Czy obywatel państwa-agresora może być politycznie podmiotowy, jeśli całe jego państwo pracuje na rzecz wojny? Na razie można mówić jedynie o możliwości przejawienia podmiotowości politycznej – i to wyłącznie wówczas, gdy dana osoba działa na rzecz militarnego zwycięstwa nad agresorem. Czy są na to gotowi kandydaci, którzy obecnie zgłaszani są do rosyjskiej platformy przy ZPRE?
Formowanie rosyjskiej platformy przy ZPRE
W marcu 2022 roku, w odpowiedzi na agresję przeciwko Ukrainie, Rosja została wykluczona z Rady Europy, której była członkiem przez blisko 26 lat. Rada Europy została założona w 1949 roku w celu ochrony praw człowieka, demokracji i rządów prawa i obecnie zrzesza 46 państw. Jest to organizacja oparta na wartościach i prawie, a nie unia gospodarcza czy polityczna: nie uchwala ustaw dla państw członkowskich i działa poprzez system konwencji, z których kluczowe znaczenie ma Europejska Konwencja Praw Człowieka. Europejski Trybunał Praw Człowieka (ETPC) czuwa nad wykonywaniem Konwencji, rozpatrując skargi dotyczące jej naruszeń. Zgromadzenie Parlamentarne Rady Europy (ZPRE) jest organem doradczym, złożonym z przedstawicieli parlamentów wszystkich państw członkowskich.
Choć ZPRE utraciło rosyjską delegację, zachowuje ono mandat do ochrony praw człowieka w odniesieniu do obywateli Federacji Rosyjskiej. Mandat Rady Europy nie ogranicza się wyłącznie do państw członkowskich, ponieważ jest ona organizacją opartą na wartościach i ochronie praw człowieka, a nie sojuszem międzypaństwowym. Z tego punktu widzenia wykluczenie Rosji nie znosi praw Rosjan, które nadal podlegają ochronie. To właśnie ta interpretacja stała się podstawą przyjęcia 1 października 2025 roku rezolucji o utworzeniu platformy dialogu z rosyjskimi opozycyjnymi, antywojennymi i demokratycznymi grupami przebywającymi poza granicami Rosji.
Rosyjska platforma przy ZPRE jest planowana nie jako organ przedstawicielski, lecz jako ciało eksperckie, prawoczłowiecze i doradcze. Jej uczestnicy nie będą pełnoprawnymi członkami ZPRE z prawem głosu, lecz będą mogli brać udział w debatach i wydarzeniach, a także częściowo uczestniczyć w posiedzeniach komisji ZPRE. Utworzenie takiej platformy wydaje się logiczne, ponieważ w Europie mieszka znaczna liczba Rosjan, którzy zerwali z putinowską Rosją, a obecnie nie posiadają oni własnej reprezentacji.
Czytaj także w PostPravda.Info: Czy powrót kultury rosyjskiej na salony w świetle wojny jest możliwy? Czym grozi relatywizacja agresji na Ukrainę? [FELIETON]
Konkurencja między różnymi rosyjskimi grupami opozycyjnymi
Przedstawiciele rosyjskiej opozycji mogą zgłaszać swoich delegatów do składu platformy, jednak ponieważ przeprowadzenie procedury wyborczej jest technicznie niemożliwe, decyzja o jej składzie będzie zatwierdzana na podstawie rezolucji Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy (ZPRE) – na wniosek przewodniczącego oraz za aprobatą Biura Zgromadzenia. Obecnie trwa proces zgłaszania kandydatów, w którym uczestniczą przedstawiciele opozycji reprezentujący skrajnie odmienne stanowiska. Z jednej strony są to przedstawiciele ruchów narodowych opowiadających się za wystąpieniem z Federacji Rosyjskiej; z drugiej – Michaił Chodorkowski, broniący integralności terytorialnej Rosji i kategorycznie sprzeciwiający się przyznaniu komukolwiek niepodległości. Z jednej strony znajduje się polityczne skrzydło Rosyjskiego Korpusu Ochotniczego (RDK), prowadzącego zbrojną walkę z rosyjskimi okupantami w Ukrainie; z drugiej – Władimir Kara-Murza, opowiadający się za pokojowymi, niesiłowymi metodami walki z reżimem Putina.
