Prezydent Kazachstanu Kasym-Żomart Tokajew podczas rozmów z przywódcą Rosji Władimirem Putinem, które odbyły się w sobotę 25 lipca w Omsku, zaproponował zamrożenie wojny w Ukrainie. Oświadczył: „Zawsze odnosiliśmy się z szacunkiem do narodu ukraińskiego, jego kultury i języka oraz uważamy, że natura tego konfliktu nie jest do końca zrozumiała dla wielu, także dla nas”. Jednak estoński publicysta Andriej Kuziczkin uważa, że w rzeczywistości prezydent Kazachstanu przekazał Putinowi przesłanie od Xi Jinpinga. Czy jednak Putin będzie potrafił właściwie je odczytać? Co do tego istnieją poważne wątpliwości.
Dlaczego Tokajew nagle wezwał do zamrożenia wojny?
Bezpośrednio po wystąpieniu prezydenta Kazachstanu Kasyma-Żomarta Tokajewa na forum w Omsku rosyjskie kanały w mediach społecznościowych dosłownie eksplodowały oburzeniem. Nie ma w tym nic zaskakującego – w ciągu kilku minut Tokajew zakwestionował ideologiczny konstrukt, na którym Kreml przez wiele lat budował uzasadnienie wojny przeciwko Ukrainie. Jego tezy o braku rzeczywistych przyczyn konfliktu, uznanie ukraińskiej państwowości, prognoza katastrofalnych konsekwencji wojny dla Rosji oraz wezwanie do zamrożenia działań wojennych były dla Władimira Putina prawdziwym zimnym prysznicem. Trafniej byłoby jednak powiedzieć – były publicznym policzkiem wymierzonym Putinowi.
Jak prezydent Tokajew zdecydował się na tak konfrontacyjny krok? Rosyjscy „Z-patrioci” już zasypali go obelgami, a nawet zagrozili, że Kazachstan stanie się kolejnym celem „wyzwalania rosyjskich ziem”. Tymczasem Kazachstan, posiadający najdłuższą na świecie lądową granicę z Rosją – liczącą ponad 7,5 tys. km – zamieszkany przez około 20 milionów ludzi, nieposiadający broni jądrowej i w znacznym stopniu uzależniony od Moskwy pod względem gospodarczym i strategicznym, obiektywnie pozostaje podatny na ewentualną presję ze strony Rosji.
Czy za prezydentem Kazachstanu stoi Pekin?
Moim zdaniem Tokajew nie był inicjatorem oświadczenia, które tak silnie wstrząsnęło rosyjskim establishmentem. Raczej wystąpił w roli pośrednika, przekazując Władimirowi Putinowi przesłanie od Xi Jinpinga. Jednocześnie Chiny, jako potencjalny gwarant bezpieczeństwa Kazachstanu, wydają się znacznie bardziej wiarygodnym partnerem niż Rosja.
W istocie Pekin od kilku dziesięcioleci prowadzi „cichą ekspansję” zarówno we wschodnich regionach Rosji, jak i w Kazachstanie. Przez Kazachstan przebiega około 85% chińskiej wymiany handlowej drogą lądową z państwami Azji Centralnej i Europy. Według danych za 2025 rok wzajemne obroty handlowe między Chinami a Kazachstanem osiągnęły niemal 50 mld dolarów, łączna wartość skumulowanych bezpośrednich inwestycji wyniosła około 30 mld dolarów, w Kazachstanie działa ponad 8,5 tys. przedsiębiorstw z udziałem kapitału chińskiego, a roczna wartość realizowanych wspólnych projektów jest szacowana na około 8 mld dolarów. Dla porównania, obroty handlowe Kazachstanu z Rosją wyniosły około 28 mld dolarów, a więc były niemal dwukrotnie niższe niż obroty z Chinami.
Jest oczywiste, że Kazachstan stał się jedną z najważniejszych przestrzeni geopolitycznych, na których Rosja i Chiny rywalizują o wpływy. O ile wcześniej relacje Astany z Moskwą opierały się przede wszystkim na wspólnej przeszłości historycznej, o tyle wojna przeciwko Ukrainie w istotny sposób zmieniła priorytety kazachstańskiego kierownictwa.
