Z doniesień medialnych i ze słów prezydenta Stanów Zjednoczonych wynika, że Putin miał zgodzić się na zawieszenie ognia wobec infrastruktury krytycznej Ukrainy na najbliższy tydzień do 3 lutego, czyli na czas największych mrozów. Co później?
Zawieszenie ognia i kryzys humanitarny w Ukrainie
Od kilku dni media donosiły, że Ukraina i Rosja negocjują wstrzymanie ataków na obiekty energetyczne, ze względu na bardzo trudną sytuację cywilnej ludności w samym środku zimy i pogłębiający się kryzys energetyczny.
Donald Trump, na dzień przed zapowiadanym drastycznym spadkiem temperatur w Ukrainie powiedział, że poprosił Putina o zaprzestanie bombardowań elektrowni na kolejne kilka dni. Rosyjski dyktator miał się na to zgodzić, ale oficjalnego potwierdzenia takiego plany z Kremla nie ma.
„Z powodu zimna, ekstremalnego zimna, mają to samo, co my. Osobiście poprosiłem prezydenta Putina, aby nie ostrzeliwał Kijowa, miast i miasteczek przez tydzień w czasie tych ekstremalnych mrozów. […] I zgodził się. I muszę powiedzieć, że było bardzo miło” – powiedział Trump podczas spotkania z członkami swojego gabinetu.
Zawieszenie ognia? Rosja twierdzi, że nigdy nie atakowała
Rosyjskie, reżimowe media bardzo oszczędnie komentują sprawę, zaznaczając jedynie, że zdaniem Moskwy celami ataków nigdy nie była infrastruktura cywilna, a obiekty związane z obsługą wojska.
Kilka godzin po słowach Trumpa Rosjanie wysłali rakiety i drony na Zaporoże, miasto położone na południu Ukrainy. Trudno więc przewidywać co przyniosą kolejne dni. Także prezydent Zełeński stwierdził, że musimy poczekać i zobaczyć, czy Rosja dotrzyma słowa.
Według medialnych doniesień Kijów miał dowiedzieć się o prośbie Trumpa do Putina z sieci. W ciągu kilku dni w Ukrainie spodziewane są przymrozki nawet do -30 stopni Celsjusza.
Czytaj także: Negocjacje z Rosją. Pokój jako narzędzie wojny – rosyjska strategia od 100 lat [ANALIZA]
Kryzys energetyczny w Ukrainie
Od początku stycznia Kijów, podobnie jak wiele innych miast na Ukrainie, zmaga się z ekstremalnie zimną pogodą i ostrzałem. Rosjanie atakują sektor energetyczny, pozostawiając miliony ludzi na Ukrainie bez prądu, ogrzewania, a w niektórych przypadkach i wody. Niedawno zaatakowali obwody odeski, charkowski, kijowski, lwowski i sumski. W Charkowie został trafiony pociąg pasażerski. W Kijowie zginęła rodzina.
W niektóre dni ponad 6000 wielopiętrowych budynków w Kijowie nie miało ogrzewania. Gdy tylko sytuacja się poprawiła, nastąpił nowy ostrzał, a ogrzewanie i oświetlenie znów przestały działać.
Według stanu na wieczór 29 stycznia w stolicy 454 budynki mieszkalne nie miały ogrzewania. Większość z nich znajdowała się w dzielnicy Troyeschyna, poinformował mer Kijowa Witalij Kliczko.


