Moskwa od dłuższego czasu testowała reakcje państw NATO i szeroko pojętego Zachodu na incydenty związane z pojawieniem się w państwach ościennych do Ukrainy rosyjskich dronów i rakiet. W poniedziałek 17 sierpnia dotarły kolejne tego typu doniesienia, tym razem z Mołdawii, gdzie najprawdopodobniej dron-rakieta nowego typu tzw. Banderol miał kierować się w stronę stolicy tego kraju Kyszyniowa i spaść na terytorium republiki rządzonej przez Maię Sandu. Wcześniej podobne wydarzenia miały miejsce w Polsce, Rumunii, czy Bułgarii. Broń, która przekracza granice Ukrainy jest coraz groźniejsza i coraz częściej wyposażona w realne głowice bojowe. Tak jak w przypadku uderzenia rosyjskiej rakiety manewrującej Ch-101 na terenie województwa lubelskiego w pobliżu Tarnawy-Kolonii pod koniec lipca. Jaką rolę ma w tym planie odegrać Białoruś i dlaczego nie podoba się to Chinom?
Jak NATO i Europa reagują, na to co robi Moskwa?
W analizach specjalistów pojawiają się ostrzeżenia, że Rosjanie przez dłuższy czas badali reakcje Zachodu na tego typu incydenty. Według ISW Putin mógł już dojść do wniosku, że jest w stanie wpisać ryzyko uderzeń na państwa ościenne w strategię ataków na Ukrainę, gdyż dotychczas nie spotkał się z drastycznymi konsekwencjami.
Ukraińskie Centrum Zwalczania Dezinformacji podaje, że co najmniej 12 prawdopodobnie rosyjskich dronów i pocisków wtargnęło do europejskiej przestrzeni powietrznej między 15 lipca a 15 sierpnia tego roku.
Coraz częstsze wtargnięcia rosyjskich dronów do europejskiej i natowskiej przestrzeni powietrznej pokazują, że prezydent Rosji Władimir Putin przyjął lekkomyślną politykę, akceptując ryzyko wtargnięcia rosyjskich dronów do europejskiej i natowskiej przestrzeni powietrznej jako akceptowalną konsekwencję ataków na najbardziej wysunięte na zachód części Ukrainy.
ISW ocenia, że te wtargnięcia dronów są częścią rosyjskiej kampanii „Faza Zero”, której celem jest stworzenie informacyjnych i psychologicznych warunków dla potencjalnych przyszłych prowokacji przeciwko NATO, w tym poprzez rosyjskie prowokacje pod fałszywą flagą, wtargnięcia dronów, sabotaż, czy ingerencje bronią elektroniczną.
Według ISW NATO może być zmuszone rozważyć wynegocjowanie ewentualnych porozumień o obronie powietrznej z Ukrainą w ramach wspólnej samoobrony przed rosyjskimi atakami dronów na państwa NATO, niezależnie od tego, czy rosyjskie wtargnięcia dronów są przypadkowe, czy celowe.
Moskwa zbliża się do NATO
Ponadto, jak podawał ostatnio brytyjski dziennik The Telegraph, Rosja rozbudowuje punkty startowe dla dronów uderzeniowych dalekiego zasięgu wzdłuż granicy z Ukrainą i Białorusią. Według ISW prawdopodobnie Putin robi to w celu zintensyfikowania ataków na Ukrainę, a być może także NATO.
Rosja w ostatnim czasie zbudowała 59 nowych pasów startowych dla dronów w 10 różnych miejscach wzdłuż granicy z Ukrainą i Białorusią, a każda baza może pomieścić ponad 1000 dronów.
Czytaj także: „Nieodwracalna” droga Ukrainy do NATO
„The Telegraph” powołał się na analizę firmy wywiadowczej zajmującej się dronami, która sugeruje, że około 20 nowych pasów startowych jest bardzo długich, co wskazuje, że siły rosyjskie mogą ich używać do wystrzeliwania odrzutowych dronów uderzeniowych Geran-4 i Geran-5, które mogą latać na odległość odpowiednio od 450 do 850 kilometrów i od 950 do 1000 kilometrów.
Rosja prawdopodobnie buduje te dodatkowe miejsca startowe w zachodniej Rosji, aby zwiększyć swoją zdolność do wystrzeliwania większych salw dronów dalekiego zasięgu w ramach regularnych rosyjskich pakietów uderzeniowych na Ukrainie. Rosja prawdopodobnie również dąży do wykorzystania odrzutowych dronów Geran-4 i Geran-5 do uderzeń głębiej w zachodnią Ukrainę, wykorzystując większą prędkość i przeżywalność dronów, aby przebić się przez ukraińską obronę powietrzną – czytamy w analizie ISW.
Rosja przenosi swoje wyrzutnie dronów do zachodniej Rosji, próbując chronić rosyjską infrastrukturę dronów przed ukraińskimi atakami. Siły ukraińskie z powodzeniem zaatakowały bowiem niedawno rosyjskie wyrzutnie dronów w pobliżu okupowanego Doniecka. Ustanowienie więc alternatywnych punktów startowych w głębi Rosji może poprawić ich przeżywalność.
