Afryka od dawna jest dla Kremla ważnym polem do rozszerzania rosyjskich wpływów na świecie. Moskwa jednocześnie wykorzystuje tam wojsko, najemników, media i dyplomację, ale rozwija też znacznie mniej widoczny instrument wpływu, czyli sieć Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego. Od 2022 roku liczba parafii moskiewskiego patriarchatu w krajach afrykańskich wzrosła o 750 procent. Pod koniec sierpnia Konstantin, metropolita Kairu i Afryki Północnej i patriarchalny egzarcha Afryki złożył wizytę w Kenii, gdzie spotykał się z lokalnymi strukturami kościelnymi i konsekrował kolejną świątynię w miejscowości Nyabigege. Co naprawdę kryje się za tymi pozornie niegroźnymi działaniami?
- Długoletnie więzi Rosji z Afryką osłabły po upadku komunizmu, gdy kraj zwrócił się ku Zachodowi. Kontynent ponownie znalazł się w centrum uwagi po aneksji Krymu przez Putina w 2014 roku i pogorszeniu relacji z USA i Europą.
- Utworzony w grudniu 2021 roku egzarchat moskiewski powstał po tym, jak tradycyjny w Afryce prawosłwany Patriarchat Aleksandryjski uznał niezależny Kościół Prawosławny Ukrainy, wywołując spór między Moskwą a Aleksandrią.
- – Jednak po ugruntowaniu pozycji cerkwi moskiewskiej w Afryce takie sieci nie pozostaną jedynie religijne. Wpływ, jaki gromadzą, stwarza możliwości kształtowania postaw, wartości i wyborów politycznych wśród lokalnych społeczeństw – mówi Jurij Tokar, ambasador Ukrainy w Kenii w rozmowie z PostPravda.Info.
- Tutaj możesz wesprzeć naszą pracę.
Afryka i duchowy kolonializm Moskwy
Na początku 2025 roku rosyjski Egzarchat Afrykański deklarował około 350 parafii w 34 państwach oraz ponad 260 duchownych, z których większość stanowią Afrykanie. I stało się to w niecałe trzy lata, bo jeszcze w roku 2022 moskiewska cerkiew działała w zaledwie czterech krajach. Dziś już ponad 100 duchownych pracuje na przykład w Kenii. Ekspansja trwa nadal w roku 2026. Rosja rekrutuje lokalnych księży i wysyła afrykańskich studentów do rosyjskich seminariów. W czerwcu 2026 roku wyświęcono kolejnych pięciu duchownych z Kenii, Malawi, Ugandy i Zimbabwe, którzy odbywali formację teologiczną w Moskwie.
Egzarcha Konstantin podczas swojej sierpniowej dwutygodniowej podróży przewodniczył nabożeństwom w parafiach dziewięciu dekanatów w całej Kenii. Odprawił obrzęd konsekracji dla trzech kościołów w dekanatach Vihiga, Nandi i Migori oraz poświęcił kamienie węgielne pod budowę sześciu przyszłych świątyń, a także nowej szkoły. Poświęcono dwie fontanny z czystą wodą i skontrolowano postęp budowy czterech kolejnych cerkwi oraz stan ukończonych już budynków sierocińca i kilku szkół. Ponadto w dekanacie Nyeri metropolita Konstantin odwiedził plac budowy pierwszej kliniki Patriarchalnego Egzarchatu Afryki. Projekt realizowany jest przy wsparciu Fundacji Wspierania Kultury i Dziedzictwa Chrześcijańskiego i jak czytamy w oficjalnym komunikacie Egzarchatu „wyznacza początek działalności Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego w dziedzinie opieki zdrowotnej na kontynencie afrykańskim”.
Podczas pobytu w Kenii Konstantin wyświęcił kolejnego kandydata z Wybrzeża Kości Słoniowej na diakonat i kapłaństwo, przyjął księdza z Kościoła Prawosławnego w Aleksandrii do Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego, a także udzielił sakramentu chrztu dwudziestu lokalnym mieszkańcom.

