Jak mierny i kontrowersyjny rosyjski historyk stał się jedną z najbliższych osób Putina? Dlaczego to właśnie Miedinski rozmawiał z Ukraińcami na Białoruskiej granicy w 2022 roku, czyli tuż po rozpoczęciu inwazji, a także brał udział w najważniejszych wymianach jeńców, w tym dowódców Azowa i obrońców Azowstalu jesienią tego samego roku? Mówi się, że jego wizja historii imperialnej Rosji jest zbieżna z poglądami Putina. Ale czy to wystarczy, by być aż tak blisko dyktatora?
Negocjacje trójstronne zdaje się, że utknęły w martwym punkcie. Zarówno Ukraina, jak i Rosja dobiły do ściany, której nie da się przekroczyć bez woli politycznej. Jakiekolwiek ustępstwa terytorialne ze strony Kijowa to pozbawienie się ostatniej linii fortec i ustąpienie z terenu, który daje nadzieję na długą oraz skuteczną obronę, a może nawet i perspektywy na odbicie, niektórych części Donbasu, by jeszcze mocniej utrudnić Moskwie marsz na zachód i spowolnić armię Putina aż ten choćby… umrze. Dla rosyjskiego dyktatora z kolei zrezygnowanie z imperialno-propagandowych roszczeń to blamaż wizerunkowy i konieczność wyjaśnienia, dlaczego operacja się nie powiodła, bo jednym z jej głównych argumentów była rosyjska chęć zdobycia całych obwodów donieckiego i ługańskiego, a także utworzenie lądowego połączenia Rosji z okupowanym Krymem, zdobywając południe kraju w tym częściowo obwody zaporoski i chersoński.
Te kwestie miał omawiać z Ukrainą, a także Stanami Zjednoczonymi z ramienia Putina właśnie Władimir Miedinski. Uczestniczył on w negocjacjach w Turcji kilka lat temu, ale w pewnym momencie zdystansował się od bezpośrednich spotkań, co zdaniem ukraińskiej delegacji wpłynęło pozytywnie na przebieg pokojowych sporów. Miedinski miał bowiem sprowadzać rozmowy do historyczno-imperialnych tyrad, a bez niego wojskowi przynajmniej byli w stanie uzgodnić jakieś konkrety. Kiedy te zostały już omówione, Miedinski powrócił, a negocjacje utknęły. Mają zostać wznowione w przyszłym tygodniu, ale to na razie data teoretyczna.
Czytaj więcej: Negocjacje z Rosją. Pokój jako narzędzie wojny – rosyjska strategia od 100 lat [ANALIZA]
Władimir Miedinski i mocna reakcja Zełenskiego
„Nie mamy czasu na to gówno!” – oburzył się niedawno Wołodymyr Zełenski cytowany przez BBC. Ta emocjonalna reakcja prezydenta Ukrainy dotyczyła właśnie tak zwanych historycznych dygresji Miedinskiego.
Nawet rosyjscy propagandyści wyśmiewają jego zamiłowanie do niezbyt udanych wykładów historycznych. „Czy dzisiaj były jakieś lekcje historii?” – żartowali w pytaniach przedstawiciele rosyjskich mediów na marginesie rozmów w Genewie, a on odparł: „Zatrzymaliśmy się na chrzcie Rusi”.
Jego powrót wyjaśnia jeden z informatorów BBC po stronie rosyjskiej. „Zdaliśmy sobie sprawę, że bez jego bezpośredniego kontaktu z szefem rosyjska delegacja musiałaby przejść przez trzy uściski dłoni i dziesięć wyjaśnień. Chcieliśmy zaangażować Uszakowa, ale on się nie spieszy do takich rozmów, Ławrow w ogóle nie wchodzi w grę, bo ciągle zakłóca proces, nic z nim nie da się zrobić. Dmitrijew zajmuje się tylko gospodarką i ma zakaz zajmowania się polityką. Został więc Miedinski, któremu Putin ostatecznie udzielił mandatu politycznego”. Jak czytamy dalej Miedinski generalnie opowiada się za „pojednaniem narodów”, bo „jego czerkaskie korzenie chyba trochę dają o sobie znać”. Miedinski rzeczywiście pochodzi z Ukrainy, ale od wielu lat jest jednym z głównych ideologów reżimu Putina: kreuje i szerzy „poprawną” historię wśród szerokich mas. W szczególności na okupowanych obecnie terytoriach ukraińskich.
