Masza i Niedźwiedź to jedna z najpopularniejszych rosyjskich produkcji dla dzieci na całym świecie. Teraz jej twórcy i właściciele praw znaleźli się na ukraińskiej liście sankcyjnej. Kijów uznał, że „Masza i Niedźwiedź” nie jest wyłącznie niewinną rozrywką, lecz może służyć jako instrument rosyjskiego wpływu i wojennej propagandy.
Decyzję podjęto na najwyższym szczeblu ukraińskich władz. 20 sierpnia Wołodymyr Zełenski podpisał dekret wprowadzający sankcje wobec Rosjan i organizacji związanych z produkcją oraz dystrybucją serialu. Restrykcje objęły pięć osób i cztery organizacje.
W centrum sprawy znalazło się studio Animaccord – producent i właściciel praw do serialu „Masza i Niedźwiedź”. Sankcje dotyczą również osób związanych z kierowaniem studiem oraz tworzeniem serialu, w tym jego założyciela, dyrektora generalnego, scenarzysty, reżysera, producenta i współautorów.
Ukraińskie władze argumentują, że działalność tych podmiotów jest związana z Rosją, a część dochodów trafia do rosyjskiego budżetu.
Nie chodzi tylko o kreskówkę
Ukraińskie Centrum Zwalczania Dezinformacji ocenia, że popularny serial może być wykorzystywany jako element rosyjskiej „soft power”. Według ośrodka problemem jest przede wszystkim docieranie z elementami rosyjskiej narracji wojennej do dzieci, czyli odbiorców szczególnie podatnych na kształtowanie obrazu świata poprzez kulturę i rozrywkę.
Kijów zwraca uwagę także na skalę popularności produkcji. W 2025 roku ukraińskojęzyczny kanał „Masza i Niedźwiedź” na YouTube miał wygenerować ponad 800 mln wyświetleń. Kanał ma ponad 18 mln subskrybentów i należy do najpopularniejszych dziecięcych kanałów dostępnych na ukraińskim YouTube.
Czytaj także: Rosyjska propaganda jest jak matrioszka. Jak działa?
Ukraińskie służby już wcześniej zwracały uwagę na problem. Pierwsze próby zakazania serialu dla dzieci pojawiły się w 2017 roku, a sprawa powróciła w październiku 2025 roku, o czym pisał Piotr Kaszuwara, redaktor naczelny PostPravda.
Teraz, po oficjalnym uruchomieniu sankcji, ukraińskie władze mają możliwość podejmowania działań wobec platform, które udostępniają serial. Minister kultury Tetiana Bereżna zapowiedziała, że podstawą do rozmów z takimi serwisami jak Netflix czy YouTube może być właśnie wprowadzony reżim sankcyjny.
Netflix dolał oliwy do ognia
Sprawa nabrała rozgłosu po decyzji Netflixa o zakupie praw do kolejnych sezonów. Platforma, która pokazuje serial od lat, zdecydowała się na pozyskanie praw do ósmego i dziewiątego sezonu. W Ukrainie wywołało to falę krytyki. Część użytkowników deklarowała rezygnację z abonamentu, a w mediach społecznościowych pojawiały się wezwania do objęcia sankcjami także producenta.
Paradoks polega na tym, że produkcja, którą ukraińskie władze uznają dziś za element rosyjskiego wpływu, pozostaje jednocześnie niezwykle skutecznym produktem komercyjnym. Jej popularność wykracza daleko poza Rosję i państwa byłego ZSRR. To właśnie ta międzynarodowa skala sprawia, że spór o „Maszę i Niedźwiedzia” przestał być wyłącznie ukraińsko-rosyjskim konfliktem o kulturę.