We wszystkich dziekanach metropolita Konstantin organizował spotkania duszpasterskie i rozmowy kwalifikacyjne z kandydatami na studia seminaryjne, a także wręczał parafiom ikony i naczynia liturgiczne. Wszyscy dziekani w Kenii otrzymali w prezencie motocykle, krowy i sprzęt biurowy, które miały im pomóc w pracy duszpasterskiej oraz codziennym życiu.
Kolejny przykład. Rosyjskie kościoły prawosławne w Republice Południowej Afryki rekrutują się głównie ze społeczności afrikaans, których konserwatywne wartości przemawiają do części tej grupy, ale starają się również powiększyć swoje szeregi, oferując programy misyjne społecznościom wiejskim i czarnoskórym. Zdaniem Toma Southerna, dyrektora ds. projektów specjalnych w brytyjskim Centrum Odporności Informacyjnej, ekspansja ta ma na celu „próbę wciągnięcia większej liczby krajów w swoją orbitę. To jak duchowy kolonializm” – mówi cytowany przez Bloomberga specjalista.
– Doświadczenie Ukrainy pokazuje, że Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego w Afryce nie można już postrzegać jedynie jako instytucji religijnej działającej niezależnie od państwa. Stał się on integralną częścią machiny politycznej i ideologicznej Rosji – tłumaczy Ambasador Ukrainy w Kenii Jurii Tokar w rozmowie z PostPravda.Info.

Afryka oczkiem w głowie Putina
Władimir Putin niedawno powołał departament, którego zadaniem będzie koordynacja interakcji i polityki Rosji z państwami wybranymi przez Kreml. Powołany zostanie specjalny zespół, który zajmie się polityką wobec Afryki, o czym donosił w lutym 2026 roku Bloomberg.
Widoczny jest też nacisk na kwestie językowe i kulturowe. Rosja otworzyła siedem Domów Rosyjskich na całym kontynencie i planuje kolejne, między innymi w Namibii. Język rosyjski jest wprowadzany jako oficjalny język nauczania w miastach takich jak Abidżan na Wybrzeżu Kości Słoniowej czy Harare w Zimbabwe. W 2024 roku fundacja kierowana przez córkę Putina, Katerinę Tichonową, pomogła stworzyć kierunek studiów na Uniwersytecie Cheikha Anty Diopa w Dakarze w Senegalu, aby ułatwić nauczanie języka rosyjskiego.
Ponad 32 000 studentów z Afryki studiuje obecnie na rosyjskich uniwersytetach, o czym oficjalnie informował w grudniu 2025 roku minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow. Od 2020 roku liczba rosyjskich stypendiów przyznawanych na kontynencie afrykańskim wzrosła prawie trzykrotnie, osiągając ponad 5300 miejsc. Rosja idzie tropem ZSRR, które również edukacją ściągało do siebie wielu afrykańskich przywódców. Ambasada rosyjska w Republice Południowej Afryki pomaga na przykład w wyjeździe na studia na moskiewski Uniwersytet Synergy. To największa prywatna uczelnia w Rosji.

Mobilizacja do wojny z Ukrainą
Ze sprawozdań Parlamentu Europejskiego na temat ekspansji Rosji w Afryce wynika, że Moskwa ma umowy o współpracy wojskowej z 43 krajami afrykańskimi oraz jest kluczowym dostawcą broni na kontynencie. Paramilitarne oddziały Grupy Wagnera walczyły z rebeliantami w takich krajach jak Mali, choć ostatecznie jednostka ta została oficjalnie rozwiązana, po to by włączyć ją do rządowego Korpusu Afrykańskiego.