Architekt historii Kremla. Kim jest Władimir Miedinski – ideolog Putina
Władimir Miedinski urodził się w 1970 roku w ukraińskiej Smile, ale jak przyznawał wielokrotnie, nigdy nie uważał się za Ukraińca. „Po stronie ojca mamy polską szlachtę z tej samej rodziny. Po stronie matki mamy mniej więcej po równo Ukraińców i Niemców bałtyckich. W rezultacie jestem rasowym Rosjaninem. Zgodnie z oczekiwaniami”. Właśnie ta osobista sprzeczność dobrze ilustruje jego późniejszą rolę – polityka, który pomaga Kremlowi budować narrację o „jednym narodzie rosyjskim”, obejmującym także Ukraińców.
Miedinski w dzieciństwie bywał ofiarą domowej przemocy ze strony ojca wojskowego. Jedno z pobić wspomina w publicznych wystąpieniach. „Dobrze pamiętam, jak mnie pobił: noc, zima, brak telefonów komórkowych, wróciłem do domu o wpół do jedenastej, miałem wtedy osiem lat, więc dostałem pasem. Nie bolało, było obraźliwe, ale sprawiedliwe” – opisał swoje emocje Miedinski.
Do dziś zresztą uważa tę metodę wychowania za „wzorową” i żałuje, że nie potrafi w ten sposób wychowywać czwórki swoich dzieci – dwóch synów i dwóch córek. „Kary powinny być wymierzane rzadko, ale w sposób, który zapada w pamięć” – jest przekonany Miedinski.
Jednak jego metody wychowawcze są również dość surowe. Na przykład przez długi czas zabraniał swoim dzieciom korzystania z mobilnego internetu, a potem narzekał, że „wszędzie szukają Wi-Fi”. Poza tym Miedinski jest przeciwnikiem gier komputerowych. Potrafił nawet ukryć PlayStation przed dziećmi podczas kłótni. „W 1992 roku kupiłem najdroższy komputer, ściągnąłem na niego Dooma – najmodniejszą wówczas grę. Wróciłem z pracy, usiadłem do gry i wstałem dopiero, gdy wzeszło słońce. Kontynuowałem następnego dnia. Również trzeciego dnia. Wtedy zdałem sobie sprawę, że staję się graczem i usunąłem Dooma, a wraz z nim całe oprogramowanie”.
Podobnie jak gier komputerowych, Miedinski nie lubi komiksów, a fascynację nimi młodych ludzi nazywa „biedą”. Twierdzi, że ten rodzaj literatury to „guma do żucia, a nie jedzenie”. Miedinski nie znosi także rapu i wścieka się, gdy dzieci go słuchają. Jednocześnie zdaje sobie sprawę, że jest to kultura masowa, dlatego postanowił działać z odwrotnej perspektywy i teraz próbuje przekonać nastolatków, że rap to „sztuka rosyjska”.
„Narodziło się to gdzieś w Ameryce, ale oczywiście rozwinęło się głównie w Rosji. Powiedziałem synowi, że pierwszym raperem był Majakowski, a teraz on opowiedział o tym wszystkim w klasie i wszyscy zaczęli czytać Majakowskiego” – powiedział kiedyś Miedinski. Na TikToku jego najmłodszy syn nagrywa nawet swoje kawałki, w tym teledysk ze słowami: „Eh-eh-eh, jestem pierwszy, jestem Piotr I. Mam imperium i kawalerię”.

Miedinski robi karierę w propagandzie
Kariera Miedinskiego zaczęła się nie w polityce, lecz w propagandzie i marketingu. W latach 90. współtworzył jedną z pierwszych prywatnych agencji PR w Rosji, czyli „Korporacja „I”. Zanim jednak do tego doszło, to w czasie puczu sierpniowego w 1991 roku produkował „podnoszące na duchu fake newsy”, mające wzmacniać morale zwolenników Borysa Jelcyna.
