Negocjacje z Rosją. Pokój jako narzędzie wojny – rosyjska strategia od 100 lat [ANALIZA]

Aby prowadzić negocjacje z Rosją, trzeba dobrze zrozumieć założenia interesu narodowego Kremla, który do dziś garściami czerpie z politycznych lekcji, jakie bolszewicy napisali blisko 100 lat temu. Lenin mówił: „Historia podpowiada nam, że pokój jest okresem wytchnienia dla wojny, a wojna to środek uzyskania cokolwiek chociaż lepszego albo gorszego pokoju”. I dalej: „(…) możliwe że jutro oddamy nawet Moskwę, a potem przejdziemy do ofensywy”. Mówiąc krótko: według Moskwy, która żyje w realiach nieustannej wojny i konfliktu, każda rozmowa i dialog ma służyć przede wszystkim polepszeniu jej pozycji do wyprowadzenia ataku w przyszłości.

Negocjacje z Rosją, mistrzem wojny

Jedną z najważniejszych pozycji we wszystkich szkołach wojskowych i wywiadowczych w Związku Radzieckim i we współczesnej Rosji jest książka pt. Sztuka wojny, starożytnego autora, generała Sun Tzu. Pisał w niej on, że „kto potrafi zwyciężać bez prowadzenia walki, ten jest mistrzem wojny”, a także „prawdziwy mistrz wojny podporządkowuje sobie obce armie, nie tocząc bitew, zdobywa miasta bez oblegania, obala państwa bez długiej wojny” lub „najlepiej jest zdobyć państwo nieuszkodzone, niszczenie go jest gorszym rozwiązaniem”. Idąc tym tropem, jeśli Władimir Putin zdoła w negocjacjach z Donaldem Trumpem zdobyć Donbas bez walki, stanie się według Sun Tzu „prawdziwym mistrzem wojny”.

Czytaj także: Donbas w rękach Putina? Analiza planu Trumpa i możliwych skutków

Federacja Rosyjska zaatakowała Ukrainę 24 lutego 2022 roku. W setną rocznicę powstania ZSRR. Znając rosyjskie zamiłowanie do ważnych dat, wydaje się, że to nie przypadek i aby zrozumieć naprawdę, co się od tego czasu dzieje, należy sięgnąć do przeszłości. Nie raz w rosyjskich mediach i w wypowiedziach kremlowskich dygnitarzy mogliśmy przeczytać, że wojna w Ukrainie to początek nowego układu sił na świecie. Źródeł tego twierdzenia również można upatrywać w pismach Lenina. Jak słusznie zauważa sowietolog, prof. Marek Kornat, kierownik Zakładu Dziejów Dyplomacji i Systemów Totalitarnych w Instytucie Historii Polskiej Akademii Nauk w Warszawie, „pierwsza i najważniejsza u Lenina jest jego koncepcja wojny jako wstrząsu mającego zrujnować świat kapitalistyczny, a przynajmniej jedno z państw stanowiących jego ogniwo”.

Skłócić wszystkich – radził chiński generał

Lenin uważał, że kapitalizm z chwilą przewrotu rewolucyjnego w „jednym kraju” staje się w pozostałych państwach ustrojem „tymczasowym”. Wierzył, że I wojna światowa to dopiero początek światowej rewolucji, która doszczętnie zniszczy „burżuazję”. Mówił na VII Zjeździe RKP(b) 7 III 1918 r., iż niewątpliwie „międzynarodową rewolucję światową zobaczymy, ale na razie rewolucja światowa to bardzo piękna bajka” i wszystko jeszcze przed nami.

Doświadczenie Traktatu Brzeskiego, podpisanego w 1918 roku między Cesarstwem Niemieckim, Austro-Węgrami oraz ich sojusznikami: Carstwem Bułgarii i Imperium Osmańskim a Rosją Sowiecką, zdaniem Johna Wheelera-Bennetta – pokazało, że państwo sowieckie potrafiło wygrywać dla siebie przeciwieństwa między państwami burżuazyjnymi, zawierać pokój z jednym, by zyskać czas dla siebie. Rewolucyjne państwo nie prowadziło wojny przeciw całemu światu, ale stosowało swoją taktykę ekspansji i koegzystencji. Koegzystencja ta służyła przetrwaniu, aby zdobywać nowe pozycje i terytoria – analizuje prof. Kornat w swoim eseju pt. „Program czy improwizacja? Idee polityki zagranicznej państwa sowieckiego”. Według niego niesamowitą zręcznością Lenina była umiejętność wykorzystania sprzeczności pomiędzy państwami „burżuazyjnymi”, czyli zachodnimi, do własnych celów.