Rywalizacja między różnymi grupami przerodziła się w otwarty konflikt pomiędzy Garrim Kasparowem a Władimirem Kara-Murzą, którego źródłem są koncepcje nie do pogodzenia, stanowiące linię podziału wewnątrz rosyjskiej opozycji. Emocje wywołane polemiką przeniosły się do przestrzeni publicznej i 13 grudnia na kanale YouTube Aleksandra Pluszczewa The Breakfast Show wiceprezes amerykańskiej organizacji społecznej Free Russia Foundation, Władimir Miłow, oskarżył Garriego Kasparowa i Michaiła Chodorkowskiego o spisek, świadomą prowokację oraz „mafijno-oligarchiczny bullying” wobec innego wiceprezesa tej samej organizacji – Władimira Kara-Murzy. Kilka dni później na tym samym kanale wystąpił Władimir Kara-Murza, a następnie – Garri Kasparow. Odkładając na bok subiektywne oceny i emocje każdej ze stron, przyjrzyjmy się, na czym polegają różnice ideowe, które podzieliły rosyjską opozycję.
Kogo powinna reprezentować rosyjska platforma przy ZPRE?
Władimir Kara-Murza opowiada się za możliwie najszerszą reprezentacją różnych nurtów rosyjskiej opozycji w platformie i uważa za obraźliwe to, że udział w niej mogą brać wyłącznie osoby przebywające poza Rosją. Z jednej strony brzmi to logicznie, ponieważ delegacje narodowe w ZPRE są zobowiązane do uwzględniania przedstawicieli wszystkich partii politycznych obecnych w ich parlamentach. Taka właśnie jest koncepcja tej organizacji.
Jednak Garri Kasparow wychodzi z innego założenia: ponieważ Rosja została wykluczona z Rady Europy, żadne siły polityczne roszczące sobie prawo do reprezentowania Rosji nie mogą uczestniczyć w pracach ZPRE. W związku z tym rosyjska platforma przy ZPRE – jego zdaniem – powinna reprezentować tych, którzy zerwali więzi z putinowską Rosją. To właśnie te osoby pozostały bez jakiejkolwiek reprezentacji i to ich interesy, uważa Garri Kasparow, powinny być chronione.
Zerwanie z putinowską Rosją – zdaniem Garriego Kasparowa – oznacza rezygnację z używania rosyjskiego państwowego trójkoloru, pod którym Rosja prowadzi wojnę przeciwko Ukrainie. Zamiast niego używana jest obecnie biało-niebiesko-biała flaga rosyjskiej opozycji. Zwolennicy tzw. „Pięknej Rosji przyszłości” zajmują jednak odmienne stanowisko. Tak więc 1 marca 2025 roku Władimir Kara-Murza, Ilja Jaszyn i Julia Nawalna zorganizowali w Berlinie marsz „Rosja przeciwko Putinowi”, na którym – obok innych flag – obecne były również rosyjskie państwowe trójkolory.
Przed akcją wielu Rosjan apelowało do organizatorów marszu, by wykluczyć używanie podczas wydarzenia flagi, pod którą zabijani są Ukraińcy. Ja również publicznie zwracałem się do Władimira Kara-Murzy i Ilji Jaszyna jedynym dostępnym mi sposobem – poprzez ich strony na Facebooku. Wszystkie apele – zarówno moje, jak i innych osób – zostały zignorowane. Dlatego nie wierzę w szczerość deklaracji Władimira Kara-Murzy dotyczących poparcia dla szerokiej reprezentacji Rosjan, skoro odmawia on komunikacji w kwestiach zasadniczo ważnych nawet z takimi samymi jak on emigrantami.
Wszyscy są przeciwko wojnie, ale nie wszyscy są za zwycięstwem Ukrainy
Władimir Kara-Murza jest zwolennikiem pokojowych metod walki. „Metody są nie mniej ważne niż cel” – stwierdził w programie Aleksandra Pluszczewa, dodając: „To stalinowska i sowiecka zasada, że cel uświęca środki”. Odmówił przy tym wydawania jakichkolwiek ocen wobec walczących po stronie Ukrainy Rosyjskiego Korpusu Ochotniczego oraz Legionu „Wolność Rosji”. Na pytanie prowadzącego, czy poparłby w rozmowach z Amerykanami i Europejczykami dostawy uzbrojenia dla Ukrainy, odpowiedział: „Nie uważam się za eksperta w sprawach wojskowych”.
