Atak na Łotwę lub inne Państwa Bałtyckie wymaga argumentu. Rosyjska propaganda przygotowuje grunt

Atak na Łotwę, jeśli kiedykolwiek nastąpi, wymaga od Rosji przygotowania nie tylko wojskowego, ale również informacyjnego. I nie chodzi zupełnie o społeczeństwa zachodnie, a o własnych ludzi, którym Putin ewentualnie będzie musiał wytłumaczyć, dlaczego wciąga kraj w wojnę z NATO. Rosjanie będą musieli po raz kolejny uwierzyć swojemu szalonemu przywódcy i jego wyrafinowanie paranoicznemu otoczeniu, że Federacji Rosyjskiej grozi egzystencjalna katastrofa i że to nie Władimir Putin, ale właśnie Zachód ją na nią sprowadzi.

Czy atak na Łotwę to ochrona dla Rosji? Nie.

Współczesna wojna, jak głosi wiele podręczników do jej prowadzenia, opiera się w 50 procentach na sile kinetycznej, czyli na armii, czołgach, artylerii czy na samolotach i bombardowaniach, a w 50 procentach na walce informacyjnej. Społeczeństwo agresora musi wyrazić zgodę na wysyłanie swoich synów, mężów i braci na front i śmierć w bezsensownej z dotychczasowe punktu widzenia wojnie. Władza, aby móc zaatakować inne państwo i zmienić spokojne status quo swojego narodu musi znaleźć na tyle przekonujące argumenty lub przeprowadzić na tyle skuteczną kampanię dezinformującą, aby ludzie uwierzyli w strach i zagrożenie ze strony nieagresywnego sąsiada. Jak istnieniu gigantycznej Rosji może zagrozić niewielka Łotwa? Sama Moskwa stanowi około 5 procent powierzchni tego bałtyckiego kraju, a jeśli porównać liczbę ludności, to tylko w stolicy Federacji Rosyjskiej mieszka 7 razy więcej ludzi (ok. 13 mln) niż w całej Łotwie (ok. 1,9 mln). Gdzie więc ma znajdować się to egzystencjalne zagrożenie dla Rosji?

Putin stosuje kilka zabiegów. Ugruntowana już dla jego propagandy ścieżka to odwoływanie się do historii, która może według niego uzasadnić atak na niepodległe państwo. Niejednokrotnie w rosyjskich, reżimowych mediach, czy w wypowiedziach propagandowych ekspertów od dawnych dziejów słyszeliśmy, że Łotwa historycznie należy się Rosji, bo była częścią Związku Radzieckiego między 1940 a 1991 rokiem. Problem w tym, że większość łotewskiego społeczeństwa uznaje te 51 lat za okupację, a nie dobrowolny sojusz. Podobnie zresztą, jak PRL postrzegany jest przez Polaków. Tereny współczesnej Łotwy stały się niepodległym państwem w roku 1918, po wielu latach zaborów, zgotowanych przez Imperium Rosyjskie jeszcze w XVIII wieku, czyli w tym samym okresie, kiedy upadała Rzeczpospolita.

Historia, ludność, język. Atak na Łotwę potrzebuje uzasadnienia

Historia to grunt. Po nim pojawiają się tezy o ochronie rosyjskiej ludności. Taki gambit wymyśliła w XVIII wieku caryca Katarzyna II, rozsiewając obywateli Imperium po różnych zakątkach świata i planując, że w przyszłości trzeba będzie jakoś „chronić” młode pokolenia wyrastających poza krajem obywateli. Według jej założeń miał to być nakierowany na lata projekt kolonizacji różnych ziem przez Rosję.

Dziś Putin idzie tą drogą. W ten sposób doprowadził do rozbudzenia ruchów separatystycznych na Donbasie, ale także w Gruzji, czy w Mołdawii. Podobne narracje próbowano rozbudzać w Finlandii, na Litwie, w Estonii i wreszcie właśnie na Łotwie, która w 2025 roku odnotowywała około 23-24 procent swoich obywateli, deklarujących narodowość rosyjską. Jeszcze więcej mieszkańców, szczególnie w Rydze, nie uważa się za Rosjan, ale mówi po rosyjsku.

