Nad ranem 28 listopada do mieszkania nieformalnej drugiej osoby w państwie – jak często nazywany jest Andrij Jermak – wchodzą funkcjonariusze NABU i SAPO, specjalni śledczy walczący ze zgnilizną, która trawi Ukrainę już od dawna, czyli z korupcją, wpływami oligarchów, czy innymi formami zepsucia. Bo corruptio z łaciny, to właśnie nic innego jak zepsucie.
Korupcja to nie tylko łapówki i nie tylko w Ukrainie
Inne znane nam przysłowie mówi, że ryba psuje się od głowy. I nie inaczej od dawien dawna było w Ukrainie, czy nawet szerzej w krajach byłego Związku Sowieckiego, także w Polsce. Niech jednak nas nie zmyli nasze myślenie magiczne, że korupcji nie ma w innych częściach świata, tych idealnych, w naszym zachodnim odczuciu, gdzie zło i zepsucie w takiej formie, przecież istnieć nie mogą. Otóż mogą i istnieją, ale mają często bardziej wyrafinowane kształty. Nepotyzm, kumoterstwo, klientelizm, paternalizm polityczny, korupcja przetargowa, kleptokracja, insider trading, czyli informacje tylko dla kręgu wtajemniczonych, influence peddling, a więc handlowanie wpływami, embezzlement, po polsku defraudacja, czy wreszcie łapownictwo, z angielskiego ładnie brzmiące – bribery.
To wszystko zachowania korupcyjne, których i tak tu nie wymieniamy całej listy. Znajdźmy kraj i władzę, które są bez winy i zdołają pierwsze rzucić kamień? Czy powinna nim rzucać Rosja, przetrawiona przez kleptokrację aż do szpiku państwowych trzewi?
Kilka lat temu wielką aferę – Azerbaijani laundromat – związaną z wpływaniem na amerykańskich polityków ujawnili dziennikarze OCCRP wspólnie z redakcjami wielu krajów. W 2024 roku, po długim śledztwie, został w niej oskarżony amerykański polityk, członek Izby Reprezentantów z Teksasu Henry Cuellar. Federalna ława przysięgłych w Houston zarzuca mu przyjęcie prawie 600 000 dolarów od Azerbejdżanu i meksykańskiego banku w celu wpłynięcia na ustawodawstwo USA. Jego proces karny ma się rozpocząć w kwietniu 2026 roku. Śledztwa dziennikarskie wykazały, że w całej aferze Azerbejdżańskiej Pralni, w latach 2012–2014 za pośrednictwem europejskich firm i banków wyprowadzono w sumie prawie 3 miliardy dolarów amerykańskich. Pieniądze te miały być wykorzystane do płacenia zachodnim politykom w celu wybielenia reputacji Azerbejdżanu za granicą.
Skandal korupcyjny nie ominął także San Francisco. Do 2023 roku w trakcie śledztwa wielu organów ścigania ustalono, że co najmniej 23 pracowników, kontrahentów, konsultantów i ekspertów ds. pozwoleń związanych z San Francisco Public Works, mogło brać udział między innymi w przekupstwach, oszustwach i innych przestępstwach opartych np. na konflikcie interesów. Część polityków miejskich podała się do dymisji, innych aresztowano, a jeszcze kolejni czekają na zarzuty.
Z korupcją wciąż walczą USA, Unia Europejska i Polska
Nie brak afer także w samym sercu Unii Europejskiej i europejskiego parlamentu. W 2022 roku usłyszeliśmy o tzw. Qatargate. To głośna sprawa, w której oskarżono europejskich polityków i eurodeputowanych o przyjmowanie łapówek m.in. Kataru czy Maroka, w zamian za poparcie ich interesów w instytucjach UE. W toku są procesy, rewizje, a także odbieranie immunitetów.
W roku 2025 roku natomiast na jaw wyszła afera z chińską firmą Huawei, opisywana przez europejskie instytucje. Chodzi o podejrzenia, że lobbyści Huawei wręczali korzyści majątkowe (np. bilety na mecze piłkarskie) obecnym lub byłym europosłom, by wpływać na decyzje Parlamentu Europejskiego. Śledztwo objęło kilkanaście osób. Są już pierwsze zarzuty dotyczące m.in. korupcji, prania pieniędzy, a nawet działań mających charakter organizacji przestępczej.