„Pokój brzeski zawarty został z silnym wrogiem, który przewyższał nas pod względem militarnym i sprawa ta wywołała rozbieżności nawet w naszym środowisku – taki jednak musiał być pierwszy krok państwa proletariackiego, otoczonego ze wszystkich stron przez imperialistycznych drapieżców” – mówił Lenin na posiedzeniu Rady Piotrogrodzkiej 12 marca 1919 roku.

Ówczesne zawarcie pokoju, a także ogłoszenie upadku caratu, a nawet przyjęcie „Deklaracji praw narodów Rosji”, która przyznawała narodom nierosyjskim Imperium Rosyjskiego prawo do „samookreślenia”, nie stanęło na przeszkodzie by pod osłoną wojny wyzwoleńczej bolszewicka armia wkroczyła na Ukrainę, a białoruski narodowy kongres rozpędziła siłą. Próbowano również zakłócić proces odradzania się państwa polskiego.

Polska i Ukraina razem to koszmar Kremla

Wojna z Polską stanowiła dla państwa sowieckiego starcie z istniejącym ładem geopolitycznym, czyli systemem wersalskim. Lenin w 1920 roku oceniał, że „pokonując armię polską, obalamy ład ustanowiony traktatem wersalskim, na którym opiera się cały obecny układ stosunków międzynarodowych. Gdyby Polska stała się sowiecka, Pokój Wersalski zostałby unicestwiony, a wraz z nim cały system międzynarodowy, ukształtowany w wyniku zwycięstwa nad Niemcami. Pokój Wersalski uciska setki milionów ludzi” – twierdził jeden z twórców ZSRR.

Stąd właśnie wybuch wojny polsko-bolszewickiej 1920 roku, która dążyła do podboju państw europejskich i przekształcenia ich w republiki sowieckie zgodnie z doktryną i deklarowanymi celami politycznymi („rewolucja z zewnątrz”) rosyjskiej partii bolszewików. Polacy i Ukraińcy w tej wojnie walczyli ramię w ramię i zdołali Moskwie się przeciwstawić. Pochód na zachód zatrzymano nad Wisłą. Pamięć o tym fakcie do dziś nie zatarła się na Kremlu, który przez lata stara się niszczyć relacje polsko-ukraińskie na każdy możliwy sposób. Robił to systematycznie przed 2022 rokiem, a także już po napadzie na Ukrainę, próbując zniechęcić Polaków do pomocy Ukrainie, czy nastawiając negatywnie do uchodźców wojennych, albo podsycając konflikty historyczne związane ze Zbrodnią Wołyńską.

Dokładnie te same idee przyświecały Leninowi w 1920 roku. Stworzenie państwa polskiego Lenin nazwał „złem”, ale widział i „dobre strony” tego „zła” z punktu widzenia mocarstwowych interesów Rosji bolszewickiej. Dodatnią funkcją istnienia Polski było dla niego to, że Rosja może być pewna, iż Niemcy nie pogodzą się z istnieniem państwa polskiego. We wrześniu 1920 roku przywódca bolszewików uznał, iż „próby stworzenia Wielkiej Polski, są wodą na nasz młyn, bo póki Polska rościć je będzie, póty Niemcy będą po naszej stronie. Im silniejsza będzie Polska, tym bardziej nienawidzić ją będą Niemcy, a my potrafimy posługiwać się tą ich niezniszczalną nienawiścią”. Czy nie brzmi to niepokojąco podobnie do rosyjskiej narracji wobec dzisiejszych stosunków między Polską a Ukrainą?

Niestety zdaje się, że ani wtedy, ani dziś Zachód, a także Polska nie potrafiła wyciągnąć z ruchów Moskwy odpowiednich wniosków, nad czym ubolewał już Józef Piłsudski. „Sowiety panując nad milionami umierających z głodu ludzi, rzucają ostatnie zapasy złota na zbrojenia i propagandę. Bo Niemcy i Rosjanie prowadzą politykę śmiałą, świadomą celu, a Polska – żadną”.

Warto w tym momencie zwrócić uwagę na rolę Polski w obecnym konflikcie. 2022 rok dał szansę narodom Polski i Ukrainy na ponowne zbudowanie dobrych relacji, do czego Rosja rzecz jasna nie mogła dopuścić. Warszawa stała się więc jednym z najważniejszych pól wojny informacyjnej. Trzeba było na nowo zdegradować jej rolę na geopolitycznej scenie, bo po raz kolejny od 100 lat znów pojawiło się zagrożenie, że ta „niepotrzebna kraina”, zdoła mieć swój udział w organizacji nowej Europy Wschodniej, a nawet szansę zbudowania nowej strefy wpływów w postaci Międzymorza (to także idea Józefa Piłsudskiego).