Czytaj także: Stworzyli 49 milonów fejkowych kont w sieci. Europol rozbił farmę trolli w Łotwie [UJAWNIAMY SZCZEGÓŁY]

Czy na Łotwie są separatyści? Te ruchy osłabły po 2022 roku

Specyficznym regionem na Łotwie jest okręg Łatgalia i miasto Dyneburg. Co jakiś czas rosyjska propaganda stara się podsycać tam ruchy separatystyczne, bo region zamieszkuje około 50 procent Rosjan i znajduje się on na styku granic Białorusi i Federacji Rosyjskiej. W kremlowskiej narracji pojawia się podobna do Donbasu w Ukrainie, czy Naddniestrza w Mołdawii koncepcja utworzenia tam tzw. Latgalskiej Republiki Ludowej. Dyskusja na ten temat rozgorzała ponownie w 2025 roku, kiedy lokalne wybory wygrała partia Andrejsa Elksniņša, uznawanego za nastawionego prorosyjsko polityka. Trudno jednak samego mera Dyneburga uznać za separatystę, a ruchy te osłabły jeszcze po agresji Rosji na Ukrainę w 2022 roku.

Łotewskie służby wszelkie tego typu hasła uznają za zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa i starają się je ograniczać. Dlatego na Łotwie w ostatnich latach przeprowadzono szereg reform wzmacniających łotewską tożsamość narodową.

Reformy bezpieczeństwa na Łotwie

Od lat 90. w Łotwie istnieje termin tzw. nieobywatela, czyli człowieka, który mieszka na terenie Łotwy, ale w 1991 roku nie otrzymał automatycznie obywatelstwa. Posiadają oni jedynie prawo pobytu i najczęściej właśnie rosyjski paszport, ale są zasiedleni w kraju od pokoleń. Po 2022 roku Ryga zaostrzyła przepisy wobec nich i zaczęła wymagać m.in. zdania egzaminu ze znajomości języka łotewskiego, by pobyt przedłużać. Nie wprowadzono jednak żadnej masowej lub przymusowej deportacji tej ludności.

Jakiś czas temu, uzasadniając to dekolonizacją, Łotwa zdecydowała o wprowadzeniu do szkół nauczania jedynie w języku łotewskim, wcześniej niektóre placówki oświatowe mogły prowadzić zajęcia po rosyjsku. Łotewski stał się jedynym językiem urzędowym, a w kontaktach np. z administracja publiczną wymagana jest podstawowa znajomość łotewskiego. Nie ma jednak żadnego zakazu, aby używać języka rosyjskiego prywatnie, czy na ulicy. Prowadzone są natomiast kursy językowe dla mniejszości narodowych, a rząd stara się ograniczać wpływ rosyjskich mediów na terenie kraju.

Większość z tych działań prorosyjscy politycy na Łotwie oraz sama Moskwa starają się używać propagandowo, twierdząc, że rosyjska ludność jest uciskana. Ale te argumenty, podobnie, jak narracja historyczna jeszcze nie wystarczają, by podsycić nastroje korzystne dla Rosji.

Czytaj także: Rosja to informacyjne getto w społeczeństwie informacyjnym

Atak na Łotwę i groźby Kremla wobec NATO

Kreml zaostrza więc też kolejne komunikaty, tym razem już o zabarwieniu militarnym. Kilkukrotnie w ostatnich miesiącach docierały informacje, że w przestrzeni powietrznej Łotwy znalazły się ukraińskie drony. Moskwa podchwyciła możliwość wykorzystania tych incydentów i wprost oskarżyła Rygę o udzielenie pomocy Ukrainie i zezwolenie na wystrzeliwanie z jej terytorium ukraińskich dronów bojowych, atakujących Rosję. „Nawet członkostwo w NATO nie uchroni was przed karą za pomoc terrorystom” – głosiły komunikaty Rosji z 19 maja 2026 roku.

Zarówno rząd łotewski, jak i przedstawiciele Ukrainy zaprzeczyli tym oskarżeniom. Ze słów rzecznika prasowego ukraińskiego MSZ wynika, że Kijów nigdy nawet nie prowadził rozmów z Łotwą, Litwą, Estonią, czy Finlandią o tego typu działaniach.

