Estoński publicysta Andriej Kuzyczkin dostrzega zagrożenie w umacnianiu się pozycji „pacyfistów” w estońskim establishmencie i rozważa, jakie kroki powinna podjąć Estonia, by przeciwstawić się ewentualnej inwazji wojskowej Rosji. Rady Andrieja Kuzyczkina mogą być przydatne nie tylko Estonii, lecz także Polsce i Ukrainie, by wzmocnić ich zdolności obronne.
Niewielki pas ziemi między Litwą a Polską – znany jako Korytarz Suwalski – od lat pozostaje w centrum uwagi analityków wojskowych. Czy to tu zaatakuje Moskwa?
Rewolucja wojskowo-techniczna zmienia charakter wojny rosyjsko-ukraińskiej, a wszystkie błędy lub opóźnienia dowództwa wojskowo-politycznego są opłacane życiem ludzi. Rosja i Ukraina prowadzą śmiertelny wyścig we wdrażaniu nowych technologii, a walka dronów na polu bitwy przypomina naturalną selekcję w przyrodzie. Czołgi i okręty wojenne coraz bardziej przypominają dinozaury, które przegrały konkurencję z małymi ssakami. Czy inne kraje mogą nadążyć za zmianami w charakterze współczesnej wojny?
Estonia odważnie stwierdza, że nie boi się już Rosji. Ten mały, europejski kraj podjął szereg działań, aby zmniejszyć zagrożenie i zwiększyć swoje bezpieczeństwo, m.in. Estonia znacząco zwiększyła wydatki na obronność i modernizuje swoje siły zbrojne.
Kremlowska propaganda podaje, że w Estonii ludzie chodzą z karabinami, po ulicach jeżdżą natowskie czołgi, a żołnierze NATO znęcają się nad rosyjskojęzycznymi mieszkańcami tego kraju. To nie ma nic wspólnego z prawdą