Rośnie napięcie wokół Ukrainy. Ostatnie ataki dronowe na Moskwę, brak sukcesów Rosji na froncie, a także pogarszająca się dla Putina koniunktura wewnątrz kraju i w stosunkach międzynarodowych sprawiają, że Kreml staje się coraz bardziej agresywny. Na razie tylko w słowach, ale na tyle, że groźby odwetu płyną już nie tylko z Moskwy, ale i z NATO.
NATO czuwa
Mark Rutte podczas konferencji prasowej w Brukseli oznajmił, że jądrowy atak na Ukrainę będzie oznaczał dla Rosji katastrofalne konsekwencje. Napięcie jest, bo Białoruś wspólnie z Federacją Rosyjską przeprowadzają właśnie ćwiczenia nuklearne przy użyciu blisko 8000 tysięcy sztuk ciężkiego sprzętu oraz ponad 60 tysięcy żołnierzy.
Ćwiczenia niby są rutynowe, ale niepokój budzą, bo obejmują całą triadę nuklearną, czyli międzykontynentalne pociski balistyczne, okręty podwodne o napędzie atomowym i bombowce strategiczne.
Jakie siły biorą udział w ćwiczeniach na Białorusi?
„Łącznie w ćwiczeniach weźmie udział ponad 64 tysiące osób, ponad 7800 jednostek uzbrojenia, sprzętu wojskowego i specjalnego, w tym ponad 200 wyrzutni rakiet, ponad 140 samolotów, 73 okręty nawodne i 13 okrętów podwodnych, z czego 8 to strategiczne okręty podwodne” – czytamy w raporcie rosyjskiego MON.
To istotna część wszystkich strategicznych sił jądrowych Federacji Rosyjskiej. Według „Bulletin of the Atomic Scientists”, w 2026 roku Rosja dysponowała ponad 320 wyrzutniami, wliczając w to silosy i wyrzutnie mobilne. Zatem większość z nich bierze udział w ćwiczeniach.
Spośród 13 strategicznych okrętów podwodnych o napędzie atomowym osiem bierze udział w ćwiczeniach. Biorąc pod uwagę, że zazwyczaj część transporterów opancerzonych jest w remoncie lub serwisowana w bazie wojskowej, osiem okrętów podwodnych może stanowić niemal całą gotową do walki flotę strategicznych okrętów podwodnych Putina.
Ministerstwo Obrony Białorusi poinformowało w komunikacie, że ćwiczenia te pozwolą sprawdzić gotowość jednostek wyposażonych w broń jądrową do odpalenia z nieprzygotowanych terenów w całym kraju.
Czytaj także: 9 maja a wojna atomowa. Już trzeci raz od 2022 roku możemy być na jej progu
Czego obawia się Ukraina
Obawy są o tyle duże, że atak na Ukrainę w 2022 roku też rozpoczął się od wojskowych manewrów Rosjan. Kijów coraz bardziej obawia się nie tyle ataku bombą atomową, co otwarcia nowego frontu przez Moskwę właśnie z terytorium Białorusi. Zagrożone mogłyby być wówczas obwody kijowski i czernihowski. Zdaniem Wołodymyra Zełenskiego taki ruch Kremla staje się z dnia na dzień coraz bardziej realny, dlatego zdecydował o przerzuceniu tam dodatkowych oddziałów.
Rosja rozmieściła na Białorusi taktyczne głowice jądrowe w 2023 roku. Według Ukrainy jest to złamanie międzynarodowych konwencji, mówiących o nieuzbrajaniu w atom państw trzecich.
Ukraina nazwała rozmieszczenie taktycznej broni jądrowej na Białorusi i wspólne ćwiczenia nuklearne przez „dwie dyktatury” bezprecedensowym wyzwaniem dla bezpieczeństwa globalnego. Ukraińscy dyplomaci zaapelowali do swoich zachodnich partnerów i całego świata o zdecydowaną reakcję na działania Moskwy i Mińska. „Militacja Białorusi ostatecznie sprawia, że Mińsk staje się wspólnikiem rosyjskiego szantażu nuklearnego” – podkreślono.
Mark Rutte podkreślił, że NATO monitoruje te ćwiczenia. „Oni wiedzą, że jeśli do tego dojdzie (użycie potencjału nuklearnego przeciwko Ukrainie – przyp. red.), to konsekwencje będą katastrofalne” – skomentował.