Korupcja w ostatnich latach nie omijała też Polski. Obsadzanie tzw. „kolegów i znajomych królika” na intratnych stanowiskach w spółkach skarbu państwa, zasiadanie w radach nadzorczych miejskich spółek burmistrzów, prezydentów, czy radnych miejskich z różnych polskich podwórek, to może zakrawać o nepotyzm, ale czy ktoś to sprawdza? Przyjrzano się jedynie wydawaniu wiz za łapówki, ale można zastanawiać się, czy to z rzeczywistego poczucia zepsucia, czy z powodów bardziej politycznych. Na jaw nad Wisłą wychodziły także afery związane z wojną w Ukrainie, takie jak nieprawidłowości związane z RARS, które opisywał Onet, czy nieszablonowe praktyki niektórych wolontariuszy, jakie na światło dzienne wyciągnęło Oko.Press. Co więcej, jesienią 2024 roku, podczas powodzi na południu kraju, nasi śledczy zatrzymali żołnierza 7 Pomorskiej Brygady WOT, który w trakcie tragedii miał powodzian okradać. Postawiono mu dwa zarzuty – donosił TVN24.
![Kim jest Andrij Jermak – szef biura prezydenta i czy Ukraina ma szanse wygrać z korupcją? [RAPORT] 1 Na zdj. Andrij Jermak, fot. Biuro Prezydenta Ukrainy](https://postpravda.info/wp-content/uploads/2025/11/na-zdj.-andrij-jermak-fot.-biuro-prezydenta-ukrainy-1024x682.jpeg)
Mindiczgate to sukces Ukrainy w walce z korupcją
Ukraina nie jest wyjątkiem. Zwłaszcza teraz, kiedy kraj ogarnięty jest wojną. Chiński generał Sun Zi, żyjący 500 lat p.n.e pisał w swojej książce „Sztuka wojny”, że „gdy armia jest blisko, ceny rosną, a tam gdzie się to dzieje, zmniejsza się zamożność obywateli. Kiedy lud ubożeje, rosną podatki i daniny” – czytamy.
Takie kraje jak Holandia, Dania, Szwecja czy Japonia, mogą pochwalić się najmniejszymi wskaźnikami korupcji na świecie. Wynika to z wielu czynników. Przysłowiowa głowa ryby w tych krajach, bardzo dobrze zdaje sobie sprawę z tego, że jakiekolwiek podejrzenie i cień to rysa na karierze i reszcie życia. Społeczna i polityczna śmierć poprzez ostracyzm. O tym, że głowa ryby nie jest bezkarna, w dużej mierze decydują organy ścigania. Niezależne i nieprzebierające w środkach, by kajdanki założyć np. najlepszemu przyjacielowi prezydenta, jego kolegom z młodości, czy najbliższemu współpracownikowi, jeśli okaże się to konieczne.
Dopiero gdy reszta ryby, czyli społeczeństwo, uczone od wielu lat, że wszyscy kradną, więc dlaczego ja mam być frajerem, zrozumie, że bachanalia się skończyły, a zaczęły się dożynki, to jest szansa na zmianę. Dla krajów, które dopiero zmierzają do dojrzałych form demokracji, dla wyraźnego efektu, musi to być terapia szokowa, współgrająca z edukacją na najniższych szczeblach. Bo systemowa, państwowa, międzyludzka korupcja często jest postrzegana tam jako konieczność, obowiązek, czy wręcz wyraz kultury osobistej: że do lekarza idziemy z kopertą albo chociaż z dobrą kawą i słodyczami, do urzędu z koniakiem, a na granicę państwa dzwonimy do znajomych pomocników, którzy za cenę kawy i hot doga usprawnią nam przejazd. I wielu osobom wydaje się, że nie robią nic zdrożnego. Po prostu nie są frajerami, którzy czekają w kolejkach. To nic, że przez ich działania kolejki się wydłużają, a niektórzy nigdy do okienka nie docierają.
