Estoński publicysta Andriej Kuzyczkin uważa, że permanentna wojna z Zachodem stała się rosyjską ideą narodową. Putin boi się zakończenia wojny i traktuje dyskusję o kolejnym „planie pokojowym” jako kontynuację konfliktu, ale metodami dyplomatycznymi. Popierając ujawniony w ubiegłym tygodniu „plan pokojowy” Trumpa, w rzeczywistości liczy na przerzucenie odpowiedzialności za jego porażkę na Ukrainę i Europę, aby móc kontynuować agresję militarną.
Permanentna wojna z Zachodem jako strategia i sens istnienia rosyjskiej cywilizacji
W zeszłym roku, przemawiając na Forum Wszechrosyjskiego Soboru Ludowego, jeden z ideologów putinowskiego reżimu, Aleksandr Dugin, wskazał na taki problem rosyjskiego społeczeństwa, jak brak jakiejkolwiek ideologii w kraju. Jego zdaniem, odrzucając w 1991 roku idee komunizmu, Rosja chwyciła się zachodniego liberalizmu, ale czas pokazał, że była to droga błędna. W związku z tym Dugin ogłosił kurs na stworzenie idei rosyjskiego patriotyzmu.
Według innego ideologa putinizmu, milionera i założyciela tuby propagandowej rosyjskich neonazistów „TV Cargrad”, Konstantina Małofiejewa, „wielka przeszłość i wielka przyszłość Rosji tkwią w idei imperium. Ponieważ tylko w takiej formie może istnieć wielkie państwo”.
Jednak te deklaracje jedynie maskują prawdziwą ideę narodową, która narodziła się i ukształtowała w głębi putinowskiego reżimu około 20 lat temu – permanentną wojnę z Zachodem jako strategię i sens istnienia rosyjskiej cywilizacji. Zresztą, wypowiedzi Dugina i Małofiejewa tej idei nie zaprzeczają, lecz formułują jasny cel – odbudowę Imperium Rosyjskiego w oparciu o rosyjski nacjonalizm.
Główne narzędzia realizacji tego celu to wojna ideologiczna, gospodarcza oraz otwarty konflikt zbrojny jako finalny warunek historycznego triumfu Rosji.
Czytaj także na PostPravda.Info: Raszyzm – ideologia Putina. Czym różni się od klasycznego faszyzmu?
Z-blogerzy: „Plan pokojowy” Trumpa przybliża szybki upadek Zachodu
Nic dziwnego, że w Rosji narracją roku stała się opowieść o wojnie na Ukrainie jako pierwszej fazie konfliktu między cywilizacją rosyjską a zachodnią, który zakończy się nieuchronnym zwycięstwem Rosji. A pomóc ma w tym Trump, który wraz z Putinem zmusi Ukrainę i Europę do kapitulacji. Dlatego opublikowany „plan pokojowy” Trumpa wywołał przypływ entuzjazmu w środowisku z-blogerów, którzy odebrali ten dokument jako potwierdzenie swoich nadziei na szybki upadek Zachodu.
Ale jeśli ktoś uważa, że na tym wojna w Ukrainie się zakończy, radzę porzucić złudzenia i zapoznać się z tekstem opublikowanym na telegramowym kanale z-blogera „Wojenkor Kotenok”, który ma ponad milion czytelników. W istocie jest to manifest uczestników „specjalnej operacji wojskowej”, mających perspektywę przekształcenia się w główną siłę polityczną Rosji. Poniżej przytaczam tekst z pewnymi skrótami.
„Przygotowanie i podpisanie ‘porozumień pokojowych’ z Kijowem doprowadzi jedynie do ich przekształcenia. Możliwa jest tylko przerwa. Europejscy pederasci nie zrezygnują z zamiaru rozmawiać z Rosjanami z pozycji siły i ultimatum. To mają w swojej zgniłej krwi. Leczy się to jedynie klingą, bagnetem, ołowiem, uranem – zależnie od epoki.
Wojna przeciwko Rosji będzie kontynuowana i, co więcej, przedłużona na przyszłe pokolenia, aby osiągnąć główny cel – klęskę Rosji. Na Zachodzie decyzja wobec nas została podjęta i nie zamierzają jej zmieniać. Odmawiają Rosjanom przyszłości. Stawiają nam warunek, abyśmy mogli przetrwać i normalnie się rozwijać na przestrzeni historycznej Rosji – wyrzeczenie się wszystkiego, co rosyjskie, zewnętrzne zarządzanie oraz elektroniczno-cyfrowy obóz koncentracyjny z pełnym przekazaniem zasobów Rosji w ręce zewnętrzne.
Na Zachodzie kochają publiczne sądy, egzekucje, palenia i chłosty. Są zboczeńcami i krzywoprzysięzcami. Żyć normalnie Rosji i Rosjanom nie pozwolą. Od teraz przyjdzie nam udowadniać swoje prawo do normalnego istnienia jedynie z bronią i Krzyżem w rękach…”
W istocie mowa tu o drugiej fazie konfliktu. I w pełni pokrywa się to z planami Putina, który boi się pokoju i nie chce zakończenia wojny.
