Front w Ukrainie mierzy się z chłodem. Jak wygląda zima w Słowiańsku? Cel jest jasny – przetrwać

Słowiańsk na Donbasie po raz kolejny staje przed zagrożeniem zbliżenia się do niego rosyjskiej armii. Po blisko trzech latach walk, wojska Putina zdołały zdobyć Siewiersk, pokonać rzekę Siewierski Doniec, a także ruszyły się wzdłuż głównej trasy wiodącej z Bachmutu właśnie w kierunku Słowiańska. Do walk dochodzi już w pobliżu wsi Raj-Aleksandrówka. Intensywnie w ostatnich tygodniach była też niszczona okoliczna infrastruktura energetyczna i cały region pozbawiony był prądu. Do tego Kreml skrupulatnie stara się odciąć ukraińską logistykę. „To najcięższa zima w Słowiańsku we wszystkich latach wojny” – pisze Nikołaj Karpicki. Ostatnie cztery lata spędził w tym przyfrontowym mieście. Jego zdaniem Rosja wykorzystuje chłód jako broń, także przeciwko mieszkańcom miasta.

Zima w Słowiańsku: chłód jako broń

Rosja używa przeciwko cywilnym mieszkańcom Ukrainy nie tylko bomb i dronów, lecz także chłodu. Choć obiektywnie ostrzały są groźniejsze niż chłód, to psychologicznie chłód znosi się ciężej. Do zagrożenia śmiercią, możliwej w każdej chwili, z czasem się przyzwyczaja: na początku, gdy obok słychać wybuchy, robi się bardzo nieswojo, lecz potem przestaje się reagować. Do chłodu jednak przywyknąć się nie da.

Mieszkam niedaleko frontu i tutaj do chłodu dochodzi jeszcze jeden czynnik, który łamie ludzi — niepewność. Każdy znosi ją na swój sposób; mogę opowiedzieć o własnym doświadczeniu.

Styczeń okazał się mroźny. Wraz z nadejściem mrozów Rosja zaczęła celowo uderzać w ukraiński system energetyczny, próbując zamrozić kraj. Główne uderzenie spadło na Kijów. Ludzie w blokach bez prądu trafiają jakby w pułapkę: nie ma ani światła, ani wody, nie da się normalnie korzystać z toalety, dom stopniowo przemarzа. Tam, gdzie służby komunalne liczyły na szczęście i nie spuściły wody z kaloryferów, rury popękały.

Dopóki uwaga Moskwy była skupiona na stolicy, w Słowiańsku było nam łatwiej — przerwy w dostawach prądu zdarzały się rzadko i były krótkotrwałe. Gdyby prąd wyłączano tak jak w Kijowie, mój dom by tego nie wytrzymał.

Typowe domy jednorodzinne w Ukrainie nie są przystosowane do silnych mrozów, a kiedy je budowano, nikt nie myślał o możliwości wojny. W jednym z takich domów mieszkam i ja. Kuchnia znajduje się w dobudówce, oddzielnie od głównego domu; tam też stoi kocioł gazowy, który doprowadza ciepło do domu rurą łączącą oba budynki. Jeśli silnik elektryczny się zatrzyma, woda przestanie krążyć i dom szybko zamarznie.

Pod koniec stycznia zaczęła się odwilż, lecz na targu ludzie z niepokojem dyskutowali o anormalnych lutowych mrozach, których spodziewano się w następnym tygodniu. I wtedy Trump oświadczył, że poprosił Putina o wstrzymanie uderzeń w energetykę na tydzień, ponieważ jest bardzo zimno. Brzmiało to jak fantastyka, ale bardzo chciało się wierzyć. Planu „B” na wypadek długotrwałego braku prądu nie miałem.

Putin nie tyle wstrzymał ogień ze względu na ludzkie cierpienie, ale po prostu poczekał na szczyt mrozów i 3 lutego rosyjska armia uderzyła wszystkim, co zdążyła zgromadzić w dniach tego „rozejmu”: według informacji Zełenskiego — 32 rakietami balistycznymi, 11 innymi rakietami, 28 rakietami manewrującymi oraz 450 dronami uderzeniowymi. Jakby nie zauważając, co się stało Donald Trump potwierdził, że Putin dotrzymał obietnicy.