„Gdy tylko pojawił się choć jeden czołg i myśliwce generała Aleksandra Lebeda, natychmiast napisaliśmy: cała dywizja stanęła w obronie Jelcyna. Oczywiście ta wiadomość rozeszła się błyskawicznie, szczególnie wśród żołnierzy. Drukowaliśmy ulotki na supermocnej kserokopiarce, wymyślaliśmy wszelkiego rodzaju fałszywe pozytywne wiadomości, a potem poszedłem z tym plikiem do protestujących i rozdałem je” – wyjaśniał Miedinski.
Niedługo po tych wydarzeniach udał się do Waszyngtonu, aby odbyć staż w ambasadzie ZSRR, która wkrótce miała stać się ambasadą rosyjską. Miedinski pracował tam nad swoją rozprawą na temat PR w agencjach rządowych USA. „Zbierałem materiały w kilku amerykańskich departamentach. W szczególności w Departamencie Stanu i Pentagonie” – przekonywał.
To doświadczenie okazało się kluczowe. Miedinski zrozumiał, jak działa informacja w polityce – i jak można nią manipulować. Pod koniec lat 90. trafił do administracji państwowej jako specjalista od wizerunku i komunikacji w strukturach podatkowych, a następnie rozpoczął karierę polityczną w partii Jedna Rosja. W 2003 roku został deputowanym do Dumy.
Jako poseł aktywnie zajmował się regulacją reklamy, branży tytoniowej i hazardu. Zajmował się także pochówkiem szczątków Lenina. „Wypatroszyli ciało i zrobili z niego pośmiewisko! Co to jest, kunstkamera!? Zrobiliście ze swojego przywódcy stracha na wróble w muzeum zoologicznym!” – oburzał się Miedinski. Z czasem jednak stawał się bardziej umiarkowany w swoich wypowiedziach. „Nie mówię teraz o Leninie, ponieważ moja pozycja nie pozwala mi zajmować stanowiska na tak delikatne tematy” – wyjaśniał Miedinski już w 2020 roku, będąc wówczas asystentem prezydenta Rosji.
Miedinski ministrem kultury
Prawdziwy wpływ Władimir Miedinski zdobył w 2012 roku, gdy Władimir Putin powołał go na ministra kultury. Kandydaturę Miedinskiego na to stanowisko miał zaproponować ówczesny wicepremier i szef aparatu rządowego Władisław Surkow, uznawany za głównego socjotechnika i szarą eminencję Kremla z wpływami na kształtowanie i szerzenie rosyjskich narracji na zachodzie, w tym także w Polsce. Ten doradca Putina, były wicepremier Federacji Rosyjskiej, który przez lata odpowiadał za np. wspieranie nacjonalizmów w Ukrainie, a jednocześnie za budowanie prorosyjskich ruchów separatystycznych na Donbasie. Paradoks? Nie dla Moskwy. — Rosja nigdy nie mówi jednym językiem. Potrafi jednocześnie finansować radykałów z lewa, jak i z prawa, religijnych fundamentalistów i skrajnych liberałów, byle by tylko osłabić spójność Zachodu. Chodzi o konflikt — tłumaczył dr Przemysław Witkowski w rozmowie z PostPravda.Info nt. tzw. rosyjskiej partii w Polsce.
W okresie ministerialnym Miedinski rozpoczął szeroko zakrojoną przebudowę rosyjskiej polityki historycznej i kulturalnej. Jego działania miały jeden cel: podporządkować historię interesom państwa. To on wprowadził zasadę, że państwo nie powinno finansować filmów krytycznych wobec Rosji. Produkcje ukazujące kraj w negatywnym świetle określał pogardliwie mianem filmów o „Raszce-gowniaszce”.
Jednocześnie promował kulturę patriotyczną i projekty wzmacniające mitologię państwową. Szczególnie głośna była w 2016 roku jego obrona legendy o „28 panfiłowcach” – bohaterach radzieckiej propagandy, których historia została przez historyków uznana za fikcję. Miedinski odpowiedział wówczas wprost: nawet jeśli legenda jest zmyślona, nie wolno jej podważać, bo jest „świętym mitem”.
„Ich wyczyn jest symboliczny i stoi w jednym rzędzie z takimi wyczynami jak 300 Spartan. Nawet gdyby ta historia została zmyślona od początku do końca, gdyby nie było Panfiłowa, gdyby nie było niczego, to jest to święta legenda, której nie można podważyć. A ludzie, którzy to robią, to skończone szumowiny” – powiedział wówczas Miedinski.