Ukraina w dobie wojny z Rosją, nie popisała się dotychczas spektakularnymi działaniami związanymi z przeciwdziałaniem korupcji, o czym pisałem już w 2023 roku w Onet. Pamiętamy wielką aferę z Ministerstwem Obrony Narodowej i zakupem pożywienia dla armii. Były skandale dotyczące łapówek za odroczenie od służby wojskowej, rozbijane grupy przemytników ludzi, które za wywiezienie dorosłego mężczyzny w wieku poborowym z kraju brały nawet 15 tysięcy dolarów od sztuki. Zawyżanie cen za odbudowę w Chersoniu, znikająca pomoc humanitarna w Kupiańsku, Zaporożu, czy we Lwowie. Prześmiewcze przydomki – 10% – nadawane wielu lokalnym politykom, czy „pomagające” w wojnie fundacje, okazujące się pralniami pieniędzy. Te afery zostały w jakiejś mierze wyciągnięte na światło dzienne, ale reszta ryby wyraźnie widziała za każdym razem, że ryby głowa nie jest odcięta. Czasem wręcz przeciwnie, gruba ryba pluska się w stawie obok, jeszcze radośniej niż do chwili złowienia. Wydaje się, że nie pomogli nawet przedstawiciele Pentagonu, którzy do Kijowa przybyli, by kontrolować przepływ amerykańskich pieniędzy. A może to właśnie USA cudownie sprawiły, że dowiedzieliśmy się o skandalu o kryptonimie Midas?
Jakby nie było, to dopiero ta terapia szokowa w postaci Timura Mindicza i afery korupcyjnej związanej z Enerhoatomem sprawiła, że pojawiła się iskierka nadzieji w społeczeństwie ukraińskim. Bo nikt tak nienawidzi korupcji w kraju, jak jego obywatele i żołnierze, którzy walczą na froncie. I wojnę przetrwali tak długo nie dla władzy, a dla swoich rodzin. Wielu, którzy napatrzyli się na nieuczciwych dowódców, upłynniane samochody, czy kosztowny sprzęt dla wojska, od dawna podkreśla, że jak tylko wyjdą z okopów, to kolejna walka będzie dotyczyć właśnie złodziejstwa.
Czytaj także: Kim jest Timur Mindicz? 100 milionów dolarów łapówek i grupa przestępcza na szczytach władzy w Ukrainie. Tak działał „szlaban”
Nigdy nie ma dobrego momentu, by taką terapię szokową zastosować. Źle, że Mindicz zdołał wyjechać przez Polskę, najprawdopodobniej do Izraela i słuch po nim zaginął, bo znów wśród obywateli powstało wrażenie, że afera była, ale jak zwykle nikt nie siedzi. Ołeksij Czernyszow wyszedł za sporą kaucją, minister sprawiedliwości i ministra energetyki również dotychczas nie ponieśli oczekiwanych konsekwencji. Schemat zaczął wyglądać na powtarzający się, a trzeba podkreślić, że nadzieje w NABU i SAPO zostały mocno rozbudzone latem 2025 roku, kiedy dzięki masowym protestom udało się te instytucje ochronić przed niekorzystnymi i ubezwłasnowolniającymi je zmianami w ukraińskim prawie.
Czytaj więcej: Ustawa 12414 będzie wycofana. Opozycja i rząd Ukrainy składają projekt nowego prawa
Dlatego też gniew społeczeństwa nie został ugaszony. Reszta ryby żąda ścięcia głowy. Po tym, jak rozbita grupa w jakiejś mierze zdołała wskoczyć do stawu obok, oczy i podejrzenia zwróciły się w kierunku najbliższego otoczenia prezydenta Wołodymyra Zełeńskiego i jego prawej ręki, czyli szefa kancelarii, którym jest Andrij Jermak, dawny prawnik i producent filmowy.
