Siły Putina bombardowały Kijów przez 11 godzin z rzędu, zabijając co najmniej 20 cywilów. W tej druzgocącej analizie profesor Uniwersytetu Rutgersa, Alexander Motyl, argumentuje, że ten ostrzał to desperacja, a nie siła. Rosyjska gospodarka chwieje się w posadach, ginie więcej żołnierzy, niż można zrekrutować, urzędnicy prywatnie obwiniają „karła” na Kremlu, a rozmowy o zamachu stanu przestały być fantazją. Jego wniosek jest jednoznaczny – podobnie jak Hitler, Putin zaakceptuje jedynie „pokój cmentarza” i zaprzestanie ataków dopiero wtedy, gdy Rosja zostanie pokonana na polu bitwy – pisze prof. Motyl na łamach National Security Journal.
Dlaczego Putin atakuje cywilów?
Jedną z bardziej ujmujących cech Władimira Putina jest to, że nieustannie przypomina nam, że jest zły do szpiku kości. Nie jest tylko przeciętnym tyranem, który rozkoszuje się swoją tyranią, ale jest ludobójcą, zbrodniarzem wojennym, popełniającym zbrodnie przeciwko ludzkości.
Jakie jest jego ostatnie osiągnięcie? Zabicie co najmniej 30 mieszkańców Kijowa i zranienie kilkudziesięciu innych, podczas 11-godzinnego ostrzału przeprowadzonego 1-2 lipca 2026 roku, który po prostu miał na celu zabicie cywilów. Jaka była ich wina według rosyjskiego przywódcy? Sprzeciwianie się zbrodniom wojennym, zbrodniom przeciwko ludzkości i ludobójstwu poprzez zachowanie ukraińskiej tożsamości.
Ukraińcy są przyzwyczajeni do okrucieństwa Putina. Doświadczają go od czterech i pół roku. Większość żyje na co dzień z fatalistyczną nadzieją, że kolejny ostrzał nie uderzy w ich domy – ani w nich samych. Wielu ryzykuje życie, służąc w siłach zbrojnych. Jaka jest alternatywa? Z pewnością nie kapitulacja, bo to byłoby równoznaczne z samobójstwem.
Reszta świata nie ma żadnego wytłumaczenia dla przymykania oczu na tę sprawę i udawania, że złe zamiary Putina kończą się na zachodniej granicy Ukrainy. Wręcz przeciwnie, ambicje Putina znacznie wykraczają poza Ukrainę, o czym świadczą jego nieustanne powoływanie się na bezgraniczność Rosji i jej wyznaczoną przez Boga misję cywilizacyjną.
Porównanie z Adolfem Hitlerem warto powtórzyć. Podobnie jak nazistowski dyktator, jego rosyjski odpowiednik ma wielkie imperialne plany, obejmujące podboje i zagładę. Jak pokazał historyk z Uniwersytetu w Toronto, Timothy Snyder, w swojej monumentalnej książce „Skrwawione ziemie”, Ukraina odgrywała ważną rolę w hitlerowskich planach na rzecz nowej Europy.
Choć Steve Witkoff i Jared Kushner podziwiają rosyjskiego dyktatora, trzeba im przypominać, że jego ręce są splamione krwią. Tak samo jak ich, za każdym razem, gdy ściskają mu dłoń lub klepią go po plecach.
Czy „Putler”, jak Ukraińcy nazywają Putina, zgodzi się zakończyć wojnę?
Prosty tyran mógłby i zrobiłby to, po uświadomieniu sobie, że zwycięstwo jest niemożliwe, a porażka nieunikniona.
Ale Putin nie jest zwykłym tyranem.
On, podobnie jak Hitler, głęboko wierzy w swoją niezwyciężoność i niebiański mandat. Niezależnie od tego, co Witkoff, Kushner i Donald Trump sądzą o woli i pragnieniu pokoju Putlera, rzeczywistość jest taka, że jedynym pokojem, jaki może zaakceptować, jest pokój na cmentarzu. Hitlera powstrzymano dopiero po klęsce Niemiec na polu bitwy. Podobnie Putina powstrzyma się dopiero po porażce Rosji na polu bitwy.
A jak pokazuje bombardowanie Kijowa, nadszedł czas, aby Ukraina zadała Rosji całkowitą klęskę.
Jak argumentowali ostatnio niezliczeni analitycy, rosyjska gospodarka znajduje się w poważnych tarapatach i wkrótce nie będzie w stanie utrzymać się w toku wojny. Ponad 1,3 miliona rosyjskich żołnierzy straciło życie lub zostało ciężko rannych, a liczba zabijanych miesięcznie Rosjan przewyższa już liczbę rekrutów. Wojna dotarła do Petersburga i Moskwy, a ich mieszkańcy są wyraźnie niezadowoleni. Rosyjscy urzędnicy i wielu rosyjskich blogerów wie, że wojna idzie źle i obwiniają „karła” na Kremlu za katastrofę.
Jednym słowem, Putin stał się zarówno pośmiewiskiem, jak i obiektem drwiącej krytyki. Rozmowy o możliwym zamachu stanu przestały być fantastyką. Nic dziwnego, że Putin miota się w desperacji. Cóż innego może zrobić, jeśli nie właśnie zabijać cywilów?
Tymczasem Ukraina jest o krok od odizolowania Krymu, zadając tym samym strategiczny cios Rosji i Putinowi. W końcu zajęcie Krymu przez Putina w lutym 2014 roku zapoczątkowało wojnę w atmosferze radosnego okrzyku. „Krym jest nasz” – skandowali Rosjanie. Tekst pieśni może wkrótce zostać zmieniony na „Krym jest ich”.
Jest jasne, że Putin nie może wygrać tej wojny. Ale może nadal zabijać Ukraińców i wysyłać tysiące Rosjan na śmierć. Natomiast Europa najwyraźniej zrozumiała, że Ukraina może, przy przyspieszonym wsparciu, realnie wygrać z Moskwą. Administracja Trumpa natomiast wciąż się waha.
Szkoda. Trump, który ostatnio zmagał się z serią kompromitacji i porażek, rozpaczliwie potrzebuje wielkiego zwycięstwa. Postawienie przed sądem maniaka-ludobójcy mogłoby być właśnie takim zwycięstwem.
O autorze: Dr Alexander Motyl, Uniwersytet Rutgersa.
Dr Alexander Motyl jest profesorem nauk politycznych na Rutgers-Newark. Specjalista od Ukrainy , Rosji i ZSRR, a także nacjonalizmu, rewolucji, imperiów i teorii, jest autorem 10 książek non-fiction, w tym Pidsumky imperii (2009); Puti imperii (2004); Imperial Ends: The Decay, Collapse, and Revival of Empires (2001); Revolutions, Nations, Empires: Conceptual Limits and Theoretical Possibilities (1999); Dilemmas of Independence: Ukraine after Totalitarianism (1993); i The Turn to the Right: The Ideological Origins and Development of Ukrainian Nationalism, 1919–1929 (1980); redaktor 15 tomów, w tym The Encyclopedia of Nationalism (2000) i The Holodomor Reader (2012); Autor kilkudziesięciu artykułów w czasopismach naukowych i politycznych, felietonach gazet i magazynach. Prowadzi również cotygodniowego bloga „Ukraine’s Orange Blues”.


![Putin stanie przed sądem? Taki mógłby być plan Trumpa na zwycięstwo w wyborach [OPINIA] 1 PostPravda, PostPrawda, Post Prawda, Post Pravda, slajd, reklama](https://postpravda.info/wp-content/uploads/2025/09/slajd-nr-1-pl-1024x576.jpg)