Czytaj także na PostPravda.Info: Kijów w częściowym blackoucie. „Mieszkanie cały rok oświetlamy świątecznymi lampkami na baterie”

Bez ogrzewania przy minus piętnastu

Doba z 3 na 4 lutego była dla mnie najcięższa przez cały czas wojny. W te kilka godzin skupiło się całe moje postrzeganie wojny przez ostatnie cztery lata. Prąd wyłączono w ciągu dnia — tak samo nagle, jak rozpoczęła się inwazja 24 lutego 2022 roku. Z jednej strony rozumiesz, że to może się zdarzyć, z drugiej — psychologicznie nie sposób tego sobie wyobrazić i się przygotować. Bo gdy jednak do tego dochodzi, trafiasz do zupełnie innej rzeczywistości. I tu jest dokładnie tak samo w przypadku wybuchu wojny, jak i braku prądu przy piętnastostopniowym mrozie.

Pierwszą reakcją jest nadzieja, że to potrwa krótko. Dom wciąż trzyma ciepło, zupa jest ugotowana. Taka sama nadzieja była i w pierwszych dniach inwazji: trzeba wytrzymać trzy dni, …dziesięć dni, a potem wydarzy się cud — pomoc Zachodu, kontrofensywa, Rosja się wycofa. Jak jednak widzimy wojna nadal trwa, a nadzieja maleje. Prąd też nie wraca, tak jak pokój.

Zapada noc, światła nie ma i staje się jasne, że wydarzyło się coś poważnego. Najbardziej męcząca jest niepewność. Mieszkam na obrzeżach miasta i znajduję się w całkowitej izolacji informacyjnej. Nie wiem, czy to awaria lokalna, czy globalna. Być może prąd pojawi się w następnej sekundzie, a być może — nigdy. To samo odczucie towarzyszyło nam podczas kontrofensywy jesienią 2022 roku: liczysz na to, że wojna zakończy się szybkim zwycięstwem, lecz równie prawdopodobne jest, że potrwa nieokreślenie długo.

Chce się zasnąć i obudzić wtedy, gdy prąd już będzie. Zasypiałem i budziłem się wiele razy i za każdym razem robiło się coraz zimniej. Musiałem wziąć jeszcze jeden koc i dwa pledy. Nad ranem naciągnąłem na siebie piąty sweter, kurtkę i zacząłem chodzić po domu, żeby się rozgrzać. Wiedziałem już, że mróz utrzyma się co najmniej jeszcze kilka dni, a bez prądu naprawdę nie da się dotrwać do ocieplenia. Tak właśnie wygląda wojna na wyczerpanie: kto pierwszy opadnie z sił. Moskwa to wie, że ma nieporównywalnie większe zasoby od Ukrainy i stały napływ ochotników gotowych za pieniądze nas zabijać. Kijów bez pomocy sojuszników być może nie dałby rady tak długo się bronić.

Myśląc o tym, otworzyłem lodówkę na oścież — niech chłód w domu przynajmniej na coś się przyda. Zupę podgrzałem na świeczce. Garnek oddaje ciepło pomieszczeniu niemal z taką samą prędkością, z jaką je otrzymuje, ale po dwóch godzinach zupa w końcu stała się ciepła. Dopóki chodzę po pokoju tam i z powrotem, chłód jest jeszcze znośny, lecz z każdą godziną robi się coraz gorzej. Jeśli temperatura w domu spadnie poniżej zera, pękną kaloryfery i wtedy nie będzie już różnicy, czy jesteś w domu, czy na zewnątrz.

Prądu nie ma już prawie dobę i niepewność coraz bardziej przygniata. Być może na zewnątrz rura już przemarzła… Świadomość rozdziera się między nadzieją, że za chwilę zapali się żarówka, a wyobraźnią, która rysuje apokaliptyczny obraz wojny, w której nie ma już nadziei na przetrwanie. Teraz główne zadanie polega nie tyle na doczekaniu się prądu, ile na zachowaniu wewnętrznego spokoju. Aby to osiągnąć, odrywam się od oczekiwania „następnej chwili” i skupiam się na tym, co jest „tu i teraz”.

