Rosja grozi Ukrainie po negocjacjach w USA atakiem na budynki rządowe i cele cywilne. Zapowiedzi takich ataków w najbliższych dniach pojawiły się po tym, jak Kreml oskarżył Kijów o rzekomy atak na rezydencję Władimira Putina. Co na to Wołodymyr Zełeński?
Rosja grozi Zełeńskiemu
Dmitrij Medwiediew, były prezydent Rosji i były premier, a także jeden z najbardziej zaufanych ludzi Putina otwarcie zagroził prezydentowi Ukrainy atakiem na dzielnicę rządową w Kijowie i stwierdził, że Wołodymyr Zełeński będzie od teraz musiał ukrywać się aż do końca swoich dni.
Prezydent Ukrainy skomentował pogróżki Rosji, twierdząc, że Kreml celowo wymyślił historię o dronowym ataku na rezydencję Putina, bo w ten sposób przygotowuje grunt pod bombardowanie stolicy Ukrainy. Wcześniej szef MSZ Rosji, Sergiej Ławrow wydał oświadczenie o próbie zamachu na Putina.
Czytaj także: Negocjacje z Rosją. Pokój jako narzędzie wojny – rosyjska strategia od 100 lat [ANALIZA]
Ukraina ostrzega ludność cywilną
Dodał, że ustalono już cele i konkretny czas ataku odwetowego na Kijów. Zełeński twierdzi, że Rosja kłamie, i to pozytywny kierunek rozmów ze Stanami Zjednoczonymi skłonił Moskwę do tego typu gróźb, bo Rosja, jak twierdzi Zełeński, po prostu nie chce skończyć wojny.
Ukraiński rząd poważnie potraktował groźby i wydał komunikaty dla mieszkańców stolicy, aby w dniach między 29 grudnia a 1 stycznia zachować szczególną ostrożność i nie ignorować alarmów przeciwlotniczych.
Donald Trump przyznał, że o ataku na rezydencję mówił mu sam Putin podczas rozmowy telefonicznej. Jak dodał, nie wie na ten temat nic konkretnego, a sprawa jest badana.


