Wielka strategia, jaką miał mieć Władimir Putin, której celem było przejęcie kontroli nad Ukrainą, przerodziła się w nierozwiązywalny militarny impas i błędne koło utopionych kosztów. Uwikłał rosyjskie społeczeństwo w niekończącą się wojnę, której nie może wygrać ani zakończyć. Niczym mucha uwięziona w bursztynie Putin rządzi skostniałą gospodarką wojenną, której nie odważy się rozmontować oraz gra na scenie politycznej, która wymyka mu się spod kontroli. Nie ma już drogi prowadzącej do całkowitego zwycięstwa, a wycofanie się czy zaakceptowanie kompromisu oznaczałoby katastrofalne konsekwencje, niestabilność polityczną i załamanie rosyjskiej gospodarki.
Władimir Putin stawia wszystko na wojnę
Dla Putina wojna stała się narzędziem sprawowania władzy, a nie instrumentem polityki zagranicznej. Jako mechanizm mobilizowania społeczeństwa Władimira Putin wykorzystuje wojnę do uzasadniania represji, cenzury oraz ograniczeń w komunikacji, przemieszczaniu się ludzi i przepływie towarów. Jej zakończenie oznaczałoby rozmontowanie aparatu, który stał się dziś centralną siłą organizującą jego reżim. Jej kontynuowanie prowadzi natomiast do dalszego skostnienia systemu władzy, który już teraz jest kruchy i zależny od konfliktu, by utrzymać się przy życiu.
Następca Borysa Jelcyna wziął Rosję jako zakładnika i będzie musiał jeszcze bardziej eksploatować kraj, jeśli chce przetrwać nieuchronną niestabilność, która nadchodzi. Rządzi najbardziej objętym sankcjami państwem świata. Jego technologiczny i gospodarczy dystans wobec Zachodu od dawna jest faktem materialnym. Od początku wojny relacja wydatków na badania i rozwój do PKB pogorszyła się. W znacznej mierze jest to konsekwencja politycznych czystek Putina oraz represji wobec rosyjskiej społeczności intelektualnej i naukowej.
Podczas gdy średnia płaca w Rosji jest obecnie o ponad 70% wyższa niż na początku wojny, roczna inflacja pochłania wzrost kosztów życia w tempie 10%. W ubiegłym roku The Moscow Times informował, że finansowe rezerwy Funduszu Dobrobytu Narodowego miały wyczerpać się do końca 2026 roku. Kilka dużych rosyjskich banków ostrzegało również, że jeszcze w tym roku może potrzebować awaryjnego finansowania.
Gdy największe banki szukają ratunku, bezpośrednie inwestycje zagraniczne (FDI) spadły do najniższego poziomu od 15 lat. To delewarowanie przekształciło rosyjski rynek w odizolowane państwo-fortecę, podczas gdy gospodarka staje się coraz bardziej zależna od importu. W połączeniu z krwotokiem odpływu kapitału, wysokimi kosztami finansowania i deficytami budżetowymi, strukturalne napięcia w gospodarce zbliżają ją do punktu wyczerpania.
Dążenie Putina do strategicznej dominacji doprowadziło paradoksalnie do izolacji Rosji i obniżenia jej statusu geopolitycznego – pozostawiając ją zależną od takich sojuszników jak Korea Północna i Iran. W desperacji Władimir Putin zmuszony jest zwrócić się ku Chinom, aby pozyskać 90% objętych sankcjami zaawansowanych technologii i technologii kluczowych dla prowadzenia wojny.
Zależność Rosji od Chin w zakresie półprzewodników, laserów, sieci telekomunikacyjnych i innych technologii sprawiła, że jej „partnerstwo” z ChRL przekształciło się w niemal całkowite uzależnienie.
Władimir Putin zbiera ziarna własnego zniszczenia
Jeśli Putin zdecyduje się porzucić swoje skrajnie wygórowane warunki zawieszenia broni i zaakceptować porozumienie, które pozwoli mu zachować choć pozory zwycięstwa, to również może doprowadzić do własnego upadku.
