Eddy Scott odniósł obrażenia w wyniku ataku rosyjskiego drona FPV. Mimo to wciąż chce pomagać Ukrainie w dążeniu do lepszej przyszłości, pisze Askold Krushelnycky. Eddy Scott, młody brytyjski cywilny wolontariusz, ewakuował ludzi z Pokrowska na Donbasie, gdy jego pojazd został trafiony przez bomby zrzucone z rosyjskich dronów. Zabójcza broń oderwała mu lewe ramię i nogę. Askold Krushelnycky odwiedził go w szpitalu w Kijowie, dokąd Scott przeniesiony po wstępnym leczeniu w dwóch placówkach w pobliżu linii frontu na wschodzie kraju.
Tego ranka oboje zostaliśmy obudzeni przez rosyjskie pociski balistyczne, które zaczęły uderzać w stolicę Ukrainy przed świtem, raniąc wiele osób i zabijając co najmniej jedną.
„Obudziło mnie to, choć nie sypiam dobrze z powodu straszliwych bólów fantomowych kończyn – czuję, jakby ktoś przeciągał gorący nóż po miejscu, gdzie miałem ramię i nogę” – opowiada Eddy Scott. „Przez chwilę myślałem, że znów jestem w Pokrowsku. Ale po takim doświadczeniu jak moje, jeśli bomba nie wybucha obok ciebie, wszystko inne wydaje się odległe. Więc się nie martwiłem.”
Ukraińcom zaleca się, by po ogłoszeniu alarmu przeciwlotniczego, jeśli nie mogą dotrzeć do schronu, próbowali schronić się między dwie ściany.
„Kiedy usłyszałem nadlatujący drugi pocisk balistyczny, pojechałem na wózku do łazienki” – przyznaje Eddy Scott. Rosyjskie pociski eksplodowały w wielu dzielnicach Kijowa, w tym w tej, w której znajdował się jego szpital.
Pomimo ogromnego bólu, Brytyjczyk zachowuje niezwykły spokój, zaledwie ponad dwa tygodnie po koszmarnym przeżyciu, które mogłoby psychicznie złamać tak wielu innych.
„Moja rana zmienia życie, ale go nie kończy” – powiedział. „Mam teraz przyszłość na Ukrainie i mogę nadal pomagać w sposób, który prawdopodobnie nie był możliwy wcześniej, zanim znalazłem się w centrum uwagi, co daje mi szansę, by naprawdę coś zrobić.”

Eddy Scott nie tylko chce pomóc tysiącom osób, które straciły kończyny w wyniku konfliktu, ale także zwrócić uwagę na konsekwencje agresji Rosji.
„Spójrzcie, co mi się przydarzyło – to samo spotyka cywilów w Ukrainie cały czas,” powiedział. „Chcę, by świat zrozumiał, że to nie był przypadkowy incydent – zbrodnie wojenne są częścią strategii Rosji.
„Jedyne, po co tu jestem, to by pomóc Ukrainie. Jestem tutaj, ponieważ Ukraina potrzebowała pomocy, a ja myślałem, że mogę pomóc. Jeśli to oznacza, że mogę nadal pomagać Ukrainie, mieszkać tutaj, być tu szczęśliwy, to jestem gotów to przyjąć.
„Kosztowało mnie to ramię i nogę, ale myślę, że to całkiem dobra cena.”
Życie 28-latka teraz jest zupełnie inne od miejsca gdzie się wychował. Pochodzi z rolniczej rodziny w Dorset. Po ukończeniu elitarnej prywatnej szkoły Sherborne, zrezygnował ze studiów na uniwersytecie, aby podążać za swoją pasją – żeglarstwem.
Zainteresował się Ukrainą po obejrzeniu kilku dokumentów o konflikcie, kilka lat przed pełnowymiarową inwazją Rosji w lutym 2022 roku, oraz śledząc posty wojskowych i cywilnych wolontariuszy w mediach społecznościowych.
Po odrzuceniu pomysłu zostania żołnierzem, przyjrzał się bliżej pracy cywilnych wolontariuszy w czasie konfliktu. Kupił samochód terenowy i przybył do Ukrainy w 2022 roku, gdzie zaczął pracować z różnymi małymi grupami pomocowymi.
Od tego czasu przewoził żywność, wodę i zaopatrzenie medyczne dla cywilów w gorących punktach, w pobliżu lub, jak w przypadku Pokrowska i Chasiva Jaru, na linii frontu. Ewakuował także ludzi uwięzionych przez walki, które uniemożliwiły podróż pociągiem lub autobusem.
30 stycznia opisał, jak prowadził biały, terenowy samochód, wyraźnie oznaczony jako należący do organizacji humanitarnej Base UA, w północno-zachodniej części Pokrowska.

