. Oprowadzał między innymi polskie wycieczki. Ma żonę i dwie córki, które czekają w Kijowie aż ich mąż i tata wróci z frontu. Jednostkę Volodymyra Huliuka możecie wesprzeć poprzez zrzutkę Fundacji UA Future, dedykowaną temu batalionowi ZSU.

PostPravda, PostPrawda, Post Prawda, Post Pravda, slajd, reklama

W tym tygodniu

SimRus – Symulator Ruskiego Miru

SimRus - Symulator Ruskiego Miru, czyli jak wygląda życie w Rosji. Tekst stworzony na podstawie prawdziwych historii.

Musk kupił Twittera z pomocą funduszu 8VC, który zatrudnia synów rosyjskich oligarchów

Sąd w Kalifornii nakazał firmie X ujawnić dane swoich inwestorów. Wśród nich znalazł się fundusz 8VC, który obecnie zatrudnia synów rosyjskich oligarchów.

Partia Umarłych przeciwko putinowskiej Rosji

Partia Umarłych rozpoczęła swą działalność jako projekt artystyczny i polityczny w 2017 roku w Petersburgu i stała się znana ze swoich akcji, występów i innych wydarzeń w Rosji. Władze Kremla uznały ją za zagrożenie i zaczęły prześladować jej członków. Wielu działaczy partii zostało zmuszonych do emigracji i obecnie organizują podobne akcje na całym świecie.

Ukraińscy żołnierze szukają zemsty na siłach Putina w Kursku

Ukraińcy szukają zemsty na swój sposób i chcą napierać na terytorium wroga - relacjonuje z Ukrainy Askold Krushelnycky.

O papieżu i Bogu w czasie wojny: Paweł Gonczaruk, biskup, który został w Charkowie [WIDEO]

Biskup diecezji charkowsko-zaporoskiej Paweł Gonczaruk nie opuścił miasta, leżącego bardzo blisko linii frontu przez całą inwazję Rosji na Ukrainę.

Mesjanistyczna idea Rosji. Czy wielkość Rosji jest ważniejsza niż własna religia i życie współwyznawców?

Przed wojną rosyjscy prawosławni, protestanci, muzułmanie i krysznaici utrzymywali kontakty ze swoimi współwyznawcami na Ukrainie, mając świadomość wspólnej tożsamości. Jednak gdy stanęli przed wyborem – poprzeć wojnę przeciwko sąsiedniemu narodowi czy zachować więzi z ukraińskimi współwyznawcami – większość z nich wybrała wojnę. Czy istnieje możliwość, by ich przekonać do zmiany zdania? Jak doszło do tego, że mesjanistyczna idea Rosji okazała się dla nich ważniejsza nie tylko od życia ich współwyznawców, lecz także od własnej religii?

Krym sparaliżowany przez Ukrainę. Zrujnowane mosty i brak paliwa na okupowanym półwyspie [MAPY]

Ukraina w nocy z 10 na 11 czerwca sparaliżowała Krym. Jak podają rosyjskie kanały informacyjne oraz ukraińskie media, drony zaatakowały wszystkie mosty lądowe prowadzące na nielegalnie okupowany przez Rosję półwysep.

Bułgaria wycofuje pomoc wojskową dla Ukrainy. Co się stało?

Minister Obrony Narodowej Bułgarii poinformował, że Sofia wstrzyma całą wojskową pomoc dla Ukrainy. Według nowego bułgarskiego rządu Kijów i Moskwa powinni usiąść do stołu negocjacyjnego i zakończyć wojnę, a nie rozstrzygać ją na polu bitwy.

Petersburskie Międzynarodowe Forum Ekonomiczne – symbol utraty kontaktu Putina z rzeczywistością

Petersburskie Międzynarodowe Forum Ekonomiczne (PMEF), które odbywało się w dniach 3–6 czerwca 2026 roku i miało być symbolem międzynarodowego autorytetu Władimira Putina, rozpoczęło się i zakończyło w atmosferze dymu unoszącego się po atakach ukraińskich dronów.

Rosja rekrutuje w Afryce: Najemnicy jadą walczyć przeciwko Ukrainie, omamieni dezinformacją

Rosja – która obecnie próbuje odzyskać siłą swoje dawne posiadłości kolonialne – kojarzy się w krajach afrykańskich z walką przeciw kolonializmowi. Równolegle z obecnością wojskową Rosja zwiększa swoje wpływy informacyjne w Afryce i rekrutuje tam najemników do wojny przeciwko Ukrainie.

Mesjanistyczna idea Rosji. Czy kraje bałtyckie są zagrożone? Tym różni się polityka od logiki

Zachodni wywiad nadal nie dostrzega oznak przygotowań ataku na kraje bałtyckie, a można też przytoczyć szereg argumentów politycznych i gospodarczych podważających taki scenariusz. Pozostaje jednak jeszcze jeden argument, często pomijany – mesjanistyczne wyznaczanie celu Rosji, które doprowadziło do władzy takiego człowieka jak Putin.

Co stało się w Starobielsku? Analizujemy fakty i wątpliwości [RAPORT]

Według Kremla bombardowanie Kijowa w miniony weekend to była zemsta za uderzenie dronami po Starobielsku.

Z dziennika bojowego medyka ZSU: „U nas 300”. Historia jednej ewakuacji [ODCINEK 5]

Tzw. złota godzina, czyli czas konieczny na ewakuację rannego z pola boju, to przeżytek dawnej ery. Można było nauczać tego w szkołach wojskowych "przed wojną". Napaść Rosji na Ukrainę, drony, ataki na szpitale, medyków, karetki zmieniły wszystko.

Powiązate tematy