Rosja może również przygotowywać się do wykorzystania własnej konstelacji satelitów Rassvet (rosyjskiej wersji Starlink). Mają one służyć nowym wyrzytniom dronów, co mogłoby umożliwić siłom rosyjskim przeprowadzanie precyzyjnych uderzeń na ukraińskie systemy obrony przeciwlotniczej i tyły zaopatrzenia z wielu kierunków.
Nowe rosyjskie bazy dronów mogłyby również wspierać przyszłe rosyjskie pakiety uderzeniowe przeciwko NATO, ponieważ bazy umożliwiają wyprowadzanie większych salw i ich zasięg obejmuje już także terytorium NATO.
Białoruś i Moskwa
Te analizy amerykańskich i brytyjskich ekspertów są o tyle rewolucyjne, że stawiają duży znak zapytania w wielu kwestiach, które miały w ostatnim czasie być rozwiązane, zgodnie z komunikatami prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego. Głowa państwa ukraińskiego zapewniała jeszcze kilka miesięcy temu, że wywiera presję na Mińsk, aby ten nie pozwalał Moskwie wykorzystywać swojego terytrium do ataków na ukraińskie miasta. Wywiad informował także, że udało się unieszkodliwić lub zmusić Łukaszenkę do demontażu systemów naprwoadzających drony typu Shahed na Kijów. Anteny miały znajdować się w pobliżu granic Ukrainy z Białorusią i służyć Rosji do nawigowania bojowymi maszynami.
Jeśli więc prawdą jest, że zamiast anten i infrastruktury, teraz na terenie Białorusi powstają pełnoprawne rosyjskie bazy dronów, to znaczy, że nie tylko ukraińskie groźby i ostrzeżenia nie przyniosły skutku, ale również, że reżim w Mińsku oszukiwał zapewniając, że nie zamierza udostępniać swoich ziem Putnowi do agresji przeciwko Ukrainie. Demontaż systemów mógł być jedynie grą na czas, przy założeniu, że Moskwa niebawem i tak będzie zmieniała system ataków z poprzednich wersji dronów Geran-2 na drony odrzutowe nowej generacji, które potrzebują innych urządzeń i sieci naprowadzania.
Zmiana taktyki pokrywałaby się z informacjami, że Moskwa odchodzi od produkcji poprzednich typów dronów bojowych na rzecz właśnie Geran-4 i Geran-5, które nie tylko posiadają większą głowicę bojową o wadze około 90 kg, ale są też znacznie szybsze i wyposażone w precyzyjne kamery, jakie pozwalają operatorowi w czasie rzeczywistym wybierać cel. Bojowe szkolenia w użyciu tej broni mogliśmy niedawno obserwować choćby w obwodzie odeskim, gdzie odrzutowe drony atakowały np. jadący pociąg, czy cysternę z paliwem.
Obecna wojna, to szereg zmian, ukierunkowanych na przezwyciężenie mocnych stron przeciwnika. Technologie ofensywne i defensywne zmieniają się nieustannie, dostosowują się do dokonań drugiej strony. I tak, jeśli ukraińska obrona przeciwlotnicza zdołała opracować drony przechwytujące, które poruszały sie z prędkością od 300 do 350 km na godzinę i były w stanie w powietrzu doścignąć poprzednie wersje rosyjskich Shahedów, to teraz drony Geran-4 i Geran-5 wyposażone są w silniki odrzutowe, które dają im możliwość rozpędzenia się do nawet 500 km/h, a tym samym pozostawania poza zasięgiem tanich przechwytywaczy, a także utrudniając celowanie do nich mobilnym grupom przeciwlotniczym. Rosja wystrzeliwuje drony rojami, jeden nadlatuje za drugim, co sprawia, że kilka z nich zazwyczaj zdoła się przedrzeć przez sieć dział obronnych.
Czytaj także: Drony Shahed to śmiertelny game changer dla świata. Jakie karty ma ukraińska obrona przeciwlotnicza? [ROZMOWA]
Czy Chiny interweniowały w sprawie Białorusi?
Ta zmiana w roli przyjętej przez Białoruś także wydaje się znacząca, zwłaszcza w kontekście niedawnej wizyty Aleksandra Łukaszenki w Chinach. Podczas spotkania ze strony Pekinu pradły zapewnienia, że Państwo Środka stoi na stanowisku zachowania pełnej integralności terytorialnej Białorusi. Jak podkreślają komentatorzy najstarszego w wielkiej Brytanii think-tanka Royal United Services Institute, taka deklaracja w sterylnym języku dyplomatycznym Pekinu to znak, że następują zmiany, na które prezydent Xi Jinping nie jest chętny.
W leksykonie chińskiej dyplomacji fraza „integralność terytorialna” jest niemal nieustannie używana, ale nie zawsze ma taką samą wagę. Pekin używa jej w co najmniej trzech odrębnych rejestrach gramatycznych i jest jednym z bardziej wiarygodnych wskaźników miejsca danego kraju w strategicznym porządku Chin – pisze Dr Sari Arho Havrén.