„Masza i Niedźwiedź” w Wielkiej Brytanii
W lipcu o serialu dyskutowano w Wielkiej Brytanii. Ponad 50 parlamentarzystów z sześciu partii zwróciło się do minister kultury Lisy Nandy z apelem o usunięcie serialu z serwisów streamingowych. Wśród sygnatariuszy byli przedstawiciele Partii Pracy, konserwatystów, Liberalnych Demokratów, Zielonych, Szkockiej Partii Narodowej oraz walijskiego Plaid Cymru.
Według BBC parlamentarzyści uznali serial za przykład rosyjskiej „soft power” i argumentowali, że jego przekaz nie jest szczególnie subtelny. Ich uwagę przyciągnęła między innymi scena z jednego z najstarszych odcinków, w której Masza, broniąc ogrodu Niedźwiedzia, zakłada czapkę przypominającą nakrycia głowy używane przez funkcjonariuszy NKWD, a następnie hełm rosyjskiego czołgisty.
Czytaj także: Artysta Semyon Skrepetski, to bohater tragiczny na miarę naszych czasów. „Czy istnieje charoszy ruski”?
Produkcja była krytykowana z podobnych powodów już wcześniej. W 2018 roku brytyjskie media zwracały uwagę na możliwe polityczne znaczenie serialu, a zarzuty dotyczące jego propagandowego charakteru pojawiały się również w Finlandii, Estonii, czy na Litwie.
Nie oznacza to jednak, że istnienie rosyjskich odniesień w serialu jest dowodem na świadomie prowadzoną operację propagandową. Sami twórcy odrzucali takie oskarżenia. Spór dotyczy więc również interpretacji: czy elementy radzieckiej symboliki są celowym komunikatem politycznym, czy jedynie częścią rosyjskiego kontekstu kulturowego produkcji?
„Masza i Niedźwiedź”: o jakie symbole chodzi?
Najczęściej przywoływanym przykładem, który opisuje też BBC, pozostaje odcinek „Granica na zamku”. Masza próbuje w nim ochronić ogród Niedźwiedzia, a podczas zabawy wykorzystuje elementy kojarzące się z wojskiem i aparatem bezpieczeństwa ZSRR. Szczególną uwagę zwróciła czapka z czerwoną gwiazdą. W 2015 roku podobny wizerunek wykorzystano również na promocyjnym profilu serialu w mediach społecznościowych.
Dla części odbiorców w Europie Środkowo-Wschodniej nie jest to neutralny symbol. NKWD kojarzy się z represjami, deportacjami i likwidowaniem ruchów niepodległościowych. W państwach bałtyckich radziecka symbolika ma dodatkowo bezpośredni związek z doświadczeniem okupacji.
Dlatego estoński minister spraw zagranicznych Margus Tsahkna po decyzji Netflixa dotyczącej nowych sezonów ostrzegał, że rosyjska presja nie ogranicza się do broni. Jego zdaniem Kreml może wykorzystywać również narracje i kulturę popularną do budowania negatywnych dla demokracji wpływów.
Ukraina i wojna z serialem „Masza i Niedźwiedź”
Czwartkowa decyzja Zełenskiego jest więc finałem wieloletniej dyskusji, a nie reakcją na jeden konkretny odcinek czy decyzję Netflixa. Ukraińska decyzja wpisuje się w szerszą politykę ograniczania rosyjskiej obecności w przestrzeni informacyjnej i kulturalnej. W warunkach wojny granica między rozrywką, biznesem i oddziaływaniem informacyjnym jest dla ukraińskich władz znacznie mniej wyraźna niż przed 2022 rokiem.
„Masza i Niedźwiedź” jest pod tym względem szczególnym przypadkiem. Serial nie opowiada wprost o polityce ani wojnie, a jego bohaterowie są przede wszystkim postaciami dziecięcej komedii. Jednocześnie właśnie dzięki temu może docierać do milionów odbiorców bez typowych cech przekazu politycznego, co sprytnie może wykorzystywać propaganda i dezinformacja płynąca z Kremla.
Czytaj także: Izium: „Miasto bez gazety. Gazeta bez miasta”