Czytaj także w PostPravda.Info: Petersburskie Międzynarodowe Forum Ekonomiczne – symbol utraty kontaktu Putina z rzeczywistością
Kazachstan zmienia orientację polityczną z Rosji na Chiny
Rosja, będąca wcześniej dla Kazachstanu pewnym sojusznikiem i korzystnym partnerem, przekształciła się w potencjalne źródło zagrożenia militarnego oraz toksycznego partnera gospodarczego. Właśnie dlatego w ostatnich latach Astana aktywnie zacieśnia relacje z Pekinem. Nie chodzi jednak wyłącznie o gospodarkę. Chiny budują własne centrum globalnych wpływów geopolitycznych, w ramach którego zarówno Rosji, jak i Kazachstanowi najwyraźniej wyznaczono role podporządkowane. Odnosi się wrażenie, że Putin albo tego nie rozumie, albo nie chce tego uznać, albo nadal próbuje przeciwstawić się takiej perspektywie. Tymczasem przywództwo Kazachstanu wykazuje większą elastyczność. W tym kontekście wystąpienie Tokajewa w Omsku można interpretować jako przekazanie Putinowi sygnału ze strony Pekinu, a jednocześnie jako demonstrację strategicznej orientacji Kazachstanu na Chiny.
Dlaczego stało się to właśnie teraz i właśnie w takiej formie? Do niedawna zarówno Chiny, jak i Kazachstan – podobnie jak wiele innych państw – były w pewnym stopniu beneficjentami wojny w Ukrainie. Przez kazachstańskie banki przechodziły operacje finansowe rosyjskich przedsiębiorstw, a równoległy import towarów objętych sankcjami przynosił gospodarce Kazachstanu znaczne dochody. Chiny kupowały rosyjskie surowce energetyczne po preferencyjnych cenach oraz dostarczały towary podwójnego zastosowania zarówno do Rosji, jak i do Ukrainy.
Wojna staje się problemem zarówno dla Kazachstanu, jak i dla Chin
Zmiana charakteru działań wojennych, której towarzyszył gwałtowny wzrost intensywności dalekosiężnych uderzeń Sił Zbrojnych Ukrainy na terytorium Rosji, w szczególności ataków na infrastrukturę rurociągową oraz terminale, przez które eksportowane są kazachstańskie surowce energetyczne, znacząco zwiększyła zagrożenia dla handlu zagranicznego Kazachstanu. Dodatkowym czynnikiem stał się 21. pakiet sankcji Unii Europejskiej, który w istotny sposób rozszerzył ograniczenia dotyczące współpracy z Rosją. Z nowymi problemami zmierzyły się również Chiny: po raz pierwszy sankcjami Unii Europejskiej objęto jednocześnie czternaście chińskich przedsiębiorstw. Ponadto utrzymuje się ryzyko dalszego zaostrzenia sankcji amerykańskich. Na ile realne okaże się to zagrożenie, pokaże czas, jednak sama możliwość takiego rozwoju wydarzeń staje się coraz bardziej odczuwalna.
Od dawna pisałem, że klucz do zakończenia wojny w Ukrainie znajduje się w Pekinie. Dziś Chiny pozostają jedynym naprawdę wpływowym sojusznikiem Władimira Putina. Jeśli Pekin zrezygnuje ze strategicznej współpracy z Moskwą, rosyjski reżim polityczny znajdzie się w niezwykle trudnym położeniu. Dopóki korzyści płynące z partnerstwa przeważały nad kosztami wizerunkowymi, Xi Jinping ignorował liczne apele światowych przywódców, aby wpłynąć na kremlowskiego awanturnika – Putina – i doprowadzić do zakończenia wojny.
Jednak chińska gospodarka zmaga się z narastającymi trudnościami. Unia Europejska konsekwentnie zaostrza ograniczenia wobec chińskich przedsiębiorstw, a perspektywa dalszego pogorszenia relacji z Zachodem staje się coraz bardziej wyraźna. Jednocześnie Kreml nadal obstaje przy dążeniu do osiągnięcia zwycięstwa militarnego i odrzuca możliwość zamrożenia konfliktu, co w istotny sposób zawęża przestrzeń dla rozwiązania dyplomatycznego. Być może właśnie dlatego Pekin, którego tradycja dyplomatyczna z reguły wyklucza publiczne konflikty, postanowił wykorzystać wizytę prezydenta Tokajewa w Rosji, aby za jego pośrednictwem przekazać Władimirowi Putinowi wyjątkowo jednoznaczny sygnał polityczny: „Kończ to!”.
Putin nie odebrał jednak tego sygnału, dając tym samym wyraz utracie kontaktu z rzeczywistością. Pozostaje jedynie obserwować, według jakiego scenariusza będą rozwijać się dalsze wydarzenia. Wszystko wskazuje na to, że czeka nas jeszcze wiele nieoczekiwanych zwrotów akcji.
Czytaj także w PostPravda.Info: Wybory w Ukrainie za pasem. Wojna zmierza do końca, dlatego Kijów poświęcił Warszawę za cenę paru medali [ANALIZA]