Specjaliści z amerykańskiego, niezależnego Instytutu Studiów nad Wojną już po raz kolejny w swoim raporcie dotyczącym właśnie Łotwy i Państw Bałtyckich, doszli do wniosku, że Rosja nasila swoje wysiłki mające na celu ustalenie warunków informacyjnych dla ewentualnej przyszłej agresji. 

Służba Wywiadu Zagranicznego Rosji (SWR) poinformowała, że ​​ukraińscy operatorzy dronów już rozmieścili się w łotewskich bazach wojskowych. SWR wyraźnie zasugerowała również, że Rosja zamierza zaatakować domniemane ukraińskie punkty startowe dronów, odnosząc się do łotewskich baz wojskowych, a także łotewskich ośrodków decyzyjnych w odpowiedzi na domniemane ukraińskie ataki z terytorium Łotwy.

Ukraińskie drony nad Estonię skierowała Moskwa? Jest taka możliwość

Jak czytamy w analizie: Kreml często wykorzystuje SWR do szerzenia skrajnych i bezpodstawnych narracji mających na celu destabilizację innych krajów i uzasadnienia potencjalnej rosyjskiej ingerencji i agresji. Według ISW, a także rządu w Kijowie, to rosyjskie środki walki elektronicznej (EW) zaeróciły drona z rosyjskiej przestrzeni powietrznej i skierowały go do Estonii, 80 km od granic z Rosją.

ISW wcześniej odnotowało doniesienia o katastrofach ukraińskich dronów na terytorium państw bałtyckich i fińskich, prawdopodobnie w wyniku rosyjskich działań walki elektronicznej.

Walka z dronami bowiem, to nie tylko karabiny czy rakiety obrony przeciwlotniczej. Jednym ze sposobów ich unieszkodliwiania jest zakłócanie sygnału lub odcięcie od internetu albo sieci komórkowej, dzięki którym się poruszają. Właśnie dlatego Ukraińcy niszczyli wieże przekaźnikowe na terenie Białorusi, bo te zapewniały rosyjskim Shahedom ciągłość sygnału, nawet jeśli któraś z częstotliwości zostałaby zakłócona.

Czytaj także: Drony na froncie. Tak wygląda nowa wojna na niebie

Technologia jest do tego stopnia zaawansowana, że specjaliści potrafią zmienić koordynaty będącego już w powietrzu drona i skierować go w inne miejsce. Rosjanie na froncie często obchodzą ukraińskie systemy walki radioelektronicznej i korzystają z małych dronów FPV podłączonych do sieci przez kable światłowodowe na szpulach. Takie rozwiązanie jest jednak możliwe jedynie na krótkich dystansach. Dalekosiężne drony bywają programowane i lecąc coraz częściej korzystają ze sztucznej inteligencji. Są też urządzenia, które są w stanie zakłócić działanie GPS, dlatego w nowoczesnych dronach coraz rzadziej stosuje się takie rozwiązania.

PostPravda, PostPrawda, Post Prawda, Post Pravda, slajd, reklama

W tym tygodniu

SimRus – Symulator Ruskiego Miru

SimRus - Symulator Ruskiego Miru, czyli jak wygląda życie w Rosji. Tekst stworzony na podstawie prawdziwych historii.

Musk kupił Twittera z pomocą funduszu 8VC, który zatrudnia synów rosyjskich oligarchów

Sąd w Kalifornii nakazał firmie X ujawnić dane swoich inwestorów. Wśród nich znalazł się fundusz 8VC, który obecnie zatrudnia synów rosyjskich oligarchów.

Partia Umarłych przeciwko putinowskiej Rosji

Partia Umarłych rozpoczęła swą działalność jako projekt artystyczny i polityczny w 2017 roku w Petersburgu i stała się znana ze swoich akcji, występów i innych wydarzeń w Rosji. Władze Kremla uznały ją za zagrożenie i zaczęły prześladować jej członków. Wielu działaczy partii zostało zmuszonych do emigracji i obecnie organizują podobne akcje na całym świecie.