Pociągnięcia go do odpowiedzialności w aferze nazywanej Miniczgate domagali się między innymi słyszalni posłowie opozycji, czy też niektórzy politycy partii prezydenta Sługa Narodu. Niektórzy właśnie w Jermaku dopatrują się Ali Baby, czyli jednej z osób, która przewija się – nazywana takim pseudonimem – w śledztwie NABU. Fakt zaistnienia afery wykorzystują też usilnie Rosjanie, a nawet Amerykanie, którzy chcieliby szybkiego zakończenia wojny i natychmiastowej zmiany władzy w Ukrainie. Można podejrzewać, że tzw. plan pokojowy, lub plan kapitulacji Ukrainy nie przypadkowo pojawił się właśnie teraz. Pytanie, kto i czy mógł taki scenariusz zainspirować?
Czytaj także: Petro Poroszenko domaga się ustąpienia ukraińskiego rządu. W tle pytania o rakiety Flamingo i Timura Mindicza
Kim jest Andrij Jermak?
Szefem kancelarii prezydenta Andrij Jermak został w roku 2020. Przed wybuchem pełnoskalowej wojny był także głównym negocjatorem pomiędzy Ukrainą a Rosją, zastępując na tym stanowisku Wiktora Medweczuka, spowinowaconego z Putinem ukraińskiego polityka, który dziś jest oskarżany o próby wpływania między innymi na wybory do Parlamentu Europejskiego w 2024 roku, co ujawniła czeska Służba Kontrwywiadu.
Od pierwszego dnia wielkiej wojny wpływy Andrija Jermaka szybko rosły i oprócz polityki zagranicznej obejmowały również politykę wewnętrzną – opisują tę postać dziennikarze BBC. Ale zanim dotrzemy do tego momentu, spójrzmy na inne kontrowersje związane z szefem kancelarii prezydenta Zełeńskiego, które są tymi, jakie budzą w ukraińskim społeczeństwie wątpliwości.
Zaraz po tym, jak w lutym 2020 roku Andrij Jermak został mianowany szefem gabinetu prezydenta, deputowany do Rady Najwyższej Ukrainy Geo Leros opublikował nagrania rozmów, w których osoba przypominająca brata Andrija Jermaka, Denisa, negocjuje z różnymi osobami zatrudnienie na różnych stanowiskach w administracji państwowej, żądając jednocześnie dużych sum pieniędzy za pomoc.
Andrij Jermak nazwał pojawienie się „nagrań” z udziałem swojego brata atakiem na ekipę Zełenskiego, a deputowanego Lerosa – narzędziem tego ataku. Kancelaria prezydenta wydała oświadczenie, że rozmowy te „nie mają nic wspólnego z rzeczywistością”, a żadna z osób wymienionych w nagraniu nie piastowała żadnego stanowiska.
Latem 2020 roku Zełenski mianował kontrowersyjną postać, Olega Tatarowa, na zastępcę Jermaka. Jest on powiązany z masowymi zatrzymaniami i postępowaniami karnymi przeciwko uczestnikom „Rewolucji Godności” w 2014 roku (Majdanu). To również wywołało falę krytyki pod adresem urzędników prezydenta. Mimo to Tatarow nadal trzyma się na stanowisku.
Kolejnym ciosem dla wizerunku Jermaka była tzw. afera Wagnergate. Jesienią 2021 roku dziennikarze donosili o możliwym zakłóceniu operacji ukraińskich służb specjalnych, które miały na celu wywabienie z Rosji i aresztowanie ponad 30 bojowników prywatnej firmy wojskowej Wagner.
Śledztwo Bellingcata wykazało, że rzekoma propozycja Jermaka, aby odroczyć specjalną operację mającą na celu zatrzymanie najemników, doprowadziła do jej niepowodzenia. Skandal z grupą Wagnera osiągnął takie rozmiary, że dziennikarze na wszystkich briefingach i konferencjach prasowych wypytywali o to Zełenskiego, a Jermaka w parlamencie nazwano „zdrajcą” i domagano się jego dymisji. Jednak Zełenski nie stracił do niego zaufania. „Niewłaściwe byłoby stracić wpływową osobę tylko dlatego, że Petro Poroszenko jej nie lubi” – powiedział wówczas Wołodymyr Zełeński.
Andrij Jermak a Mindiczgate
Jednak obecny skandal korupcyjny, który wybuchł jesienią, ponownie wstrząsnął pozycją Andrija Jermaka w strukturach ukraińskiej władzy.