Miedinski i historie, które się nie wydarzyły
Miedinski zaliczył też kilka innych spektakularnych wpadek. Niedługo po objęciu urzędu „Uważam, że po wszystkich kataklizmach, jakie Rosja poniosła w XX wieku, fakt, że przetrwała i rozwija się, wskazuje na to, że nasz naród ma o jeden chromosom więcej” – powiedział Medinski całkiem poważnie w październiku 2012 roku, co wywołało zarówno śmiech, jak i oburzenie, ponieważ nieparzysta liczba chromosomów świadczy o zespole Downa, więc krytycy zarzucili ministrowi ignorancję.
Krytykowano go i wyśmiewano jako ministra z powodu częstych gaf. A to nazywał znanego rosyjskiego pisarza niewłaściwym imieniem, a to mylił się w podawaniu wieku, w którym żył jakiś popularny rosyjski autor, a to znowu wykazywał się nieznajomością geografii Rosji. Jednak Medinskiego krytykowano szczególnie za innowacje kulturowe: zakazywał wyświetlania filmów zagranicznych, przekładał premiery na rzecz niskodochodowych filmów rosyjskich, a także godził się na finansowanie nieudanych, ale ideologicznie poprawnych projektów filmowych. On sam nie zgadzał się z oskarżeniami i twierdził, że krytykuje się go nie jako osobę, ale jako „funkcję podejmującą pewne decyzje”. Ale w tym czasie ministrowi przydarzył się jeden wyjątkowo nieprzyjemny incydent, o którym nie lubi mówić. Chodzi mianowicie o jego obronę rozprawy doktorskiej i zarzucane mu nie tylko poważne błędy, ale i plagiat.
Tematem podjętych przez niego badań były „Problemy obiektywizmu w ujmowaniu historii Rosji w drugiej połowie XV–XVII wieku”. Ta obrona jest trzecią w karierze akademickiej polityka. Pozostałe dwie rozprawy obronił pod koniec lat 90. Pierwszą – na temat „Współczesnego etapu rozwoju świata i problemów kształtowania się polityki zagranicznej Rosji” obronił w 1997 roku, a drugą na temat „Teoretycznych i metodologicznych problemów kształtowania strategii działań polityki zagranicznej Rosji w kontekście kształtowania globalnej przestrzeni informacyjnej” – w 2000 r., po czym uzyskał tytuł doktora nauk politycznych.

Krytycy twierdzili, że obie te prace zawierają plagiat. Polityk jednak odrzucił te oskarżenia i na tym dyskusja się zakończyła, aż do 2016 roku, kiedy Medinski napisał trzecią pracę naukową. Doktorzy nauk historycznych Wiaczesław Kozlakow i Konstantin Jerozolimski, a także filolog Iwan Babicki, zwrócili się nawet do Ministerstwa Oświaty i Nauki Federacji Rosyjskiej z żądaniem pozbawienia polityka doktoratu z historii. Twierdzili, że jego rozprawa nie jest studium historycznym.
Jako argumenty podawali, że Medinski popełnia poważne błędy, „trudne do wyobrażenia nawet w pracy studenta historii”, powtarza inne badania bez podawania źródeł, nie popiera wniosków dowodami, wspomina o pięciu własnych monografiach, których nikt nigdy nie widział i ogólnie naruszył procedurę publikacji i obrony dzieła. Minister swoich oponentów uznał za „naukowców o liberalnych poglądach” i zasugerował, że otrzymali granty zza granicy, aby prowadzić tę walkę przeciwko niemu.
Miedinski wielokrotnie powtarzał, że historia nie musi być obiektywna, lecz powinna służyć interesowi narodowemu. Według niego mity historyczne są równie ważne jak fakty, ponieważ wzmacniają państwową tożsamość. W 2023 roku Miedinski współtworzył ujednolicony podręcznik historii dla rosyjskich szkół, który wprowadza oficjalną interpretację wydarzeń. Kluczową częścią jest rozdział o wojnie z Ukrainą – przedstawiony w narracji zgodnej z linią Kremla.