„Nasze pojazdy są oczywiście niemilitarne,” powiedział. „Nie mają nawet elektronicznych anten do zakłócania dronów, które są stosowane w pojazdach wojskowych.
„Poruszaliśmy się bardzo powoli, mniej niż 20 mil na godzinę, więc mogli zobaczyć, w co celują. To nie był błąd – mieli mnóstwo czasu, aby wybrać, gdzie chcą uderzyć. Usłyszeliśmy drona około 30 sekund przed uderzeniem. Celowali we mnie jako kierowcę.”
Eddy Scott pamięta ból od odłamków, które przebiły drzwi i bok pojazdu. Zdał sobie sprawę, że jest poważnie ranny i niezdolny do dalszego prowadzenia. Jego współpracownik, choć również ranny, udzielił mu pierwszej pomocy i ostatecznie udało mu się przenieść go do karetki, która ruszyła do małej placówki medycznej na zachód od Pokrowska, a następnie do właściwego szpitala w Dnieprze.
Powiedział, że przez cały czas pozostawał przytomny. „Leżałem tam i myślałem, że mógłbym po prostu zasnąć, chociaż wiedziałem, że to byłoby złe i prawdopodobnie już bym się nie obudził,” wyjaśnił. „Facet w karetce klepał mnie po twarzy i polewał wodą.”
„Dostałem sześć litrów ukraińskiej krwi. Więc teraz jestem Ukraińcem,” śmieje się.
Opisuje, że sytuacja gwałtownie pogarszała się w tygodniach poprzedzających tamtą pechową ewakuację w Pokrowsku, gdzie rosyjskie wojska zbliżają się, czasami na mniej niż dwie mile od miasta.
„Ja i wielu moich przyjaciół pogodziliśmy się z tym, że możemy zginąć,” powiedział. „Każdego dnia ewakuacje stawały się coraz bardziej niebezpieczne, szalone, a sytuacja bardzo szybko się pogarszała. Byłem całkowicie przekonany, że nie przeżyję tej wojny, i zaakceptowałem życie z dnia na dzień: wstajesz, jesz śniadanie, idziesz do pracy, a jeśli przeżyjesz, wracasz do domu i powtarzasz to wszystko następnego dnia.”
Już wcześniej nawiązał bliskie więzi z ukraińskimi przyjaciółmi – wolontariuszami cywilnymi lub żołnierzami – a także z wieloma osobami z Wielkiej Brytanii i innych krajów. Zdecydował już, że Ukraina jest jego domem, a po tym, jak jego przyjaciele zjednoczyli się wokół niego, utwierdził się w tej decyzji.
„Ludzie, którzy żyją i umierają na liniach frontu, to zwykli Ukraińcy, których uważam za niesamowitych – bezinteresowni, współczujący, niesamowicie hojni. Ludzie muszą zobaczyć, że to nie jest jakieś skorumpowane, wschodnioeuropejskie piekło, ale nowoczesny, myślący przyszłościowo kraj, który w wielu aspektach jest coraz bardziej postępowy. To kraj, którego mieszkańcy zasługują na zwycięstwo.”

Odrzucił oferty przeniesienia do Wielkiej Brytanii i stanowczo deklaruje, że pozostanie w Ukrainie. Charytatywna organizacja pozarządowa, Fundacja R.T. Weathermana, zobowiązała się pokryć koszty jego leczenia, w tym skomplikowany proces zaopatrzenia Scotta w protezę ręki i nogi. Przysługują mu również świadczenia, które otrzymują wszyscy ranni weterani wojny w Ukrainie – zarówno cywilni, jak i wojskowi. Darczyńcy już zebrali pokaźną sumę, którą ma nadzieję wykorzystać na budowę domu w Ukrainie, dostosowanego do jego potrzeb jako podwójnego amputanta.
„Nie mam żadnego żalu,” przyznaje. „Nie żałuję, że wsiadłem do tego pojazdu tamtego dnia, nie żałuję, że skręciłem trochę bardziej w prawo na drodze czy czegokolwiek innego. Teraz jestem w miejscu, w którym mogę zrobić o wiele więcej dla Ukrainy, niż kiedykolwiek myślałem, że będę w stanie. To brzmi dziwnie, że zrobię więcej mając mniej ciała”.
„Kocham Ukrainę i otrzymałem tutaj przyszłość. Tak, jest ona inna, niż sobie wyobrażałem, ale nagle mam bardzo realną i namacalną przyszłość tutaj; szansę, by dalej pomagać Ukrainie, możliwość zbudowania tu własnego życia. Ukraina i jej mieszkańcy zasługują na przyszłość w wolności, a ja chcę przeżyć ją razem z nimi.”