Firmy powiązane z Grupą Wagnera mają kontrakty w zakresie bezpieczeństwa na całym kontynencie. Angażują się również w działalność firm naftowych i w wydobycie złota. „Kraje afrykańskie dysponują ogromnym potencjałem gospodarczym i ludzkim oraz odgrywają coraz ważniejszą rolę w polityce globalnej” – powiedział Putin w przemówieniu wygłoszonym na sesji plenarnej Forum Partnerstwa Rosja-Afryka w Kairze w grudniu 2025 roku.
Sergiej Ławrow podczas tego samego wydarzenia poinformował, że Rosja planuje uruchomić misje handlowe w 15 krajach afrykańskich do końca 2026 roku. W styczniu rosyjski okręt wojenny wziął udział w ćwiczeniach morskich u wybrzeży Republiki Południowej Afryki, wraz z jednostkami z Chin, Iranu i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Ambasada rosyjska zapewniała wówczas, że ćwiczenia koncentrowały się na bezpieczeństwie morskim.

Informacja, dezinformacja, propaganda i wpływy
Do tych twardych działań tzw. hard power, dochodzą miękkie soft power. Rosyjska Państwowa agencja informacyjna Sputnik zatrudnia południowoafrykańskich dziennikarzy i planuje otworzyć biuro w tym kraju w 2026 roku. Po Etiopii byłoby to drugie biuro propagandowej tuby Kremla w Afryce. „Naszym głównym celem, jak zawsze, jest zapewnienie alternatywnego źródła informacji” – powiedział Wiktor Anokhin w rozmowie z Bloombergiem. To on ma tworzyć struktury Sputinka w Afryce. Anokhin urodził się w RPA, później wyjechał do Federacji Rosyjskiej na studia na Moskiewskim Państwowym Uniwersytecie Lingwistycznym. Sam o sobie mówi, że jego zainteresowania skupiają się na prawdziwej tożsamości afrykańskiej we współczesnej polityce oraz kulturze afrykańskiej jako sposobie przeciwstawiania się neoliberalnej agendzie światowej.
Rosyjska propaganda instalowanie kontrolowanych przez Kreml mediów w Afryce nazywa „zrównoważoną ofertą”. Tymczasem między innymi z raportów Europejskiej Rady Stosunków Zagranicznych wynika, że Rosja sponsorowała kampanie dezinformacyjne i podsycała niestabilność w afrykańskich krajach ogarniętych konfliktami.
Rosja jest również oskarżana o wykorzystywanie mieszkańców wielu krajów afrykańskich do wspierania działań wojennych w Ukrainie. O kremlowskiej rekrutacji do wojska w Afryce pisaliśmy również w PostPravda.Info.
Czytaj więcej: Kenia: Mieli dostać dobrą pracę w Moskwie, handlarze ludźmi wysłali ich na pierwszą linię frontu w Ukrainie

Jedną z takich agencji rekrutacyjnych była Alabuga Start w Tatarstanie. Oferowała pracę w hotelarstwie i budownictwie dla tysięcy Afrykanek w wieku od 18 do 22 lat. Amerykański Instytut Nauki i Bezpieczeństwa Międzynarodowego (ISIS) donosi w swoich raportach natomiast, że większość kobiet trafiała do fabryk sprzętu wojskowego na terytorium Federacji Rosyjskiej.
Ukraina szacuje, że na polu bitwy po stronie Rosji walczy ponad 1400 Afrykanów. Minister spraw zagranicznych Kenii poinformował w listopadzie, że co najmniej 200 Kenijczyków zostało zwerbowanych do rosyjskiej armii. W raporcie opublikowanym przez All Eyes on Wagner, niezależną grupę badawczą, stwierdzono, że Rosja zrekrutowała ludzi z około 35 krajów afrykańskich i podano nazwiska około 300 potwierdzonych Afrykańczyków, którzy zginęli walcząc po stronie Rosji.
