Jaki moment jest w życiu żołnierza najprzyjemniejszy? Dzień przed urlopem i droga do domu. Możesz olać wszystko. Nikt nie zdoła cię włączyć do żadnych poważnych spraw. Czekasz na ten moment, kiedy ruszysz w jedynym dobrym kierunku. Wyobrażasz sobie tę drogę już wcześniej: widoki za oknem, jak przytulisz żonę, jak młodsza córka skoczy ci na szyję i cały wieczór nie będzie złazić z rąk, starsza – nastolatka – jest jak zawsze obrażona przez swoje nastoletnie problemy, ale pozwoli się przytulić i dać buziaka.
Szczęśliwy pociąg do domu
Wcześniej z Donbasu jeździły dalekobieżne pociągi i można było Intercity dojechać do Kijowa w niecałe 7 godzin. Droga między wojną a rajem jest niedostrzegalna gołym okiem. Intercity już nie ma, więc z przesiadką jadę zwykłym, powolnym pociągiem z przedziałami. Cały wagon wypełniony wojskowymi. Cywilów mało. Większość mundurowych uśmiechnięta, bo to droga do domu nie tylko dla mnie. Ktoś już pijany, ale tu to nie wkurwia, tak jak w chacie pod frontem, a wszyscy są szczęśliwi i przyjaźni. Jak ja lubię wszystkich ubranych w mundur. Patrzę na nich i wydaje mi się, że to są najbardziej zajebiści ludzie na świecie. I nic mi z tego, że jest tu głośno, a niektórzy są najebani.
Jeden niewielki wzrostem żołnierz w stopniu sierżanta wchodzi do przedziału bez zaproszenia. Nikt go o nic nie pyta, ale sam z siebie opowiada, z jakiej jednostki jest. Był tyle a tyle razy ranny, źle słyszy na lewe ucho i nie rusza środkowym palcem. Nie da rady więc pokazać „fucka” na prostym palcu, tylko na takim lekko skrzywionym, jak jego życie. Zaczyna opowiadać historie z dawnych czasów. Nie ma żony, rzuciła go podczas wojny, córka za granicą, a on jedzie do domu się pobawić. Ja się domyślam, że cała jego zabawa to będzie picie ze przypadkowymi lub słabo znanymi sobie ludźmi za jego kasę. Wiem, że pewnie się z kimś pobije, będzie miał siniaki, a kiedy przyjedzie policja, to nic mu za to nie zrobią, bo to wojskowy na urlopie.
Widać, że nie umie pić i jest alkoholikiem. W cywilnym życiu byłby zwykłym menelem. Ale w naszym wojskowym życiu to prawdziwy bohater, który może kilka miesięcy siedzieć w okopie na pozycji, gdzie dostawa wody, amunicji, baterii możliwa jest tylko za pomocą dronów. I on to wytrzyma, ile będzie trzeba, a jak będzie miał szczęście, to nie jebnie go dron. W sumie dla niego bardziej niebezpieczne jest być poza tymi okopami, w tyle, bo tu się upije i może umrzeć po prostu od tego, że masy wymiotne zablokują mu oddech.
Kurczę. Polubiłem tego wojakę, ale mimo wszystko, gdy poszedł gdzieś w kierunku głośno wołającego go kolegi, ja zamknąłem przedział, żeby nie znalazł mnie ponownie i nie zapraszał pić z nim. Nie odzywałem się, kiedy mnie wołał. Nie chcę pić przed spotkaniem z rodziną. Po paru godzinach walki tym razem z wódką, koniakiem i ponownie wódką, sierżant zasnął i spał już do końcowego przystanku. Mam nadzieję, że trafi do celu i przeżyje ten urlop.