Koszty alternatywne wojny są ogromne i prowadzą do efektów rozprzestrzeniających się na wiele obszarów. Wydatki wojenne nie stanowią dóbr finalnych i nie generują dodatkowych środków. Inwestycje te nie prowadzą do trwałego wzrostu gospodarczego. Rząd musiałby wycofać się z roli głównego konsumenta, a przedsiębiorstwa musiałyby dostosować swoje modele biznesowe do reagowania na sygnały płynące z rynku, zamiast realizowania zamówień państwowych.
Demobilizacja po wojnie pogrążyłaby jego gospodarkę w całkowitym chaosie. Powrót do gospodarki pokojowej zajmuje lata. Przestawienie fabryk na obsługę rynków konsumenckich wymaga czasu i pieniędzy. Pracowników trzeba przeszkolić. Nowe łańcuchy dostaw trzeba zbudować albo przeorganizować – zarówno na ich początku, jak i na końcu. W okresie przejściowym wielu pracowników i weteranów znalazłoby się bez zatrudnienia – rozgoryczonych i złamanych.
Czytaj także: Za Putina umierają dziś najczęściej ludzie o imieniu Mohamed, a władzy na Kremlu bronią „pretorianie” [ANALIZA]
Oligarchowie zobaczyliby, jak aktywa związane z sektorem obronnym tracą na wartości i zaczęliby poszukiwać mechanizmów generowania nowych źródeł łapówkarstwa i korupcji. Rozmontowaniu gospodarki wojennej sprzeciwiałyby się elity, w szczególności służby bezpieczeństwa. Gwałtowna zmiana w gospodarce mogłaby potencjalnie uruchomić wewnętrzną walkę o władzę.
Kilka dużych korporacji utworzyło prywatne bojówki. Przypuszczalnie jednostki te chronią aktywa przedsiębiorstw i mogą być traktowane jako siły rezerwowe gotowe do rozmieszczenia na Ukrainie.
Jednak ich rzeczywiste cele pozostają niejasne. Co więcej, liczba etnicznych i najemniczych grup paramilitarnych gwałtownie wzrosła. Ponieważ oficjalnie działają jako „ochotnicy” podlegający Ministerstwu Obrony, ich rzeczywista misja pozostaje nieokreślona, a lojalność wydaje się niejasna.
Bunt w Rosji?
W tej chwili możliwość wybuchu masowego powstania społecznego wydaje się odległa. Jednak w niestabilnych warunkach potencjał konfliktu jest zawsze obecny. Takie wydarzenia są spontaniczne. Dochodzi do nich wtedy, kiedy dochodzi. Entuzjastyczne przyjęcie, jakie zgotowano Jewgienijowi Prigożynowi w Rostowie podczas jego krótkotrwałego buntu w 2023 roku, mogło być przykładem historii zapowiadającej przyszłość.
Rosyjska tożsamość narodowa jest „rozległą konstrukcją”, rozciągającą się na długie okresy historyczne i obejmującą niezliczone komponenty etniczne i kulturowe. Konflikty między regionami, ruchami politycznymi, podziałami społecznymi, grupami etnicznymi i klanami władzy mogą stać się zarzewiem frustracji i prowadzić do działania. W miarę jak wysiłek wojenny osłabia zdolność reżimu do zapewniania zatrudnienia, usług społecznych i utrzymania kluczowej infrastruktury, a także do ochrony własnych obywateli przed atakami – legitymizacja państwa słabnie. Systemy nie tolerują próżni.
Według wszelkich oznak Władimir Putin nie ma zamiaru ustąpić. Albo rozumie, że demobilizacja nie wchodzi w grę, albo jest urojony w swoim przekonaniu, że zwycięstwo nad Ukrainą jest możliwe. Istnieje też trzecia możliwość: wierzy, że dzięki materialnemu wsparciu Chin jest w stanie przeczekać nie tylko Ukrainę, ale cały Sojusz Północnoatlantycki.
W bursztynowej kopule, którą sam dla siebie wybrał, Władimir Putin opłakuje upadek sowieckiego imperium. Siedzi zamrożony w żywej chwili, uwięziony w strategicznej katastrofie, której nie jest w stanie ani wygrać, ani bezpiecznie się z niej wycofać.


![To powody, dlaczego Władimir Putin nie może zakończyć wojny w Ukrainie [ANALIZA] 1 PostPravda, PostPrawda, Post Prawda, Post Pravda, slajd, reklama](https://postpravda.info/wp-content/uploads/2025/09/slajd-nr-1-pl-1024x576.jpg)