Czytaj również: Za Putina umierają dziś najczęściej ludzie o imieniu Mohamed, a władzy na Kremlu bronią „pretorianie” [ANALIZA]
W Republice Południowej Afryki, gdzie walka po stronie obcego wojska lub wspieranie go jest przestępstwem, córka byłego prezydenta Jacoba Zumy jest ścigana przez policję za rzekomą pomoc w rekrutacji około 20 mężczyzn do rosyjskiej armii. Miała zapewnić ich, że jadą na kurs dla ochroniarzy. RPA, Kenia i Botswana prowadzą szereg śledztw w sprawie zaangażowania ich obywateli w walkę po stronie Rosji.
Dochodzenie przeprowadzone we wrześniu 2024 roku przez Jamestown Foundation wykazało, że afrykańscy studenci, którzy wyjechali do Rosji w ramach programów powiązanych z Rosyjskim Kościołem Prawosławnym, także byli rekrutowani do Rosyjskich Sił Zbrojnych – mimo że początkowo przyjeżdżali na studia religijne lub do pracy budowlanej.
W raporcie stwierdzono, że wśród sił rosyjskich na okupowanych terytoriach Ukrainy zidentyfikowano studentów pochodzących m.in. z Kenii, Burundi, Kamerunu, Madagaskaru i Ugandy. Ambasador Ukrainy w Kenii podkreśla, że moskiewska cerkiew pomaga legitymizować wojnę Rosji przeciwko Ukrainie. – Religia pod dyktando Moskwy wzmacnia jej państwowe narracje za granicą i coraz częściej służy jako dodatkowy kanał wpływu obok dyplomacji, polityki i informacji – uważa Jurij Tokar.

Egzarchat Afrykański twierdzi natomiast, że nie rekrutuje mieszkańców Afryki do służby wojskowej i odrzuca zarzuty, jakoby jego duchowieństwo zachęcało ludzi do udawania się na front. Cerkiew utrzymuje, że jego misja w Afryce jest wyłącznie religijna. Pojawiają się jednak nagrania wideo pokazujące księży modlących się za żołnierzy rosyjskich, jak również za afrykański korpus czy prywatną grupę Wagnera w Afryce Zachodniej, co sugeruje bliską współpracę wojska z Kościołem – zauważa dziennik The EastAfrican.
Tokar wspomina także o innym ważnym aspekcie rosyjskiej ekspansji w Afryce. – Afryka to 54 państwa i 54 głosy na forum międzynarodowym, między innymi w ONZ. Do tego to ogromne zasoby naturalne, szybko rosnące gospodarki, młoda demografia i coraz większy ciężar polityczny. Dla Moskwy oznacza to nie tylko dostęp do surowców, nowych rynków i partnerów, ale również możliwość przełamywania międzynarodowej izolacji poprzez dziesiątki relacji bilateralnych i budowanie trwałej sieci wpływu – mówi ukraiński ambasador dla PostPravda.Info.
Dlatego jego zdaniem nie chodzi wyłącznie o klasyczną propagandę nadawaną z Moskwy do Afryki. Coraz częściej chodzi o budowanie pośredników – lokalnych duchownych, nauczycieli, studentów, dziennikarzy, influencerów w mediach społecznościowych czy liderów społeczności – którzy z czasem sami stają się nośnikami rosyjskich narracji. – I właśnie to jest najbardziej charakterystyczne dla rosyjskiego modelu. Nie sam fakt używania soft power, bo robią to wszystkie państwa, lecz sposób, w jaki Moskwa łączy różne kanały wpływu, wzajemnie je wzmacnia i stopniowo zakorzenia lokalnie. W rezultacie przekaz nie musi już przychodzić bezpośrednio z Rosji. Może być powtarzany przez miejscowego duchownego, absolwenta rosyjskiej uczelni, eksperta, dziennikarza, influencera czy lidera społeczności. I wtedy przestaje wyglądać jak rosyjska propaganda – zaczyna funkcjonować jako część lokalnej debaty. To właśnie czyni taki model znacznie trwalszym i trudniejszym do rozpoznania – dodaje Tokar.