Dlatego odsuwanie Polski od negocjacji, wzburzanie jej społeczeństwa i zwracanie polityki Warszawy przeciwko Ukrainie, przy jednoczesnym wzmacnianiu antagonizmów wobec Kijowa jest wręcz dziś ponownie narodowym interesem Rosji.

Czytaj również: Ukraińcy w Polsce dołożyli do PKB 100 mld zł w 2024 roku. Przez 3 lata, to 8 razy więcej niż Polska wydała na całą pomoc dla Ukrainy

Pokój to wojna

Kluczowym elementem sowieckiej polityki zagranicznej w ujęciu bolszewików był manewr polegający na składaniu przeciwnikowi oferty pokojowej – mającej na celu jego chwilowe unieszkodliwienie, by w przyszłości, jutro lub pojutrze, móc go pokonać.

Dlatego wydaje się znaczące, jak ważne miejsce w sowieckiej wizji polityki międzynarodowej miała koncepcja „drugiej wojny imperialistycznej”. Pierwszą, zgodnie z bolszewicką narracją propagandową, była I wojna światowa. Druga miała wybuchnąć w wyniku zaostrzenia rywalizacji między państwami kapitalistycznymi, szczególnie o kontrolę nad surowcami i rynkami zbytu. Zarówno Lenin, jak i Stalin byli przekonani, że zbrojna konfrontacja między mocarstwami burżuazyjnymi jest tylko kwestią czasu. Sowieci mieli do niej dołączyć jako ostatni, w odpowiednim momencie, wcześniej cały czas podsycając odpowiednie „antywersalskie” nastroje w Niemczech.

W swoim przemówieniu na XVII Zjeździe WKP(b) 26 stycznia 1934 r. Stalin podkreślił, że ani zbliżenie z Francją, ani pakt o nieagresji z Polską nie oznaczały zmiany kursu ZSRR w polityce zagranicznej. „Nie mieliśmy orientacji na Niemcy, tak samo jak nie mamy orientacji na Polskę czy Francję” – stwierdził. Według niego, jeśli interesy Związku Radzieckiego wymagają nawiązania bliższych relacji z państwami, które nie dążą do naruszenia pokoju, Kreml podejmuje taką decyzję bez wahania. W rzeczywistości jednak, celem tych działań było skłonienie Niemiec do zmiany swojej polityki – uważa prof. Kornat. Jak dodaje, celem zarówno Lenina, a w szczególności Stalina było wykorzystanie niesnasek między państwami europejskimi i destabilizacja sytuacji na starym kontynencie. „Nie mamy nic przeciwko temu, by one pobiły się porządnie i osłabiły się wzajemnie” – twierdził wódz ZSRR.

Zobacz też: Pokojowa dywidenda została Europie wypłacona przez USA. To koniec złotej ery [ANALIZA]

Sowiecka polityka zagraniczna, zakorzeniona w leninowskim przekonaniu o nieuchronnym pogłębianiu się sprzeczności w łonie systemu kapitalistycznego oraz o równie nieuniknionej konfrontacji „socjalizmu z porządkiem burżuazyjnym”, była przez Stalina prowadzona z żelazną konsekwencją. Wydaje się, że dziś spadkobiercą i ewolucjonistą tych samych metod jest Władimir Putin, który umiejętnie skłóca ze sobą państwa europejskie, wykorzystuje ich dywersyfikację, a także gra na biznesowych korzeniach Donalda Trumpa, pokazując mu, jak wiele może zyskać na słabej Unii Europejskiej i powojennej współpracy na zgliszczach Ukrainy. Do czego de facto, jak pokazuje historia, wcale nie musi dojść. Jeśli bowiem Rosja już zrealizuje swoje cele, to po co będzie jej kontynuować „pokojowy” sojusz?

W tym tygodniu

SimRus – Symulator Ruskiego Miru

SimRus - Symulator Ruskiego Miru, czyli jak wygląda życie w Rosji. Tekst stworzony na podstawie prawdziwych historii.

Musk kupił Twittera z pomocą funduszu 8VC, który zatrudnia synów rosyjskich oligarchów

Sąd w Kalifornii nakazał firmie X ujawnić dane swoich inwestorów. Wśród nich znalazł się fundusz 8VC, który obecnie zatrudnia synów rosyjskich oligarchów.

