Odkąd zaczęła się wojna, straciłem wiele emocji związanych ze śmiercią, bo ja tu ze śmiercią pracuję. Niedawno zginął kolega, z którym jeszcze tego samego dnia rano piłem kawę. Opowiadał standardowe rzeczy, jakimi wymieniają się żołnierze: „skąd jesteś, masz rodzinę, dzieci, kim byłeś przed wojną, jak trafiłeś do batalionu, czym się zajmujesz, kiedy urlop”.
Wieczorem tego człowieka już nie było. Trafił go dron i wymazał w jednej chwili całą historię jego życia. Od tego dnia minęły trzy miesiące, a ja nie mogę sobie przypomnieć nawet jego imienia. Nie ma innego wyjścia, jak przejść do porządku dziennego. Położyć się spać, uspokoić i obejrzeć filmik o wakacjach na Maderze.
Z dziennika bojowego medyka ZSU: „worek przekazujesz dalej”
Ja od jakiegoś czasu lata nie lubię. Owady szybko w wyższej temperaturze biorą się za trupa. Już w dzień lub maksymalnie dwa: oczy, usta i uszy pokryte są białą, puszystą bawełną z robaków. Smród gnijącego ciała powoduje odruchy niekontrolowane wymiotne, ale to nie może mieć znaczenia, bo ty musisz go przeszukać i znaleźć jakieś dokumenty potwierdzające tożsamość, żeby dalej nie poszedł jako „John Doe”, „nieznany”. Lepiej, żebym ja się chwilę pomęczył, niż żeby później jego rodzina długo czekała na ciało, pogrzeb i inne formalności. Wpychasz więc w nos kawałek materiału, wygrzebujesz kawałek metalu, plastiku lub książeczkę wojskową, podpisujesz czarny worek, zdejmujesz rękawiczki, worek przekazujesz dalej, wracasz do chaty, zasypiasz do dźwięków oceanu na Maderze.
Gorzej jest, gdy trafi do ciebie ciężko ranny, a jego serce w międzyczasie się zatrzyma. Szybko startujesz z resuscytacją krążeniowo-oddechową, uciskasz klatkę piersiową, liczysz, krzyczysz 28, 29, 30, kolega podnosi worek Ambu. Jeden, dwa. I z powrotem skaczesz, liczysz, jeden, dwa, skaczesz, liczysz, jeden, dwa. I tak do momentu aż dojedziecie z rannym do punktu stabilizacyjnego. Po takiej akcji jesteś cały zlany potem, mokry jakbyś wyszedł spod prysznica, ale w ubraniu. Oddajesz człowieka lekarzom i dalej już oni czarują: iniekcja, defibrylator, uderzenia prądem. Siedzisz w rogu pomieszczenia i czekasz tego charakterystycznego pikania pulsu. Tym razem go nie słychać. Śmierć. Meldunek do sztabu – nie daliśmy rady go wyciągnąć, 200. I znów w głowie ta utopijna myśl, że za chwilę wrócę do bazy i będę leżał między drzewami w Las Fanal.
Czytaj także: Boże Narodzenie na froncie. Sasza pojechał do domu i wszyscy mu zazdroszczą [PAMIĘTNIK WOJENNY]
„Policja tu i tak nie dojedzie. Jest zbyt niebezpiecznie”
Innym razem musieliśmy zabrać cywila. Leżał martwy na skraju drogi, obok paczka herbaty, puszka mielonki, dokumenty. Mały taki, „wujek” z rudą brodą. Dobrze, że lekki, łatwiej go załadować do worka. Nie wiemy dlaczego zmarł, być może potrącił go samochód, bo w nocy jeździ się bez świateł i nikogo nie widać. Nie ma jednak ani krwi, ani połamanych kości. W sumie nas to nie obchodzi, co się tak naprawdę z nim stało. Tu jest niebezpieczne, latają drony, zbieramy więc szybko ciało i uciekamy. Dowieźliśmy, przekazujemy następnym, pytają co z nim robić, mówię szczerze, że mi wszystko jedno. Może zawieźcie do kostnicy, powiedzcie, że znaleźliśmy go obok wsi Kalyniwka przy jezdni. Jak policja będzie chciała, to mogę przyjechać, pokazać miejsce, gdzie go znaleźliśmy, ale wszyscy wiemy, że tam policja nie pojedzie. Jest zbyt niebezpiecznie.
I znów powrót na bazę, śpiwór, YouTube. Śmierć krąży tu wszędzie. Stała się normalna i zwyczajna. Nie myśli się o niej, tylko o tym, jak kiedyś zasnę na Maderze.
Czytaj także: „Leczymy przy odgłosach eksplozji”. Dzień z medykami Ukraińskiego Czerwonego Krzyża [WIDEO]
O Autorze cyklu z dziennika bojowego medyka ZSU
Volodymyr Huliuk jest bojowym medykiem 30. Brygady Sił Zbrojnych Ukrainy. Zgłosił się do armii jako ochotnik w lutym 2022 roku. Do napaści Rosji na Ukrainę był przewodnikiem po Strefie Czarnobylskiej oraz po stolicy. Oprowadzał między innymi polskie wycieczki. Ma żonę i dwie córki, które czekają w Kijowie aż ich mąż i tata wróci z frontu. Jednostkę Volodymyra Huliuka możecie wesprzeć poprzez zrzutkę Fundacji UA Future, dedykowaną temu batalionowi ZSU.


![Z dziennika bojowego medyka ZSU: „ja tu ze śmiecią pracuję” [ODCINEK 1] 1 PostPravda, PostPrawda, Post Prawda, Post Pravda, slajd, reklama](https://postpravda.info/wp-content/uploads/2025/09/slajd-nr-1-pl-1024x576.jpg)