Poszukuje różnych myśli, byle by tylko oderwać głowę od poczucia zimna. Pojawia się nienawiść do wszystkich, którzy wspierali lub wspierają nadal Putina, zwłaszcza do moich znajomych Rosjan. Ale jeśli teraz dopuszczę do siebie nienawiść, to czuję, że po prostu się w niej rozpuszczę. Niezależnie od tego, jak straszne jest życie, każda konkretna chwila życia ma wartość samą w sobie i staram się przeżyć ją w pełni. Nawet jeśli w następnej chwili zginę we własnym domu od drona lub bomby. Wraz z nienawiścią odrzucam także oczekiwania i obraz rzeczywistości, który podsuwa wyobraźnia.

Dlaczego do chłodu nie da się przyzwyczaić? Mogę siłą inercji zajmować się swoimi sprawami, gdy spadają bomby, ale żeby się ogrzać, trzeba wkładać dodatkowy wysiłek. Chodzę po pokoju, by się rozgrzać, lecz jak długo tak wytrzymam — dzień, dwa? Chłodu nie da się „przeczekać” siłą inercji.

Siłą inercji można wykonywać codzienne czynności nawet w chwilach zagrożenia, o ile nie wymagają one walki o przetrwanie. W ten sposób rodzi się przyzwyczajenie do wojny. Sprzyjają mu analitycy i publicyści, kreślący optymistyczny obraz przyszłych rosyjskich porażek i ukraińskich sukcesów. W pierwszym roku wojny to nas podtrzymywało, pomagało mobilizować siły psychiczne. Wojna ma jednak także drugą stronę: prędzej czy później dosięga każdego, zmuszając do walki o własne życie. Do tego, podobnie jak do chłodu, nie sposób się przyzwyczaić, ponieważ wymaga to ciągłego wysiłku, a ludzkie siły psychiczne są ograniczone.

Czytaj także na PostPravda.Info: Życie pod ostrzałem. Donbas 2014–2025. Zapiski z dziennika naocznego świadka

Celowe nastawienie — przetrwać razem z Ukrainą

Co to znaczy żyć „tu i teraz”? Jeśli postrzegać to wyłącznie w strumieniu przeżyć psychicznych, nie starczy sił, by wytrzymać to, co wojna przynosi w każdej chwili. W pełni można to przeżyć jedynie, opierając się na celowym nastawieniu, które nie zależy ani od stanów psychicznych, ani od okoliczności zewnętrznych. Tylko ono odsłania świadomość własnego istnienia w chwili „tu i teraz”, a samo to istnienie ma wartość autoteliczną. Stąd rodzi się zamiar — przeżywać tę chwilę w pełni, wbrew chłodowi, wojnie i niebezpieczeństwu śmierci w następnej minucie. Zamiar ten urzeczywistnia się w celowym nastawieniu do przetrwania mimo wszystko. Ale nie kosztem innych, lecz razem z innymi. W warunkach wojny oznacza to — przetrwać razem z Ukrainą, niezależnie od tego, jak silny jest wróg.

To celowe nastawienie dodaje sił i nadaje życiu sens. Nawet gdy nie ma prądu ani internetu, nie da się włączyć laptopa, a ja muszę chodzić po pokoju, by się ogrzać, wciąż mogę coś robić dla Ukrainy — na przykład układać w myślach teksty przyszłych publikacji.

Prąd wreszcie włączono po dobie. Rury przemarzły, lecz nie do końca — woda ledwie przez nie płynie, dlatego dom się nie nagrzewa. Mnie jest jeszcze stosunkowo znośnie. Ludziom starszym i dzieciom uwięzionym w blokach jest o wiele trudniej. Przed nami kolejne mrozy i następne wyłączenia prądu. Walka trwa.

Czytaj także na PostPravda.Info: Egzystencjalne doświadczenie wojny. Z cyklu „Wojna w życiu człowieka”

W tym tygodniu

SimRus – Symulator Ruskiego Miru

SimRus - Symulator Ruskiego Miru, czyli jak wygląda życie w Rosji. Tekst stworzony na podstawie prawdziwych historii.

Musk kupił Twittera z pomocą funduszu 8VC, który zatrudnia synów rosyjskich oligarchów

Sąd w Kalifornii nakazał firmie X ujawnić dane swoich inwestorów. Wśród nich znalazł się fundusz 8VC, który obecnie zatrudnia synów rosyjskich oligarchów.