Ukraińscy żołnierze szukają zemsty na siłach Putina w Kursku

Ukraińcy szukają zemsty na swój sposób i chcą napierać na terytorium wroga - relacjonuje z Ukrainy Askold Krushelnycky.

O papieżu i Bogu w czasie wojny: Paweł Gonczaruk, biskup, który został w Charkowie [WIDEO]

Biskup diecezji charkowsko-zaporoskiej Paweł Gonczaruk nie opuścił miasta, leżącego bardzo blisko linii frontu przez całą inwazję Rosji na Ukrainę.

Mesjanistyczna idea Rosji. Czy wielkość Rosji jest ważniejsza niż własna religia i życie współwyznawców?

Przed wojną rosyjscy prawosławni, protestanci, muzułmanie i krysznaici utrzymywali kontakty ze swoimi współwyznawcami na Ukrainie, mając świadomość wspólnej tożsamości. Jednak gdy stanęli przed wyborem – poprzeć wojnę przeciwko sąsiedniemu narodowi czy zachować więzi z ukraińskimi współwyznawcami – większość z nich wybrała wojnę. Czy istnieje możliwość, by ich przekonać do zmiany zdania? Jak doszło do tego, że mesjanistyczna idea Rosji okazała się dla nich ważniejsza nie tylko od życia ich współwyznawców, lecz także od własnej religii?

Krym sparaliżowany przez Ukrainę. Zrujnowane mosty i brak paliwa na okupowanym półwyspie [MAPY]

Ukraina w nocy z 10 na 11 czerwca sparaliżowała Krym. Jak podają rosyjskie kanały informacyjne oraz ukraińskie media, drony zaatakowały wszystkie mosty lądowe prowadzące na nielegalnie okupowany przez Rosję półwysep.

Bułgaria wycofuje pomoc wojskową dla Ukrainy. Co się stało?

Minister Obrony Narodowej Bułgarii poinformował, że Sofia wstrzyma całą wojskową pomoc dla Ukrainy. Według nowego bułgarskiego rządu Kijów i Moskwa powinni usiąść do stołu negocjacyjnego i zakończyć wojnę, a nie rozstrzygać ją na polu bitwy.

Petersburskie Międzynarodowe Forum Ekonomiczne – symbol utraty kontaktu Putina z rzeczywistością

Petersburskie Międzynarodowe Forum Ekonomiczne (PMEF), które odbywało się w dniach 3–6 czerwca 2026 roku i miało być symbolem międzynarodowego autorytetu Władimira Putina, rozpoczęło się i zakończyło w atmosferze dymu unoszącego się po atakach ukraińskich dronów.

Rosja rekrutuje w Afryce: Najemnicy jadą walczyć przeciwko Ukrainie, omamieni dezinformacją

Rosja – która obecnie próbuje odzyskać siłą swoje dawne posiadłości kolonialne – kojarzy się w krajach afrykańskich z walką przeciw kolonializmowi. Równolegle z obecnością wojskową Rosja zwiększa swoje wpływy informacyjne w Afryce i rekrutuje tam najemników do wojny przeciwko Ukrainie.

Mesjanistyczna idea Rosji. Czy kraje bałtyckie są zagrożone? Tym różni się polityka od logiki

Zachodni wywiad nadal nie dostrzega oznak przygotowań ataku na kraje bałtyckie, a można też przytoczyć szereg argumentów politycznych i gospodarczych podważających taki scenariusz. Pozostaje jednak jeszcze jeden argument, często pomijany – mesjanistyczne wyznaczanie celu Rosji, które doprowadziło do władzy takiego człowieka jak Putin.

Co stało się w Starobielsku? Analizujemy fakty i wątpliwości [RAPORT]

Według Kremla bombardowanie Kijowa w miniony weekend to była zemsta za uderzenie dronami po Starobielsku.

Z dziennika bojowego medyka ZSU: „U nas 300”. Historia jednej ewakuacji [ODCINEK 5]

Tzw. złota godzina, czyli czas konieczny na ewakuację rannego z pola boju, to przeżytek dawnej ery. Można było nauczać tego w szkołach wojskowych "przed wojną". Napaść Rosji na Ukrainę, drony, ataki na szpitale, medyków, karetki zmieniły wszystko.

Powiązate tematy