Czytaj także: Negocjacje z Rosją. Pokój jako narzędzie wojny – rosyjska strategia od 100 lat [ANALIZA]
Kremlowskie marzenia i rzeczywistość
Nie jestem fanem twórczości Chrisa Cartera, który w 1993 roku stworzył genialne „Z Archiwum X”. Ale zapamiętałem jeden odcinek, w którym mutant-maniak zabijał ofiary, aby przeszczepiać sobie ich narządy zaatakowane nowotworami. Tylko w ten sposób mógł przedłużyć swoje życie. I to w pełni odnosi się do Putina: znalazł się w sytuacji, w której tylko wojna – jak guz w zmutowanym organizmie – gwarantuje przetrwanie jego reżimu.
Rozpoczynając ukraińską awanturę, kremlowski wódz wyraźnie liczył na blitzkrieg i zajęcie Kijowa – może nie w trzy dni, ale w trzy miesiące najwyżej. Dlatego w rzeczach rosyjskich najeźdźców zabitych w pierwszych tygodniach wojny Ukraińcy znajdowali galowe mundury, najwyraźniej przygotowane na paradę zwycięstwa w Kijowie. Jednak po tym, jak plany te się załamały, Putin znalazł się w śmiertelnej pułapce.
Zacząwszy wojnę, nie może jej zakończyć, choć wojna rozrywa rosyjską gospodarkę na strzępy. Pieniędzy zgromadzonych przez lata naftowego boomu Rosji starczyło na trzy lata wojny. Potem zaczęło się załamanie. Do października 2025 roku dochody Rosji z ropy i gazu spadły o 21%; dochody budżetu wzrosły jedynie o 0,8%; wydatki ogółem zwiększyły się o 15%, przy czym wydatki państwa na obronę wzrosły o 35%; deficyt budżetowy przekroczył planowane wskaźniki trzykrotnie; tempo wzrostu PKB spadło siedmiokrotnie i wyniosło 0,6%.
Poważny kryzys przeżywają branże motoryzacyjna i maszynowa – spadek produkcji o 50%, a także sektor wydobycia węgla – załamanie o 70%. W dramatycznej sytuacji znalazły się budżety regionów, w których nie ma przedsiębiorstw zbrojeniowych. Nawet w bogatej w diamenty i złoto Jakucji skończyły się pieniądze na wypłaty dla uczestników „specjalnej operacji wojskowej”, brakuje też środków na dostarczanie żywności do odległych rejonów i na przygotowanie miast do zimy.
Świadectwem złej kondycji jest sytuacja na rosyjskim rynku akcji, które są notowane z 30-procentowym dyskontem, a zmienność dochodzi do 10% w ciągu doby i jest związana wyłącznie z reakcją brokerów na wiadomości geopolityczne.
Trump ogłasza sankcje – rynek spada o 5%; Trump ogłasza „plan pokojowy” – rynek rośnie o 4%. Zełenski zgadza się na plan – kolejne +4%. Wynika z tego, że nie ma innych bodźców do wzrostu. Niedobór środków w budżecie zmusił rosyjskie władze do podniesienia podatków, wprowadzenia drakońskiego podatku samochodowego i rozpoczęcia zakrojonej na szeroką skalę nacjonalizacji dużego i średniego biznesu.
Najpierw właścicielom odebrano bez odszkodowania przedsiębiorstwa strategiczne, potem przyszła kolej na sieci handlowe i holdingi spożywcze. Oczywiście w ten sposób reżim Putina mnoży sobie wrogów wewnątrz Rosji. A to zmusza Kreml do jeszcze większego zaostrzania walki z odmiennymi poglądami i zwiększania skali represji, aby w zarodku tłumić opór obywatelski.
Czytaj także na PostPravda.Info: To przygotowania Rosji do wojny z NATO: hejt w internecie, drony nad Europą, sabotaże i dezinformacja [RAPORT]
Zmatowiały wizerunek Putina i strach przed zakończeniem wojny
Ponadto, w latach wojny kult jednostki Putina został zastąpiony kultem „bohatera SVO”. Od dawna Władimir Putin nie prezentuje publicznie swojego nagiego torsu, nie lata z żurawiami, nie wyławia greckich amfor z dna morza i nie galopuje na koniu. Lata i wojna robią swoje. Dlatego publiczny wizerunek Putina przygasł, a zastąpił go jaskrawy portret młodego żołnierza w pełnym rynsztunku i z granatnikiem na ramieniu.