Partia Umarłych przeciwko putinowskiej Rosji

Partia Umarłych rozpoczęła swą działalność jako projekt artystyczny i polityczny w 2017 roku w Petersburgu i stała się znana ze swoich akcji, występów i innych wydarzeń w Rosji. Władze Kremla uznały ją za zagrożenie i zaczęły prześladować jej członków. Wielu działaczy partii zostało zmuszonych do emigracji i obecnie organizują podobne akcje na całym świecie.

Ukraińscy żołnierze szukają zemsty na siłach Putina w Kursku

Ukraińcy szukają zemsty na swój sposób i chcą napierać na terytorium wroga - relacjonuje z Ukrainy Askold Krushelnycky.

O papieżu i Bogu w czasie wojny: Paweł Gonczaruk, biskup, który został w Charkowie [WIDEO]

Biskup diecezji charkowsko-zaporoskiej Paweł Gonczaruk nie opuścił miasta, leżącego bardzo blisko linii frontu przez całą inwazję Rosji na Ukrainę.

Walerij Załużny: Europejscy i amerykańscy analitycy się mylą. Rosja nie przegrała wojny [ANALIZA]

Były naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy, Walerij Załużny, przekonuje, że twierdzenia o rychłej porażce Rosji są przedwczesne.

Szczyt NATO w Turcji: „Mogło być dużo gorzej”. Niewątpliwy sukces Zełenskiego [ANALIZA]

Szczyt NATO w Turcji miał pokazać, że Sojusz pozostaje zjednoczony i pewny swoich działań. Zdaniem analityków BBC jego rezultaty jednak pozostawiły mieszane wrażenie. Padły ostre słowa prezydenta USA Donalda Trumpa skierowane do sojuszników z NATO.

Drony odrzutowe atakują Kijów od 16 godzin. Ukraina odpowiada uderzeniami w rosyjskie rafinerie

Już ponad 16 godzin (stan na 15.00, 8 lipca 2026 roku) trwa rosyjski atak na Kijów. Pierwsze rakiety i drony nadleciały nad stolicę około wpół do pierwszej w nocy. Od tej pory alarmy przeciwlotnicze włączają się systematycznie. W kilku miejscach w Kijowie rozgorzały pożary, są ranni i zabici.

Putin stanie przed sądem? Taki mógłby być plan Trumpa na zwycięstwo w wyborach [OPINIA]

Putin zaakceptuje jedynie „pokój cmentarza” i zaprzestanie ataków dopiero wtedy, gdy Rosja zostanie pokonana na polu bitwy – pisze prof. Motyl.

Aleksander Łukaszenka i Władimir Putin nie mają wyjścia. Muszą się platonicznie kochać albo upadną [OPINIA]

Aleksander Łukaszenka, który od blisko 32 lat rządzi Białorusią za pomocą państwowego terroru, sam znalazł się dziś w pułapce sił, nad którymi nie ma kontroli.

Tożsamość narodowa i konflikt dyplomatyczny między Polską a Ukrainą. Pomiędzy ideologią, emocjami i prawdą

Czy konflikt dyplomatyczny między Polską a Ukrainą ma wyłącznie charakter ideologiczny, czy u jego podstaw leży tożsamość narodowa? Doktorka Julia Fil jako kulturoznawczyni udziela akademickiej odpowiedzi, bez ocen politycznych.

Brawurowa innowacja: Aleksandr Gabyszew szedł z wózkiem na Moskwę. Na podwórko wpadła Rosgwardia

Rozmówcą PostPravda.Info jest Aleksiej Prianisznikow, adwokat, który reprezentuje przed sądem uwięzionego za próbę wygnania demona z Kremla rosyjskiego szamana. Mecenas zdradza szczegóły operacji specjalnej moskiewskich służb, która miała na celu zrobienie z Gabyszewa wariata. – Takie środki stosują służby podczas najpoważniejszych akcji. Aleksandr Gabyszew był rozpracowywany przez 55 osób – mówi Prianisznikow.

Wybory w Ukrainie za pasem. Wojna zmierza do końca, dlatego Kijów poświęcił Warszawę za cenę paru medali [ANALIZA]

Donald Trump zapłaci każdą cenę, by zakończyć wojnę w Ukrainie przed wyborami w USA. Rosja na pewno wyjdzie mu na przeciw, więc Wołodymyr Zełenski ma mało czasu, by wybory w Ukrainie nie stały się porażką nie tylko dla niego, ale i dla suwerenności całego narodu. Dlatego Polskę poświęcił.

Powiązate tematy