Miedinski: człowiek, który kocha Putina
Choć Miedinski często bywa wyśmiewany za kontrowersyjne wypowiedzi i historyczne manipulacje, w rosyjskim systemie władzy odgrywa znacznie poważniejszą rolę. Od 2020 roku jest doradcą Putina i jednym z głównych ideologów jego wizji historii. Według wielu obserwatorów to właśnie Miedinski pomógł ukształtować koncepcję „trójjedynego narodu” Rosjan, Ukraińców i Białorusinów – jednego z ideologicznych fundamentów rosyjskiej polityki wobec Ukrainy. Sam polityk wielokrotnie publicznie wychwalał Putina, nazywając go człowiekiem, który „przywrócił Rosję na jej historyczną drogę”.
7 października każdego roku jest dla Władimira Miedinskiego datą szczególną: za każdym razem tego dnia publicznie składa on Putinowi życzenia z okazji urodzin. Twierdzi często, że to właśnie Putin „przywrócił tysiącletnią Wielką Rosję na jej historyczną ścieżkę”, „zapobiegł jej rozpadowi” i że jest „człowiekiem, który zmienił świat”. Jego zdaniem cechy, które Putin ma jako przywódca „pochodzą od Boga”.
„Nie przestaję być zdumiony ogromem wiedzy, informacji i umiejętności, jakimi dysponuje nasz prezydent. On rozumie historię lepiej niż wielu z nas. W niektórych aspektach lepiej niż wielu wąskich specjalistów” – zauważył kiedyś Miedinski. Podkreślił ponadto, że Putin nie ma zamiaru przepisywać historii, ponieważ „sam ją tworzy”.
„Pod rządami Putina Rosja zaczęła przezwyciężać swoje słabości. Nawet wrogowie czują, że Putin wypełnia misję, a nie tylko wyciąga kraj z lat 90., ale przedstawił realistyczny obraz przyszłości, w którym Rosja jest krajem zwycięzców” – podkreślił Medinski.
„Putin słucha go i bardzo często publicznie powtarza to, o czym rozmawia z Miedinskim na temat historii. Miedinski jest jednym z tych, którzy nasycają ideologią system szkolnictwa średniego i wyższego w Rosji” – mówił dla BBC Wadym Czernysz, były minister ds. terytoriów tymczasowo okupowanych i jeden z uczestników negocjacji z Rosjanami w ramach Grupy Kontroli i Rozwoju (TCG) w Mińsku, a obecnie szef ośrodka badawczego CENSS, specjalizującego się w kwestiach bezpieczeństwa międzynarodowego i narodowego.
Według Czernysza, to właśnie pod wpływem Medinskiego Putin zmienił swoje wywody na temat Ukrainy i Białorusi i zaczął nazywać je nie „trzema bratnimi narodami”, lecz „narodem trójjedynym”.
„Medinski jest postacią o wiele poważniejszą, niż większość ludzi go postrzega. Jest wpływowy, ale ten wpływ nie jest identyczny z wpływem Surkowa, choć pewne elementy sfery odpowiedzialności Surkowa nadal mu się przypisuje. Główna różnica polega na tym, że Medinski zajmuje się historyczno-geograficznym uzasadnieniem państwa rosyjskiego, podczas gdy Surkow skupiał się bardziej na podejściu komercyjnym i praktycznym. Jednak twierdzenie, że Surkow jest geniuszem, a Medinski idiotą, jest zdecydowanie błędne” – wyjaśnia Czernysz.

Negocjator bez mandatu. Pojawia się w kluczowych momentach
Po tym, jak Rosja okupowała Krym Medinski zabrał głos. „Miałem prastryja, Ukraińca, nawet nie był komunistą, uczył języka i literatury rosyjskiej w wiejskiej szkole na Zachodniej Ukrainie. Banderowcy wywlekli go na plac, zwołali radę wiejską i powiedzieli: »Ten facet to zły człowiek, szerzy tu moskiewski język«. Publicznie pocięli go na kawałki i nie pozwolili pochować. Zrozpaczona wdowa długo szła przez las i zbierała jego szczątki. To czeka Ukrainę, jeśli banderowcy dojdą do władzy”.
Później, dwa dni przez inwazją Rosji na Ukrainę w 2022 roku również Miedinski wypowiedział się na temat Ukrainy. „Wczoraj prezydent (Putin – red.) przypomniał wszystkim nieprzypadkowo: współczesne państwo, które przywykliśmy nazywać Ukrainą, jest fantomem historycznym, ukształtowanym przez konkretne decyzje taktyczne konkretnych polityków w konkretnych okolicznościach. Tak zwana „historia Ukrainy” nie jest nierozerwalnie związana tylko z tysiącletnią historią Rosji (ZSRR). To jest historia samej Rosji”.