Ten żołnierz, z mózgiem wypłukanym przez propagandę, nie zna litości dla wrogów Rosji, gotów jest zabijać każdego, kto ma coś przeciwko Rosjanom, i marzy o starciu z powierzchni ziemi Charkowa, Mikołajowa i Odessy, o zdobyciu Kijowa, zrzuceniu „reżimu ukraińskich nazistów” do Morza Czarnego. A po krótkiej przerwie – o powtórnym szturmie na Berlin. Ten, kto mówi o pokoju, jest dla tego psa wojny śmiertelnym wrogiem. Putin aktywnie pielęgnował tę siłę, lecz teraz sam stał się jej zakładnikiem.
Putin boi się zwycięstwa, ponieważ nie rozumie, jak ono miałoby wyglądać. Boi się rosyjskich żołnierzy, którzy wrócą z frontu i nie będą chcieli pracować w fabrykach, za to potrafią i są gotowi z bronią w ręku walczyć o swoje prawa. Boi się żołnierzy Sił Zbrojnych Ukrainy, którzy nie złożą broni, lecz przejdą do partyzantki. Putin wyraźnie pamięta historię, gdy po 1945 roku przez kolejne 20 lat na Zachodniej Ukrainie „leśni bracia” prowadzili walki z Armią Sowiecką i komunistami. Ale wówczas ukraińscy bojownicy o niepodległość mieli ograniczone zapasy broni i nie mieli wsparcia z zagranicy, odcięci od Zachodu państwami bloku sowieckiego.
Teraz jednak, w przypadku kapitulacji Ukrainy, partyzanci otrzymają od Europy i broń, i inne wsparcie, ponieważ Ukraina ma wspólną granicę z pięcioma krajami NATO. A będą też „miejscy partyzanci”. Taktyka indywidualnego terroru sparaliżuje życie nie tylko na terytoriach zajętych przez Rosję, ale także w samej Rosji, ponieważ bojownika o słowiańskim wyglądzie trudniej wykryć w środowisku miejskim niż terrorystę z Kaukazu.
I oczywiście Putinowi nie starczy żadnych pieniędzy, aby odbudować Ukrainę zniszczoną rosyjskimi atakami i przeprowadzić rozminowanie tysięcy hektarów ziemi. To miliardy i miliardy dolarów, których Rosja nie ma nawet dla siebie. A zubożała ludność okupowanych terytoriów zawsze jest niezawodnym sojusznikiem partyzantów.
Czy wierzycie, że jeśli nagle zapanuje pokój, Putin przywróci w Rosji wolny internet, odnowi wolność słowa, zniesie cenzurę, wypuści więźniów politycznych, zakończy antyukraińską i antyzachodnią propagandę, zwolni z telewizji Sołowjowa i Skabiejewą, wznowi współpracę z europejskimi uniwersytetami i zamknie zakłady zbrojeniowe? Ja w to nie wierzę ani trochę, bo dla Putina takie wycofanie się byłoby równoznaczne z samobójstwem. Putin, rozpoczynając wojnę, ugotował w akwarium zupę i nie jest już w stanie przywrócić ryb do życia.
W języku rosyjskim istnieje powiedzenie: „Wojna wszystko usprawiedliwi”. Dla Putina to jedyny sposób, by wytłumaczyć wszystkie swoje błędy, pomyłki i zbrodnie.
Kto liczy na „plan pokojowy” Trumpa?
Wspierając słownie „plan pokojowy” Trumpa, w rzeczywistości Putin liczy na to, że plan ten zostanie odrzucony przez Kijów i Brukselę. A wojna będzie trwać dalej. Jednak wobec Trumpa kremlowski przywódca ponownie wystąpi w roli bojownika o pokój, którego „źli” Europejczycy niesprawiedliwie oskarżają o agresję i łamanie prawa międzynarodowego.
Wydaje mi się, że Wołodymyr Zełenski, zmuszony do wyrażenia poparcia dla wysiłków Trumpa, miał nadzieję, że Kreml tego planu nie zaakceptuje. Ale Putin, jako zawodowy cwaniak i oszust, znów wszystkich ograł: oświadczył, że nie jest przeciwny pokojowi, ale jednocześnie jest gotów kontynuować wojnę. Teraz ruch należy do Brukseli.
Jednak przeciwstawienie się duetowi Waszyngton–Moskwa będzie trudne, ponieważ europejskich polityków cechuje zasadniczość i przywiązanie do wartości humanizmu. Natomiast amerykańskie elity rządzące i rosyjski establishment łączy chciwość i brak zasad, podniesione do rangi zasady polityki państwowej.
Ale jeśli stawką jest przyszłość Europy, nie możemy się poddawać – jesteśmy zobowiązani kontynuować walkę o nasze interesy i bezpieczeństwo. Najważniejsze to się nie bać. Kto przestraszył się przed rozpoczęciem bitwy, ten już ją przegrał.
Artykuł po raz pierwszy ukazał się w języku rosyjskim na portalu Postimees.ee.
Czytaj także na PostPravda.Info: Wojna jako cel sam w sobie: dlaczego Rosji nie zabraknie ochotników do umierania w Ukrainie? [OPINIA]