Czytaj także: Z dziennika bojowego medyka ZSU: „ja tu ze śmiecią pracuję” [ODCINEK 1]
![Z dziennika bojowego medyka ZSU: „Tutaj nie ma świąt. Czekamy, żeby wywieźć rannego kolegę i na urlop” [ODCINEK 3] 1 urlop, świeta, volodymyr huliuk, bojowy medyk, zsu](https://postpravda.info/wp-content/uploads/2025/12/na-fot.-volodymyr-huliuk-z-zona-inesa.-zdj.-arch.-wlasne-autora-1024x740.jpg)
Wojenna matrioszka
Ze mną w przedziale jedzie starsza pani. Opowiada, że wraca z domu. Pojechała, żeby zobaczyć w jakim jest stanie i zostawić klucze wojskowym, którzy będą tam mieszkać. Sama mieszka pod Kijowem w obcym domu rodziny, która wyjechała na Zachód. Często tak bywa, że jedni ludzie drugim oddają swoje mieszkania, a sami wynajmują w bardziej bezpiecznym miejscu też od kogoś, kto wyjechał dalej na Zachód. Taka matrioszka tej wojny.
Przykro tylko, że wynajem mieszkania w miejscowości blisko frontu, bez ogrzewania i wody, czyli domu z popękanymi od wybuchów ścianami, może kosztować miesięcznie tyle, ile płaci się za dobre mieszkanie w Kijowie. Czyli wojskowi płacą za to, że uchodźcy z terenów blisko frontu mieszkają w Kijowie. Płacą im i umierają za nich.
Staram się zasnąć, żeby droga minęła jak najszybciej. Dojeżdżam nareszcie. Jak tu jest fajnie. Oddycham nawet jakoś w inny sposób. Czuję wszystkimi zmysłami ten piękny czas, który mnie czeka w domu.
Tato, a ty byłeś na wojnie i zabijałeś kacapów?
Teraz najważniejsze, żeby od razu znaleźć kwiaciarnię i kupić żonie białe róże. Białe, bo takie lubi, a jak kupię inne, to pożałuję. Jak bym był w ogóle bez kwiatów, to się wkurwi. Oczywiście nie powie o tym od razu, tylko kiedyś, kiedy nie będziesz chciał tego słyszeć.
Spotykam żonę. Całuję ją jak nigdy w życiu. Siadam do samochodu i znowu całujemy się, bo nie można przerwać tego najprzyjemniejszego momentu życia i trzeba go odczuwać w pełnej skali. Auto prowadzi żona, denerwuje się, robi błędy na drodze. Zaczynamy się kłócić, ale to szybko mija. Dojeżdżamy do domu. Mój blok, moje piętro, krzyki mojej małej córki: tato, tato! Tato, a ty byłeś na wojnie? A ty tam zabijałeś kacapów? Potem buziaki i przytulasy, łazienka, ciepła, smaczna, domowa kolacja i szczęście. Teraz mną rządzi nie dowódca, ale żona i dzieci. I tak jest najlepiej w życiu.
Następny urlop mam w lipcu 2026, jeśli przeżyję.
Czytaj także: Z dziennika bojowego medyka ZSU: Jedzenie w armii. „W ukraińskim wojsku nieźle karmią” [ODCINEK 2]
O Autorze cyklu z dziennika bojowego medyka ZSU
Volodymyr Huliuk jest bojowym medykiem 30. Brygady Sił Zbrojnych Ukrainy. Zgłosił się do armii jako ochotnik w lutym 2022 roku. Do napaści Rosji na Ukrainę był przewodnikiem po Strefie Czarnobylskiej oraz po stolicy. Oprowadzał między innymi polskie wycieczki. Ma żonę i dwie córki, które czekają w Kijowie aż ich mąż i tata wróci z frontu. Jednostkę Volodymyra Huliuka możecie wesprzeć poprzez zrzutkę Fundacji UA Future, dedykowaną temu batalionowi ZSU.


![Z dziennika bojowego medyka ZSU: „Tutaj nie ma świąt. Czekamy, żeby wywieźć rannego kolegę i na urlop” [ODCINEK 3] 2 PostPravda, PostPrawda, Post Prawda, Post Pravda, slajd, reklama](https://postpravda.info/wp-content/uploads/2025/09/slajd-nr-1-pl-1024x576.jpg)