Dwa dni później Rosja rozpoczyna pełnoskalową agresję militarną przeciwko Ukrainie, a kilka dni później Miedinski w towarzystwie kilku innych urzędników przybywa na granicę ukraińsko-białoruską, aby prowadzić negocjacje. Podczas negocjacji Miedinski nie uciekał się do historycznej demagogii, wręcz przeciwnie, starał się jak najszybciej osiągnąć ostateczną decyzję i w tym celu uciekał się nawet do pewnych manipulacji.
„Kilkakrotnie próbował grać w grę 'Ja tu o wszystkim decyduję’. Na przykład: 'Umówmy się, bo za dwa dni dotrzemy do granic obwodów donieckiego i ługańskiego’. Ale my mówiliśmy: 'No to wychodźcie, spotkamy się za dwa dni’” – mówi BBC rozmówca znający przebieg negocjacji.
Zauważa również, że Miedinski nie był wówczas zbytnio zainteresowany szczegółami wydarzeń na polu bitwy, dlatego też nie skorzystał nawet z okazji, by zwrócić ciała poległych żołnierzy Rosji. „Nasza delegacja zasugerowała, żeby dokonał takiej wymiany. Podaliśmy nawet konkretną liczbę: trzy tysiące poległych Rosjan. Ale kiedy Miedinski to usłyszał, był zszokowany: z głupim pytaniem zwrócił się do Fomina (wiceministra obrony Federacji Rosyjskiej – red.) , a potem zapytał nas ponownie: «Trzy tysiące?». Fomin najpierw zrobił kamienną twarz, a w końcu powiedział: «Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej nie potwierdza tej liczby», a Miedinski nie odważył się sprzeciwić i po prostu rozłożył ręce”.
„Moglibyśmy walczyć z Polakami, a walczymy między sobą”
Medinski od czterech lat uczestniczy w negocjacjach z Ukrainą, dzięki czemu delegacja ukraińska zdążyła wyrobić sobie o nim opinię jako dyplomacie i polityku. „Podczas licznych kontaktów z Rosjanami słyszałem najróżniejsze rzeczy: od dziwacznych bzdur po naprawdę obrzydliwe wypowiedzi. A jeśli porównać Medinskiego z Ławrowem, to Ławrow to buldożer, który słucha przez pierwsze 10 sekund, a potem idzie do końca i po prostu kopie cię podczas negocjacji. Pewnego razu, gdzieś w 2014 roku, jeden z najwyższych rangą amerykańskich dyplomatów nie wytrzymał jego towarzystwa i nawet zagroził: «Jeśli będziesz dalej z taką łapczywością próbował pić moją krew, to się po prostu otrujesz»” – mówi jeden z członków ukraińskiej delegacji w rozmowie z BBC.
Inny przedstawiciel ukraińskiego zespołu negocjacyjnego również zwrócił uwagę na powściągliwość i racjonalność Medinskiego.
„Jest niezwykle inteligentny, solidny i logiczny, bez uprzedzeń politycznych, z trzeźwym spojrzeniem na rzeczywistość. Jeśli wplata fragmenty historyczne, to w odpowiednim momencie. Czasami wydaje się, że to jego domowy przepis, o którym mówi tylko wtedy, gdy jest to stosowne w trakcie rozmowy. Zdecydowanie nie jest idiotą z wypranym mózgiem i to jest dla nas problem, w przeciwnym razie byłoby o wiele łatwiej przy stole negocjacyjnym” – powiedział BBC jeden z członków ukraińskiej delegacji.
Inny rozmówca, bliski negocjacjom z Rosją, opisuje Miedinskiego jako „typowego narcyza”: „Lubi siebie, uwielbia siebie za to, jak się zachowuje. Nie wiem, czy jest pseudohistorykiem, czy nie, ale zna na pamięć niektóre daty i nazwiska. W pewnym sensie jest mentalnym imperialistą. Nie lubi Europy, żałuje wojny między „dwoma narodami słowiańskimi”, mówi: „Moglibyśmy walczyć z Polakami, ale walczymy między sobą”.