Według jego analizy najsilniejszym rejestrem jest formuła aktywnego gwaranta: Chiny wspierają określone państwo w ochronie jego suwerenności, niepodległości i integralności terytorialnej. Najsłabszym jest odchylenie uniwersalne: suwerenność i integralność terytorialna wszystkich państw powinny być szanowane.
Pomiędzy nimi znajduje się formuła wzajemności, w której wzajemny szacunek dla suwerenności i integralności terytorialnej jest wymieniany jako podstawa stosunków dwustronnych. Czasowniki – „wsparcie” przeciwko „szacunek” – i dopełnienia – „wymieniony partner” przeciwko „wszystkim państwom” – niosą znaczenie. Rejestry są skodyfikowane, a nie przypadkowe.
Przyjmując Łukaszenkę w Państwowym Domu Gościnnym Diaoyutai 29 czerwca 2026 r., Xi Jinping oświadczył, że Chiny „wspierają Białoruś w ochronie jej suwerenności narodowej, niepodległości i integralności terytorialnej oraz w dążeniu do ścieżki rozwoju dostosowanej do jej własnych warunków”. W praktyce chińskiej formuła ta jest zarezerwowana dla wąskiego grona partnerów, w tym: Serbii, Pakistanu i Białorusi. Spełnia dwie funkcje jednocześnie: pozycjonuje Chiny jako obrońcę integralności kraju i implikuje, bez wymieniania z nazwy, zagrożenie, przed którym ta integralność musi być chroniona.
Łukaszenka przyleciał do Pekinu bezpośrednio z napiętego spotkania z prezydentem Rosji Władimirem Putinem 26 czerwca, a wizyta odbyła się w okresie doniesień, że Moskwa naciska na Mińsk , aby pogłębił swoje poparcie dla wojny z Ukrainą. Nacisk Xi na niepodległość Białorusi można interpretować jako cichy sygnał dla Moskwy: Pekin woli stabilnych, autonomicznych partnerów od wchłoniętych satelitów, a wchłonięta Białoruś to kraj, nad którym Chiny straciłyby niezależną władzę. W tym rozumieniu, nośnym słowem w tej formule nie jest wcale „integralność terytorialna”, ale „niepodległość”, a domniemanym zagrożeniem nie jest Zachód, lecz nadpotężny sojusznik – czytamy w interpretacji eksperta RUSI.
Co wydaje się w tym kontekście istotne, to to, że podobne komunikaty płynęły z Pekinu w kierunku Ukrainy przed inwazją Rosji w 2022 roku.
W rozmowie telefonicznej 13 lipca 2021 roku Xi Jinping powiedział prezydentowi Ukrainy Wołodymyrowi Zełenskiemu, że Chiny szanują niezależną drogę obraną przez naród ukraiński i popierają suwerenność oraz integralność terytorialną Ukrainy. Na oficjalnym szczeblu roboczym język był jeszcze mocniejszy. W kwietniu 2021 roku strona chińska ponownie potwierdziła pełne poparcie dla niepodległości, suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy w jej uznanych przez społeczność międzynarodową granicach – sformułowanie to nawiązywało do wypowiedzi wiceprezydenta Chin Wanga Qishana z 2019 roku. Zastrzeżenie Wanga „w jej uznanych przez społeczność międzynarodową granicach” to kolejny istotny element tego zapisu, ponieważ jest to jedyne sformułowanie, które jednoznacznie odnosi się do Krymu i terytoriów okupowanych od 2014.
Krótko mówiąc, przed pełnoskalową inwazją Pekin był gotów wobec Ukrainy użyć czasownika „wspierać”, a nawet w komunikacie konkretnie określić swoje stanowisko wobec jej granic. Relacja, która niosła ze sobą to precyzyjne dookreślenie, nie była trywialna. Chiny i Ukraina miały za sobą dekadę strategicznego partnerstwa, a Pekin był największym partnerem handlowym Kijowa i ważnym odbiorcą ukraińskich technologii obronnych.
Po 24 lutego 2022 roku nastąpiły trzy zmiany naraz, które najlepiej czytać jako jedno wycofanie. Po pierwsze, użyty czasownik został zdegradowany z „wspierać” do „szanować”. Po drugie, dopełnienie zmieniło się z „Ukraina z nazwy” na „wszystkie kraje”. Po trzecie, kwalifikator „międzynarodowo uznanych granic” całkowicie zniknął.
Czy więc możemy odczytywać na marginesach tego języka dyplomacji, że Moskwa wywiera na Białorusi większą presję niż chcielibyśmy to przyznać? Istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że tak, bo Putin potrzebuje wywrotowego ruchu, aby odmienić losy pozycyjnej wojny z Ukrainą.
Czytaj także: Aleksander Łukaszenka i Władimir Putin nie mają wyjścia. Muszą się platonicznie kochać albo upadną [OPINIA]


![Moskwa długo testowała reakcje NATO. Putin już wyciąga wnioski i wciąga Białoruś w wojnę [ANALIZA] 1 PostPravda, PostPrawda, Post Prawda, Post Pravda, slajd, reklama](https://postpravda.info/wp-content/uploads/2025/09/slajd-nr-1-pl-1024x576.jpg)