Według śledztwa, w Mindiczgate zaangażowani byli wysocy rangą urzędnicy i przyjaciele prezydenta, którzy mieli otrzymywać łapówki warte dziesiątki milionów dolarów. Wśród oskarżanych są były minister energetyki Herman Galuszczenko, były minister jedności narodowej Ołeksij Czernyszow, czy biznesmen Timur Mindicz, bliski przyjaciel prezydenta Zełenskiego, który opuścił Ukrainę w przededniu opublikowania informacji o zakrojonym na szeroką skalę schemacie. Według śledczych, z państwa mogło zostać skradzionych około 100 milionów dolarów. Część tych pieniędzy ponoć została również przemycona do Rosji.
Według ukraińskiej opozycji w Radzie Najwyższej, funkcjonariusze organów ścigania nie upublicznili jeszcze wszystkich nagrań, którymi dysponują. Twierdzą, że podobno jest na nich zarejestrowany właśnie Andrij Jermak. Zgodnie z wypowiedzią Jarosława Żelezniaka, deputowanego frakcji Hołos, to właśnie Andrij Jermak jest osobą o pseudonimie „Ali Baba”. Miał on odpowiadać między innymi za próby wpływania na śledczych z NABU i SAPO.
Dotychczas nie wiadomo jeszcze, w jakiej sprawie Andrij Jermak był przeszukiwany. NABU nie skomentowało tej sytuacji, ale źródła w wielu ukraińskich i zachodnich mediach wskazują, że może to dotyczyć grupy Timura Mindicza.
Sam Andrij Jermak potwierdził, że w jego domu przeprowadzono przeszukania i zapewnił o pełnej współpracy ze śledczymi. „Dziś NABU i SAPO rzeczywiście prowadzą czynności w moim domu. Śledczy nie napotykają żadnych przeszkód. Udzielono im pełnego dostępu do mieszkania, a moi prawnicy są na miejscu i komunikują się z funkcjonariuszami organów ścigania” – napisał w Telegramie.
Czy afera korupcyjna w Ukrainie jest związana z planem pokojowym?
Wydarzenia w Ukrainie dzieją się w krytycznym momencie dla państwa. USA wspólnie z Rosją, widząc zachwianą pozycję Wołodymyra Zełeńskiego i jego otoczenia, starają się wpłynąć na ich decyzje dotyczące zakończenia wojny. Ukraina jest de facto przyciskana do muru, by zgodzić się na warunki jakie Kreml wynegocjował z Waszyngtonem, co może skutkować utratą suwerenności przez Kijów, nawet w przypadku przeprowadzenia przyszłych wyborów, na które Moskwa na pewno będzie chciała mieć wpływ.
Czytaj także: Czy „plan pokojowy” Trumpa to etap wojny Rosji z Zachodem metodami dyplomatycznymi?
Śledztwo NABU i SAPO powinno być na pewno przeprowadzone już dużo wcześniej, ale ukraińscy politycy mocno bronili się przed takimi krokami, a nawet starano się ukrywać korupcję wojenną w kraju, uzasadniając to interesem narodowym. Do rozliczeń miało dojść po wojnie, kiedy Ukraina poradzi sobie z jednym wrogiem. Nadzieja wciąż jest, bo albo NABU i SAPO udowodnią swoją niezależność oskarżając, albo oczyszczająć z zarzutów Andrija Jermaka. Cokolwiek by się później nie działo, detektywi i prokuratorzy będą musieli skutecznie wyławiać z brudnego, korupcyjnego stawu inne grube ryby albo korupcja stanie się tym, co całkowicie wyssie z kraju tlen.
Śledztwo jest w toku, a Andrij Jermak sam podał się do dymisji. Poinfomował o tym prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełeński.


![Kim jest Andrij Jermak – szef biura prezydenta i czy Ukraina ma szanse wygrać z korupcją? [RAPORT] 2 PostPravda, PostPrawda, Post Prawda, Post Pravda, slajd, reklama](https://postpravda.info/wp-content/uploads/2025/09/slajd-nr-1-pl-1024x576.jpg)