Partia Umarłych przeciwko putinowskiej Rosji

Partia Umarłych rozpoczęła swą działalność jako projekt artystyczny i polityczny w 2017 roku w Petersburgu i stała się znana ze swoich akcji, występów i innych wydarzeń w Rosji. Władze Kremla uznały ją za zagrożenie i zaczęły prześladować jej członków. Wielu działaczy partii zostało zmuszonych do emigracji i obecnie organizują podobne akcje na całym świecie.

Ukraińscy żołnierze szukają zemsty na siłach Putina w Kursku

Ukraińcy szukają zemsty na swój sposób i chcą napierać na terytorium wroga - relacjonuje z Ukrainy Askold Krushelnycky.

O papieżu i Bogu w czasie wojny: Paweł Gonczaruk, biskup, który został w Charkowie [WIDEO]

Biskup diecezji charkowsko-zaporoskiej Paweł Gonczaruk nie opuścił miasta, leżącego bardzo blisko linii frontu przez całą inwazję Rosji na Ukrainę.

Walerij Załużny: Europejscy i amerykańscy analitycy się mylą. Rosja nie przegrała wojny [ANALIZA]

Były naczelny dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy, Walerij Załużny, przekonuje, że twierdzenia o rychłej porażce Rosji są przedwczesne.

Szczyt NATO w Turcji: „Mogło być dużo gorzej”. Niewątpliwy sukces Zełenskiego [ANALIZA]

Szczyt NATO w Turcji miał pokazać, że Sojusz pozostaje zjednoczony i pewny swoich działań. Zdaniem analityków BBC jego rezultaty jednak pozostawiły mieszane wrażenie. Padły ostre słowa prezydenta USA Donalda Trumpa skierowane do sojuszników z NATO.

Drony odrzutowe atakują Kijów od 16 godzin. Ukraina odpowiada uderzeniami w rosyjskie rafinerie

Już ponad 16 godzin (stan na 15.00, 8 lipca 2026 roku) trwa rosyjski atak na Kijów. Pierwsze rakiety i drony nadleciały nad stolicę około wpół do pierwszej w nocy. Od tej pory alarmy przeciwlotnicze włączają się systematycznie. W kilku miejscach w Kijowie rozgorzały pożary, są ranni i zabici.

Putin stanie przed sądem? Taki mógłby być plan Trumpa na zwycięstwo w wyborach [OPINIA]

Putin zaakceptuje jedynie „pokój cmentarza” i zaprzestanie ataków dopiero wtedy, gdy Rosja zostanie pokonana na polu bitwy – pisze prof. Motyl.

Aleksander Łukaszenka i Władimir Putin nie mają wyjścia. Muszą się platonicznie kochać albo upadną [OPINIA]

Aleksander Łukaszenka, który od blisko 32 lat rządzi Białorusią za pomocą państwowego terroru, sam znalazł się dziś w pułapce sił, nad którymi nie ma kontroli.

Tożsamość narodowa i konflikt dyplomatyczny między Polską a Ukrainą. Pomiędzy ideologią, emocjami i prawdą

Czy konflikt dyplomatyczny między Polską a Ukrainą ma wyłącznie charakter ideologiczny, czy u jego podstaw leży tożsamość narodowa? Doktorka Julia Fil jako kulturoznawczyni udziela akademickiej odpowiedzi, bez ocen politycznych.

Brawurowa innowacja: Aleksandr Gabyszew szedł z wózkiem na Moskwę. Na podwórko wpadła Rosgwardia

Rozmówcą PostPravda.Info jest Aleksiej Prianisznikow, adwokat, który reprezentuje przed sądem uwięzionego za próbę wygnania demona z Kremla rosyjskiego szamana. Mecenas zdradza szczegóły operacji specjalnej moskiewskich służb, która miała na celu zrobienie z Gabyszewa wariata. – Takie środki stosują służby podczas najpoważniejszych akcji. Aleksandr Gabyszew był rozpracowywany przez 55 osób – mówi Prianisznikow.

Wybory w Ukrainie za pasem. Wojna zmierza do końca, dlatego Kijów poświęcił Warszawę za cenę paru medali [ANALIZA]

Donald Trump zapłaci każdą cenę, by zakończyć wojnę w Ukrainie przed wyborami w USA. Rosja na pewno wyjdzie mu na przeciw, więc Wołodymyr Zełenski ma mało czasu, by wybory w Ukrainie nie stały się porażką nie tylko dla niego, ale i dla suwerenności całego narodu. Dlatego Polskę poświęcił.

Powiązate tematy