W przeciwieństwie do niego Garri Kasparow jednoznacznie opowiada się za wojskową pomocą dla Ukrainy: „Walka z Putinem to dziś walka o zwycięstwo Ukrainy. Nic innego dziś zrobić się nie da” – powiedział w rozmowie z Aleksandrem Pluszczewem, dodając: „Przeprowadziliśmy dużą kampanię lobbingową na rzecz tego pakietu pomocy dla Ukrainy w wysokości 61 miliardów dolarów. …FWK (Fundacja Walki z Korupcją, założona przez Nawalnego – przyp. aut.) uważa udzielanie pomocy wojskowej za nieakceptowalne. My uważamy, że pomagać trzeba na wszelkie sposoby”.
O nastrojach samych rosyjskich opozycjonistów można wnioskować jedynie na podstawie wyników sondaży przeprowadzonych przez Aleksandra Pluszczewa podczas jego audycji – a te pokazały, że Władimir Kara-Murza cieszy się znacznie większym poparciem niż Garri Kasparow.
Czy możliwa jest polityczna podmiotowość obywatela państwa-agresora?
Ludzie znajdujący się pod bombardowaniami raczej nie zrozumieją wezwań do oporu metodami bez przemocy. Nie to jest jednak najważniejsze. Aby poważnie traktować stanowisko rosyjskich opozycjonistów, najpierw trzeba odpowiedzieć na pytanie: czy posiadają oni polityczną podmiotowość?
Podmiotowość to zdolność do samodzielnego działania. Wojna przeciwko Ukrainie jest dziełem nie tylko rosyjskiej władzy, lecz całej Rosji. Wielu Rosjan popiera Ukrainę, ale nie tworzą oni nowego zbiorowego podmiotu, który można by nazwać „inną Rosją”. Co więcej, pozostając w Rosji, stają się częścią systemu pracującego na rzecz wojny, a tym samym tracą podmiotowość.
Rosyjskie organizacje polityczne na emigracji są nieliczne: większość emigrantów nie rości sobie pretensji do szczególnej rosyjskiej podmiotowości i dąży do integracji z lokalnym społeczeństwem. U wielu pojawiają się problemy prawne i oczywiście potrzebują oni pomocy; dlatego do pracy konsultacyjnej i prawoczłowieczej w ramach rosyjskiej platformy przy ZPRE potrzebni będą profesjonaliści, którzy całkowicie mogą się obejść bez politycznej podmiotowości.
Podmiotowość delegacji narodowych w ZPRE opiera się na ruchach politycznych, które wygrały wybory i mają prawo reprezentować państwo. Rosja została wykluczona z ZPRE za popełnione przestępstwa, dlatego uczestnicy rosyjskiej platformy nie mogą rościć sobie ani prawnego, ani moralnego prawa do wypowiadania się w imieniu Rosji. Jeśli rosyjski opozycjonista twierdzi, że mówi w imieniu Rosji, traci podmiotowość. Być może właśnie to wywołało sprzeciw delegacji ukraińskiej wobec utworzenia platformy. Niemniej jednak nie zablokowała ona jej powstania w zamian za obietnicę, że jedna trzecia uczestników będzie pochodzić z ruchów rdzennych ludów, które opowiadają się za dekolonizacją. Stanowisko to można odczytać następująco: nie postrzegamy Rosjan jako podmiotowych, ale mamy nadzieję, że w przyszłości pojawią się różne podmioty polityczne.
Być podmiotowym znaczy być podmiotem działania. Polityczna podmiotowość obywatela państwa-agresora jest możliwa wyłącznie na gruncie walki z agresją wojenną – i w żaden inny sposób. Między postawą „przeciwko wojnie” a „za zwycięstwem Ukrainy” istnieje zasadnicza różnica. Tym bardziej, gdy „walkę z wojną” proponuje się prowadzić wyłącznie metodami bez przemocy – jest to jedynie imitacja działania, która co najwyżej tworzy iluzję politycznej podmiotowości. Dlatego nie uważam Władimira Kara-Murzy za podmiot polityczny, niezależnie od jego zalet. Odrębna od Rosji podmiotowość opozycji – w tym także przyszłych uczestników platformy przy ZPRE – może powstać wyłącznie poprzez walkę nie tylko z reżimem, lecz także o militarne zwycięstwo Ukrainy.
Czytaj także w PostPravda.Info: Partia Umarłych przeciwko putinowskiej Rosji


